wpisz minimum 3 znaki
Wiedźmin. SEZON BURZ
ocena: 6, głosów: 7
 
powiększenie
przeczytaj fragment książki
Wiedźmin. SEZON BURZ

  Ten, kto walczy z potworami, niechaj baczy, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądasz w otchłań, otchłań patrzy też w ciebie.
  Friedrich Nietzsche, Jenseits von Gut und Böse

  Spoglądanie w otchłań mam za zupełny idiotyzm. Na świecie jest mnóstwo rzeczy o wiele bardziej godnych tego, by w nie spoglądać.
  Jaskier, Pół wieku poezji

  Rozdział pierwszy
  Żył tylko po to, by zabijać.
  Leżał na nagrzanym słońcem piasku.
  Wyczuwał drgania, przenoszone przez przyciśnięte do podłoża włosowate czułki i szczecinki. Choć drgania wciąż były odległe, Idr czuł je wyraźnie i dokładnie, na ich podstawie zdolny był określić nie tylko kierunek i tempo poruszania się ofiary, ale i jej wagę. Dla większości podobnie polujących drapieżników waga zdobyczy miała znaczenie pierwszorzędne – podkradanie się, atak i pościg oznaczały utratę energii, która musiała być zrekompensowana energetyczną wartością pożywienia. Większość podobnych Idrowi drapieżników rezygnowała z ataku, gdy zdobycz była zbyt mała. Ale nie Idr. Idr egzystował nie po to, by jeść i podtrzymywać gatunek. Nie po to go stworzono.
  Żył po to, by zabijać.
  Ostrożnie przesuwając odnóża wylazł z wykrotu, przepełzł przez zmurszały pień, trzema susami pokonał wiatrołom, jak duch przemknął przez polanę, zapadł w porośnięte paprocią poszycie lasu, wtopił się w gęstwinę. Poruszał się szybko i bezszelestnie, już to biegnąc, już to skacząc niby ogromny pasikonik. 
  Zapadł w chruśniak, przywarł do podłoża segmentowanym pancerzem brzucha. Drgania gruntu stawały się coraz wyraźniejsze. Impulsy z wibrysów i szczecinek Idra układały się w obraz. W plan. Idr wiedział już, którędy dotrzeć do ofiary, w którym miejscu przeciąć jej drogę, jak zmusić do ucieczki, jak długim skokiem spaść na nią od tyłu, na jakiej wysokości uderzyć i ciąć ostrymi jak brzytwy żuwaczkami. Drgania i impulsy budowały już w nim radość, jakiej dozna, gdy ofiara zaszamocze się pod jego ciężarem, euforię, jaką sprawi mu smak gorącej krwi. Rozkosz, jaką odczuje, gdy powietrze rozerwie wrzask bólu. Dygotał lekko, rozwierając i zwierając szczypce i nogogłaszczki.
  Wibracje podłoża były bardzo wyraźne, stały się też zróżnicowane. Idr wiedział już, że ofiar było więcej, prawdopodobnie trzy, być może cztery. Dwie wstrząsały gruntem w sposób zwykły, drgania trzeciej wskazywały na małą masę i wagę. Czwarta zaś – o ile faktycznie była jakaś czwarta – powodowała wibracje nieregularne, słabe i niepewne. Idr znieruchomiał, wyprężył i wystawił anteny nad trawy, badał ruchy powietrza.
  Drgania gruntu zasygnalizowały wreszcie to, na co Idr czekał. Ofiary rozdzieliły się. Jedna, ta najmniejsza, została z tyłu. A ta czwarta, ta niewyraźna, znikła. Był to fałszywy sygnał, kłamliwe echo. Idr zlekceważył je.
  Mała zdobycz jeszcze bardziej oddaliła się od pozostałych. Grunt zadygotał silniej. I bliżej. Idr wyprężył tylne odnóża, odbił się i skoczył.
  Dziewczynka krzyknęła przeraźliwie. Miast uciekać, zamarła w miejscu. I krzyczała bez przerwy.
  *
  Wiedźmin rzucił się w jej stronę, w skoku dobywając miecza. I natychmiast zorientował się, że coś jest nie tak. Że został wyprowadzony w pole.
  Ciągnący wózek z chrustem mężczyzna wrzasnął i na oczach Geralta wyleciał na sążeń w górę, a krew trysnęła z niego szeroko i rozbryzgliwie. Spadł, by natychmiast wylecieć ponownie, tym razem w dwóch buchających krwią kawałkach. Już nie krzyczał. Teraz przeszywająco krzyczała kobieta, podobnie jak jej córka zamarła i sparaliżowana strachem.
  Choć nie wierzył, że mu się uda, wiedźmin zdołał ją ocalić. Doskoczył i pchnął z mocą, odrzucając obryzganą krwią kobietę z dróżki w las, w paprocie. I z miejsca pojął, że i tym razem to był podstęp. Fortel. Szary, płaski, wielonożny i niewiarygodnie szybki kształt oddalał się już bowiem od wózka i pierwszej ofiary. Sunął w kierunku drugiej. Ku wciąż piszczącej dziewczynce. Geralt rzucił się za nim.
  Gdyby nadal tkwiła w miejscu, nie zdążyłby na czas. Dziewczynka wykazała jednak przytomność umysłu i rzuciła się do dzikiej ucieczki. Szary potwór dopędziłby ją jednak szybko i bez wysiłku – dopędziłby, zabił i zawrócił, by zamordować również kobietę. I tak by się stało, gdyby nie było tam wiedźmina.
  Dogonił potwora, skoczył, przygniatając obcasem jedno z tylnych odnóży. Gdyby nie natychmiastowy odskok, straciłby nogę – szary stwór wykręcił się z niesamowitą zwinnością, a jego sierpowate szczypce kłapnęły, chybiając o włos. Nim wiedźmin odzyskał równowagę, potwór odbił się od ziemi i zaatakował. Geralt obronił się odruchowym, szerokim i dość chaotycznym ciosem miecza, odtrącił potwora. Obrażeń mu nie zadał, ale odzyskał inicjatywę.
  Zerwał się, dopadł, tnąc od ucha, rozwalając pancerz na płaskim głowotułowiu. Nim oszołomiony stwór się opamiętał, drugim ciosem odsiekł mu lewą żuwaczkę. Potwór rzucił się na niego, machając łapami, usiłując pozostałą żuwaczką ubóść go jak tur. Wiedźmin odrąbał mu i tę drugą. Szybkim odwrotnym cięciem odchlastał jedną z nogogłaszczek. I ponownie rąbnął w głowotułów.
  *
  Do Idra dotarło wreszcie, że jest w niebezpieczeństwie. Że musi uciekać. Musiał uciekać, uciekać daleko, zaszyć się gdzieś, zapaść w ukrycie. Żył tylko po to, by zabijać. Żeby zabijać, musiał się zregenerować. Musiał uciekać… Uciekać…
  *
  Wiedźmin nie dał mu uciec. Dognał, przydeptał tylny segment tułowia, ciął z góry, z rozmachem. Tym razem pancerz głowotułowia ustąpił, z pęknięcia trysnęła i polała się gęsta zielonawa posoka. Potwór szamotał się, jego odnóża dziko młóciły ziemię.
  Geralt ciął mieczem, tym razem całkiem oddzielając płaski łeb od reszty.
  Oddychał ciężko.
  Z oddali zagrzmiało. Zrywający się wicher i szybko czerniejące niebo zwiastowały naciągającą burzę.
  *
  Albert Smulka, nowo mianowany żupan gminny, już przy pierwszym spotkaniu skojarzył się Geraltowi z bulwą brukwi – był okrągławy, niedomyty, gruboskórny i ogólnie raczej nieciekawy. Innymi słowy, niezbyt różnił się od innych urzędników stopnia gminnego, z jakimi przychodziło mu się kontaktować.
  – Wychodzi, że prawda – powiedział żupan. – Że na kłopoty nie masz jak wiedźmin.
  – Jonas, mój poprzednik – podjął po chwili, nie doczekawszy się ze strony Geralta żadnej reakcji – nachwalić się ciebie nie mógł, Pomyśleć, żem go miał za łgarza. Znaczy, żem mu nie całkiem wiarę dawał. Wiem, jak to rzeczy w bajki obrastać potrafią. Zwłaszcza u ludu ciemnego, u tego co i rusz albo cud, albo dziw, albo inny jakiś wiedźmin o mocach nadludzkich. A tu masz, pokazuje się, prawda szczera. Tam, w boru, za rzeczułką, ludzi poginęło, że nie zliczyć. A że tamtędy do miasteczka droga krótsza, tedy i chodzili, durnie… Na zgubę własną. Nie zważając na przestrogi. Ninie taki czas, że lepiej nie szwendać się po pustkowiach, nie łazić po lasach. Wszędzie potwory, wszędzie ludojady. W Temerii, na Tukajskim Pogórzu, dopiero co straszna rzecz się wydarzyła, piętnaścioro ludzi ubił w węglarskiej osadzie jakiś upiór leśny. Rogowizna zwała się ta osada. Słyszałeś pewnie. Nie? Ale prawdę mówię, żebym tak skonał. Nawet czarnoksiężnicy pono śledztwo w owej Rogowiźnie czynili. No, ale co tam bajać. My ninie tu w Ansegis bezpieczni. Dzięki tobie.
  Wyjął z komody szkatułę. Rozłożył na stole arkusz papieru, umoczył pióro w kałamarzu.
  – Obiecałeś, że straszydło zabijesz – powiedział, nie unosząc głowy. – Wychodzi, klimkiem nie rzucałeś. Słownyś, jak na włóczęgę… A i tamtym ludziom życie uratowałeś. Babie i dziewusze. Podziękowały choć? Padły do nóg?
  Nie padły, zacisnął szczęki wiedźmin. Bo jeszcze nie całkiem oprzytomniały. A ja stąd odjadę, zanim oprzytomnieją. Zanim pojmą, że wykorzystałem je jako przynętę, w zarozumiałym zadufaniu przekonany, że zdołam obronić całą trójkę. Odjadę, zanim do dziewczynki dotrze, zanim zrozumie, że to z mojej winy jest półsierotą.
  Czuł się źle. Zapewne był to skutek zażytych przed walką eliksirów. Zapewne.
  – Tamto monstrum – żupan posypał papier piaskiem, po czym strząsnął piasek na podłogę – prawdziwa ohyda. Przyjrzałem się padlinie, gdy przynieśli… Co to takiego było?
  Geralt nie miał w tym względzie pewności, ale nie zamierzał się z tym zdradzać.
  – Arachnomorf.
  Albert Smulka poruszył wargami, nadaremnie usiłując powtórzyć.
  – Tfu, jak zwał, tak zwał, pies z nim tańcował. To tym mieczem go zasiekłeś? Tą klingą? Można obejrzeć?
  – Nie można.
  – Ha, bo zaczarowany brzeszczot pewnie. I musi drogi… Łakomy kąsek… No, ale my tu gadu-gadu, a czas bieży. Umowa wykonana, pora na zapłatę. A wprzód formalności. Pokwituj na fakturze. Znaczy, postaw krzyżyk albo inny znak.
  Wiedźmin ujął podany mu rachunek, obrócił się ku światłu.
  – Patrzajcie go – pokręcił głową żupan, wykrzywiając się. – Niby co, czytać umie?
  Geralt położył papier na stole, popchnął w stronę urzędnika.
  – Mały błąd – rzekł spokojnie i cicho – wkradł się do dokumentu. Umawialiśmy się na pięćdziesiąt koron. Faktura wystawiona jest na osiemdziesiąt.
  Albert Smulka złożył dłonie, oparł na nich podbródek.
  – To nie błąd – też zniżył głos. – To raczej dowód uznania. Zabiłeś straszne straszydło, niełatwa to pewnikiem była robota… Kwota nikogo tedy nie zdziwi…
  – Nie rozumiem.
  – Akurat. Nie udawaj niewiniątka. Chcesz mi wmówić, że Jonas, gdy tu rządził, nie wystawiał ci takich faktur? Głowę daję, że…
  – Że co? – przerwał Geralt. – Że zawyżał rachunki? A różnicą, o którą uszczuplał królewski skarbiec, dzielił się ze mną po połowie?
  – Po połowie? – Żupan skrzywił usta. – Bez przesady, wiedźminie, bez przesady. Myślałby kto, żeś taki ważny. Z różnicy dostaniesz jedną trzecią. Dziesięć koron. Dla ciebie to i tak duża premia. A mnie więcej się należy, choćby z racji funkcji. Urzędnicy państwowi winni być majętni. Im urzędnik państwowy majętniejszy, tym prestiż państwa wyższy. Co ty możesz zresztą o tym wiedzieć. Nuży mnie już ta rozmowa. Podpiszesz fakturę czy nie?
  Deszcz dudnił o dach, na zewnątrz lało jak z cebra. Ale nie grzmiało już, burza oddalała się.

Wiedźmin. SEZON BURZ

książka

Wydawnictwo: SuperNowa

Oprawa: miękka

Ilość stron: 404

Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawypomoc

Realizacja w ciągu 24h (dni robocze) dotyczy: - zamówień za pobraniem potwierdzonych danego dnia do godziny 12.00 - zamówień opłaconych kartą kredytową do godziny 12.00 - zamówień opłaconych przelewem po zaksięgowaniu wpłaty do godziny 12.00

 

DARMOWA DOSTAWA od 50zł przez paczkomaty InPost

bestseller

Nasza cena: 32,09

Cena detaliczna: 42,79

U nas taniej o 25%

dodaj do przechowalni Dodaj do koszyka
Powrót
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje

Wiedźmin. SEZON BURZ - opis produktu:

`Żył tylko po to, by zabijać...`

Białowłosy zabójca potworów powraca na kartach nowego tomu! Obietnice Sapkowskiego sprzed 14 lat o końcu wiedźmińskiej sagi spełzły na niczym. 6 listopada pojawi się 'Sezon Burz', który w przedsprzedaży rozchodzi się w błyskawicznym tempie! To już nie tylko fantastyka gdzie miecz i magia grają główne role. Swoją treścią gładko wpasowuje się w literaturę ogólnonarodową, przybliżając się niemal do kategorii klasyki. Geralt, bowiem z postaci czysto literackiej stał się międzynarodowym brandem, popularyzującym silną kondycję polskiej fantastyki. Popkultura już zachwyca się przystojnym cynikiem o gorącym sercu.

Choć sam autor niewiele zdradzał szczegółów o swoim, nowym dziele, bo `tak często zdarzają się kradzieże pomysłów...`. Kiedy jednak zaciekli fani 'wywęszyli' trop, a autorski zamiar stał się jawny, postanowił mówić, `że następny 'Wiedźmin' będzie, powiedzmy, o statkach parowych. Tak jest bezpieczniej`. Treść nie jest już jednak tajemnicą.

Geralt z Rivii jeszcze raz stanie się niezastąpionym egzekutorem, a strzygi, wilkołaki i kikimory ponownie doznają klęski. W podróży dzielnie towarzyszyć będzie naszemu bohaterowi znana wszystkim klacz Płotka, pojawią się osoby doskonale czytelnikom znane: wierny druh Geralta - bard i poeta Jaskier - oraz jego ukochana, zwodnicza czarodziejka Yennefer, tajemnicza, rudowłosa piękność Koral oraz wiele innych, intrygujących postaci. Bohater jednak ma tutaj moc bardziej osobistych kłopotów, z którymi można się utożsamić: nie idzie mu z kobietami, miewa wątpliwości tożsamościowe, boryka się w kwestiach światopoglądowych. Trzyma się resztek sprawiedliwości, pod maską okrutnika, by ostatecznie zwyciężyć świat wrodzoną szlachetnością. Przygoda umiejscowiona zostanie przed fabułą pierwszego w historii tekstu o Białym Wilku, w jej tle rozegrają się królewskie i czarodziejskie intrygi...

"Wiedźmin. Sezon burz" jest prequelem "Pięcioksięgu". `Opowieść zaczyna się wedle reguł gatunku: od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie` - czytamy na stronie wydawnictwa Supernova, nakładem której ukaże się "Sezon burz".

Z recenzji:

`Aby było jasne: na zamówioną już książkę czekam z wielką niecierpliwością i przypuszczam, że - znając warsztat autora - będzie co najmniej dobra. I że jest warta każdej złotówki. I że znowu przeczytam ją za jednym posiedzeniem, prawdopodobnie zarywając noc.`

`"Sezon burz" jest dla czytelnika niby powrót do znanego świata po latach rozłąki.`

Podejmij miecz i stań, wraz z Geraltem, do morderczej walki z potworami!

Copyright by gandalf.com.pl

Wiedźmin. SEZON BURZ - wybrana recenzja:

Akazasona 13 luty 2014

recenzja nagrodzona 5.00pkt

Do najnowszej książki Sapkowskiego przymierzałam się, jak na wychowankę Wiedźmina przystało, z nieufnością i dużą dawką ostrożności. Zaopatrzyłam się w eliksiry(Wyrozumiałość zażyłam w podwójnej ilości), na plecach zaś, bezpiecznie czekała na sposobność Krytyka. Gdyż jak głosi ludowa mądrość: należy mieć nadzieję na najlepsze, ale być przygotowanym na najgorsze. Uh, i zdradzę wam, iż wcale na początku "Sezonu Burz" kolorowo nie było! Nudno, wulgarnie, a Geralt wyskoczył Sapkowskiemu spod pióra całkiem nie Geraltowaty. Na szczęście, kiedy już miałam postawić krzyżyk nad opowiadaniem, historię uratował Jaskier. Cudowny Jaskier, którym mówił, myślał i zachowywał się jak Jaskier z dawnych opowiadań i cyklu! Jedno światełko w tunelu pociągnęło za sobą kolejne - mianowicie Mozaik. Maleńka, prawie nic nie wnosząca postać, ale autorowi udała się znakomicie. Intrygująca i bardzo złożona; w każdej kolejnej odsłonie przedstawia nam się trochę z innej strony. Dostaliśmy Jaskra, dostaliśmy Mozaik. Dwa światełka w tunelu, które po przeczytaniu stu stron o niczym, jawiły mi się niczym światła nadjeżdżającego pociągu. I wtedy nastąpił przełom. 120-130 stron. Tyle było trzeba, by autor przypomniał sobie z czym się wiedźmina zjada. Bo od 120-130 stron mamy już wszystko. Geralta, który zabija potwory i ratuje niewinnych, knujących czarodziejów, zamachy stanu , magiczne zjawiska( rozdział 15 to perełka), i akcję. Akcję tak wspaniale porywającą, że pod koniec książki wspominamy początkowe zastoje ze zdumieniem i niedowierzaniem. Ach tak, Sapkowski powrócił. Wiedźmin powrócił.

Sprawdź wszystkie recenzje

Wiedźmin. SEZON BURZ - szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria okolicznościowa: Wakacje z Gandalfem
Kategoria: fantastyka, fantasy, miecz i magia

Wydawnictwo: SuperNowa
Oprawa:miękka
Wymiary:125x195
Ilość stron:404
ISBN:978-83-7578-059-8
Wprowadzono: 11.12.2013
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Wiedźmin. SEZON BURZ - recenzje klientów

29 kwiecień 2014

Stało się - Spakowski musiał się w końcu zmierzyć z kultem bohatera własnej produkcji. Miało nie być powrotów - jest powrót, miało być barwnie, krwiście i zabawnie - w sumie jest. Ale sens tej historii tkwi w poznaniu przyczyn, które targają sercem i osobowością Geralta. Tak odbieram tę książkę, bo pokazuje niedopowiedzianą wcześniej część historii osobistej Wiedźmina.

28 kwiecień 2014

Wielki powrót Geralta. Jak dobrze było sięgnąć po tę książkę i znów wrócić do przygód Wiedźmina. Tym razem Sapkowski uraczył czytelników historią, która powinna w chronologicznym układzie rozpoczynać całą serię. Świetnie napisana, w tym samym dobrym, starym stylu, którym autor zyskał rzesze wiernych fanów. Cieszę się, że mogłem wrócić znów do świata pełnego pałętającego się po nim zła, z którym bez wytchnienia walczy Geralt. To już właściwie klasyka, ale nie będę ukrywał - liczę wciąż na więcej. Zdecydowanie polecam fanom, bo nie wierzę, że byłby ktoś, kto jeszcze nie miał okazji poznać przygód Wiedźmina.

Pokaż więcej

24 marzec 2014

Prequel do sagi? No i całe szczęście, bo bym nie zniosła więcej postaci Geralta tak nudnego, jak na początku tej książki. no może poza pierwszym pojedynkiem. Ale skoro prequel, to może Geralt miał prawo się dopiero rozwijać? Dobrze, że biedaczek przypomniał sobie po 1/3 powieści, jak należy się zachowywać, by go fani nie wygwizdali :) Pierwsza 1/3 dostaje u mnie trójeczkę, kolejne 2/3 oceniam na 5+ za cięty język, konkretną akcję i powrót w stylu, jakiego oczekiwałam. P.S. - Na uwagę zasługują też postacie drugoplanowe - czasem znane, czasem nowe - Jaskier, Yennefer - w formie, rozpoznawalne po pierwszej linijce wypowiedzi.

13 marzec 2014

"Sezon burz" pochłonęłam w jeden wieczór, odkładając na bok wszystkie domowe obowiązki. Bawiłam się wyśmienicie, bo Andrzej Sapkowski nadal potrafi zaczarować czytelnika. Wartka akcja, sarkastyczny humor, wątki miłosne, ciekawe postacie drugoplanowe - naprawdę fajnie się znowu czytało o Wiedźminie....

19 luty 2014

Panie Andrzeju brawa, brawa, brawa! :) Nie mogłam się doczekać czegoś nowego z serii Wiedźmina, bo miałam straszny niedosyt po poprzednich częściach. Nie żeby były złe tylko po prostu mi wciąż mało. Teraz zasyciłam swój mały głód. Bardzo dobrze napisane, w tym samym stylu co wcześniej. Tylko Pan Sapkowski potrafi tak chwycić czytelnika, który z zapratym tchem poświęci kilka długich nocy i zrezygnuje ze snu.

14 luty 2014

Owszem, trudno powiedzieć, by "Sezon burz" trzymał jakościowy poziom "Sagi o wiedźminie", niemniej nie można zaprzeczyć, że nawet wyraźnie słabszy tekst Sapkowskiego nadal osiąga poziom niedostępny dla jakichś dziewięćdziesięciu procent polskich autorów u szczytu ich pisarskiej kariery. Chociaż hermetyczność powieści (i drobny pstryczek w nos twórców gry w postaci epilogu) raczej nie daje nadziei na ciąg dalszy i wyjaśnienie sensu całej kabały z kradzieżą mieczy, to "Sezon burz" to nadal doskonały, nomen omen, morderca czasu. Wyszukiwanie krytyki autora odnośnie naszej rzeczywistości, a także postmodernistycznych elementów dostarcza dodatkowej rozrywki obok samej lektury. A na tą składa się dopracowany warsztat i wyborne i nienachalne opisy (można bez kozery rzec, że "słynne" opisy jedzenia w martinowskiej "Pieśni lodu i ognia" są istną grafomanią w porównaniu do tego, jak potrawy opisuje Sapkowski). Narzekać można zdecydowanie na bardzo marną jakość wydania (w stosunku do ceny) ? ale to na szczęście jedna z nielicznych wad, nawet jeśli sam "Sezon burz" nawet nie próbuje się zbliżyć do poziomu chronologicznej następczyni: "Sagi o wiedźminie".

Reszta recenzji:
http://www.zaginionyalmanach.pl/2013/11/sezon-burz-andrzej-sapkowski.html

2 styczeń 2014

Jest dokładnie tak jak się spodziewałem. Stary znajomy Geralt i jego kompania wrócili żeby oczyścić świat z kręcącego się po nim plugastwa i od czasu do czasu pomęczyć się nad głębszym dzbanem. Albo kilkoma. Jest tak samo jak było wcześniej, mnóstwo akcji, klimatu typowego dla tego rodzaju fantastyki i przygody choć podobne wciąż zaskakują.

17 listopad 2013

Coś co rozpoczyna się dobrze nie powinno kończyć się nigdy, a przynajmniej tak sądzę. Przeczytałem wszystkie poprzednie tomy Sapkowskiego o białowłosym Wiedźminie, który język ma tak samo ostry jak miecz, co w ogóle nie pasuje do dobroci jego serca. Zmartwiła mnie dawno temu podana informacja o zakończeniu sagi przygód Geralta, a nadzieje na nowy tom umierały powoli z każdym dniem kurząc się coraz bardziej gdzieś tam z tyłu głowy. Było tak aż do momentu, gdy na rynku wydawniczym pojawił się news o nowej części Wiedźmina, o której autor nie piśnie ani słowa aż do dnia premiery. Warto było czekać. Geralt wrócił w tym samym wielkim stylu.
Tym razem czytelnik otrzymuje opowieść o tym, co działo się przed pierwszym tomem sagi. "Sezon burz" to jakby wstęp do "Pięcioksięgu", a wydarzenia zostają ulokowane w czasie na krótko przed tymi, które poznajemy w pierwszym tekście. Geralt jest jak zwykle zimnokrwistym mordercą, który czyni świat lepszym. Dzielnie walczy i dokonuje egzekucji nad wszystkimi monstrami i potworami, które nękają Bogu ducha winnych ludzi. Do tego używa w każdym razie miecza i magii, bo z ludzką głupotą walczy przy pomocy cynicznego i ciętego języka. Podobnie jak w poprzednich (chronologicznie kolejnych) książkach Wiedźminowi towarzyszy życiowa miłość Yennefer oraz Jaskier - bard, poeta i pijak sławiący imię przyjaciela, z którym przeżywa kolejne przygody ledwie uchodząc z nich z życiem.
Poza ogromną ilością przygód i zabójczych walk, intryg i spisków wśród królów i rządzących, magii i czarów, które jak zawsze zręcznie serwuje nam Sapkowski, czytelnik otrzyma coś więcej. Geralt jest tym razem znacznie bardziej emocjonalny. Czytając wydawało mi się, że nie do końca zgadza się ze swoja naturą, a przynajmniej zdarza mu się to częściej i bardziej niż zwykle. Do tego dochodzą kłopoty z kobietami (tutaj Yennefer i namiętnie ruda Koral) i kłopoty z jasnym określeniem dobra i zła. Wiedźmin jest więc postacią bardziej złożoną, którego ostry miecz i dobre serce przestały wystarczać do tego, by poradzić sobie ze światem.
Fabuła jak zwykle u Sapkowskiego jest bardzo szybka. Cały tom napisany jest lekko, dzięki czemu przyjemnie pochłania się książkę kartka po kartce dosłownie w jeden wieczór (no może jedną zarwaną noc). Wszystkie intrygi, w które wplątuje się bohater zostały bardzo dobrze zaplanowane, a kilka zwrotów akcji było naprawdę szokujących nawet dla mnie - wielkiego miłośnika sagi. Do tego wielkie brawa dla autora za kilka nowych postaci, które zostały stworzone w bardzo wyrazisty sposób, dzięki czemu mają spory wpływ i na fabułę i na samego bohatera.
Całość oceniam bardzo pozytywnie i oby tym razem Andrzej Sapkowski nie pozwolił tak długo czekać nam na kolejną część.

6 listopad 2013

Pięcioksiąg i opowiadania o Wiedźminie przeczytałem kilkakrotnie. Jestem wielkim fanem Sapkowskiego. Książkę kupiłem przedpremierowo i już zdążyłem przeczytać. Moje odczucia są jednak mieszane. Geralt nie przypomina mi siebie z poprzednich książek, akcja i intrygi nie zapierają tak dechu w piersi, a język książki nie jest tak kunsztowny jak w poprzednich częściach. Rozumiem że od ostatniej części minęło kilka lat, jednak spodziewałem się czegoś bardziej "wow". Szacunek do autora pozostaje, jednak książka nie spełniła moich oczekiwań.

31 październik 2013

Wspaniała książka, majstersztyk, wręcz arcydzieło polskiej fantastyki.
Postacie są wspaniale zarysowane, wyraziste i z przysłowiowym "pazurem" (zwłaszcza Yenefer).
Świetnie też jest nakreślona cała intryga, można powiedzieć: mistrz Sapkowski w najlepszej formie.
Styl pisania autora przewyższa to co mogliśmy podziwiać w samej sadze i dorównuje trylogii husyckiej, widać że każda kolejna powieść to coraz doskonalszy warsztat pisarski.
Mogę naprawdę tylko polecić.

10.00

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Syn - Jo Nesbo

książka

Syn

Jo Nesbo

27,86 zł 34,82 zł

Amelia i Kuba. Godzina duchów - Rafał Kosik

książka

Amelia i Kuba. Godzina duchów

Rafał Kosik

23,87 zł 29,83 zł

Pan Mercedes - Stephen King

książka

Pan Mercedes

Stephen King

30,72 zł 38,41 zł

Drużyna 4. Niewolnicy z Socorro - John Flanagan

książka

Drużyna 4. Niewolnicy z Socorro

John Flanagan

31,85 zł 39,81 zł

Andrzej Sapkowski - przeczytaj też

MALADIE I INNE OPOWIADANIA - Andrzej Sapkowski

książka

MALADIE I INNE OPOWIADANIA

Andrzej Sapkowski

29,93 zł 37,40 zł

Wiedźmin Miecz przeznaczenia - Andrzej Sapkowski

książka

Wiedźmin Miecz przeznaczenia

Andrzej Sapkowski

32,32 zł 40,40 zł

Wiedźmin Czas pogardy - Andrzej Sapkowski

książka

Wiedźmin Czas pogardy

Andrzej Sapkowski

32,29 zł 40,36 zł

Zobacz również

Ponura drużyna - Luke Scull

książka

Ponura drużyna

Luke Scull

38,16 zł 44,89 zł

Bot - Max Kidruk

książka

Bot

Max Kidruk

38,14 zł 44,87 zł

Na tropie bestii. Vipero potworny wężogłów - Adam Blade

książka

Na tropie bestii. Vipero potworny ...

Adam Blade

12,71 zł 14,95 zł

Łatwo być Bogiem - Robert J. Szmidt

książka

Łatwo być Bogiem

Robert J. Szmidt

29,60 zł 34,82 zł

rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Kup podręczniki i wyprawkę szkolną
na RATY!

Szczegóły >>

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: