Kategorie okolicznościowe
Kategorie
eseje, felietony i publicystyka literacka
literatura popularno - naukowa
Ostatnio oglądane
WICKED Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu
Wydawnictwo: Initium
Ilość stron: 464
Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy
Nasza cena: 27,14
Cena detaliczna: 29,83
U nas taniej o 9%
dodaj do przechowalni Dodaj do koszykastwórz link z okładką na swoją stronę
Szczegółowe informacje:
| Dział: | Książki Kategoria: fantastyka, fantasy, inne |
| Wydawnictwo: | Initium |
| Wymiary: | 150x215 |
| Ilość stron: | 464 |
| ISBN: | 978-83-927322-3-5 |
| EAN: | 9788392732235 |
| Wprowadzono: | 21.01.2010 |
Recenzje klientów
i zgarniaj nagrody napisz recenzjęMiss_Jacobs miss_jacobs(at)o2.pl 23 kwiecień 2010
recenzja nagrodzona 2.00pkt
Książka jest napisana naprawdę świetnym i lekkim piórem. Pisarz zręcznie manipuluje emocjami. Ani przez sekundę czytelnik nie odczuje znużenia. Choć koniec większości z Was tutaj nie zaskoczy to naprawdę nie on jest najważniejszy. W książce znajdziemy całą masę odniesień do sytuacji politycznej jaka dzieje się obecnie na świecie, do wojen, które są prowadzone. Zastanowimy się nad genezą zła. Czy jesteśmy na nie skazani czy może jest ono skutkiem naszych wyborów. Rozważania natury moralnej również nie będą obce czytelnikowi podczas lektury. Każdy znajdzie tutaj coś co go ujmie, sprawi, że zatrzyma się na chwile i pomyśli nad sobą. Polecam
Tucha tunialove(at)wp.pl 16 kwiecień 2010
"Zło i brak podniet. Zło i zbyt wolny przepływ krwi. A gdzie znajduje się zło? " Czarownica. Kraina Oz. Czarnoksiężnik. Wasza wyobraźnia zaczęła już pracować?! Snuć domysły, pomysł i wyobrażenia? W tej właśnie chwili musicie je odrzucić i spojrzeć na to z nowej perspektywy... Zobaczyć wszystko jakbyśmy patrzyli na to po raz pierwszy... I po części tak jest, bo ta książka to jest coś nowego, świat stworzony przez autora jest inny, jest pełen dobra i zła, pełen bogatych opisów i żywych przykładów, pełen rozmyślań i pełen spostrzeżeń, które zapadną w sercu, w myślach, w życiu. Po których będziesz się zastanawiać nad istotą wielu rzeczy, nad istotą życia, śmierci, odwagi, polityki, dobra, zła, rodziny... Ta historia nie tylko wciągnie czytelnika niczym Stara Szafa w Opowieściach z Narnii, ale zmusi do analizowania. Zielona Czarownica Elfaba.... inna? dziwna? chora? nie wie co to miłość rodzicielska... Oz. Dorota. Terroryzm. Najazd. Wojna?! Prawa obywatelskie. Nietolerancja/ tolerancja. Śmierć. Z każdą następną kartką tej historii odkrywasz nowe problemy, nowe sytuacje, które wzbudzają w Tobie nowe refleksje, a tysiące myśli krąży dookoła. Autor zadaje wiele pytań i udziela wielu odpowiedzi... Jednak to w Twojej głowie zrodzi się ta konkretna i trafna odpowiedź, ta która autor pozwolił Ci wybrać, ta, która jest najlepsza z Twojego punktu widzenia. To książka, która wzbudzi w czytelniku wiele emocji, a w każdym mogą to być emocje skrajnie inne. Tej historii nie da się streścić w dwóch zdaniach, nawet w pięciu czy w dziesięciu, bo to książka ważna jako całość. Kusi ta książka okładką, kusi opisem, kusi treścią, kusi analizą, kusi naturą dobra i zła. Jedyne zastrzeżenie, jakim nie kusi to czasami zbyt długie opisy, zbyt rozciągnięte zdarzenia, opisywane kroczek po kroczku, czasami sama akcja wydaję się prosta, niezłożona i przewidywalna, ale zaraz nabiera tempa i zupełnie zmienia wrażenia :)
Mandżuria wonek23(at)gmail.com 12 kwiecień 2010
Wydarzenia towarzyszące przyjściu na świat Elfaby są niezwykłe i taka jest też ta zielonoskóra dziewczynka – niepodobna do innych dzieci, od małego zdająca się rozumieć wszystko, co dzieje się wokół niej. A nie jest to zbyt pozytywna zdolność w przypadku małej Fabali, bo świat nie jest do niej przychylnie nastawiony i nie potrafi jej zaakceptować, tak jak ona nie jest w stanie zaakceptować zastanego na nim porządku. Mijają lata i nierozumiana Elfaba trafia na uniwersytet, gdzie mimo zjadliwego języka i ironicznego do bólu sposobu bycia nawiązuje znajomości i przyjaźnie z osobami, które nie tylko będą kształtować przyszłość zielonoskórej kobiety z wodowstrętem, ale i całego Oz. A wspomnieć należy, że w Oz nie dzieje się najlepiej. Przybyły z innego świata Czarnoksiężnik wprowadza swoją tyranię i pozbawia Zwierzęta praw obywatelskich. Unionistyczna religia ściera się z pogańskimi wierzeniami. Wszystko to zgłębia Elfaba, angażując się w kolejne projekty, ruchy i podążając za własnymi przekonaniami. Przyjmując różne stanowiska, twarze i imiona, stając się uczennicą, badaczką, przyjaciółką, kochanką, opiekunką i władczynią. Maguire umiejętnie pokazał drogę Elfaby od niechcianego dziecka, do stania się postrachem, Złą Czarownicą. Co ją do tego doprowadziło? Przecież chciała tylko zrozumieć, na czym polega istota zła, z którą od narodzin ją utożsamiano, chciała bronić swoich przekonań. Pragnęła miłości i przyjaźni, jak każdy. I wreszcie przyjdzie czytelnikowi postawić sobie najważniejsze pytanie: czym jest zło i kto tak naprawdę jest złym człowiekiem? „Wicked” to powieść filozoficzna, stawiająca wiele pytań i niedająca jednoznacznych odpowiedzi. Oczywiście nasuwają się pewne interpretacje opisanych wydarzeń, jednak im więcej się o nich rozmyśla, tym większe wątpliwości budzi stwierdzenie, że można fakty odczytać tylko na jeden sposób. Mamy także dość obszerny wątek polityczny, poruszający jednak podstawowe wartości szeroko rozumianego człowieczeństwa i wolności jednostki, prawa do inności i domagania się swoich praw. Jest też czarujący fragment o nauce na uniwersytecie, nieśmiałych zauroczeniach i przyjaźniach. A przede wszystkim o poczuciu winy i własnoręcznemu niewoleniu się w poczuciu krzywdy, o poszukiwaniu wybaczenia. Co chwila kolejny fragment wydaje się stawiać pytanie o właściwości naszego umysłu, mechanizmy pragnień i szczęścia. Pod płaszczykiem opowiedzianej na nowo baśni autor przemyca głęboką opowieść o życiu i ludzkiej psychice.
clevera clevera(at)gazeta.pl 3 kwiecień 2010
La voilà! Magiczna książka, która wciągnęła mnie krok po kroku w swoją przebogatą, wielowątkową i wieloaspektową politycznie, psychologicznie, społecznie i filozoficznie opowieść. Pierwszym była scena z okładki. Jak można łamać zasady dobrego wychowania, szepcząc w mojej obecności na ucho drugiej osobie tajemnice, które koniecznie chcę znać? Drugi krok to ten czerwony uśmiech spod czarnego ronda na zielonej twarzy z lekko uniesionym lewym kącikiem ust. Jak mam się oprzeć takiej dawce ironii, wyzwalającej całe pokłady mojej wyobraźni? Trzeci krok to mapa na stronie 8 i 9 pokazująca Krainę Oz w całej geograficznej okazałości. Uwielbiam takie wprowadzające „pomoce”. Zwłaszcza, że (niech mi 100 lat żyje tłumacz!) znajdujące się na niej nazwy zostały spolszczone. To dla mnie ważne, bo pamiętam, jak czytając „Silmarillion” J.R.R.Tolkiena, poległam w ich zapamiętywaniu w połowie powieści. A tutaj miałam tak swojsko brzmiące nazwy jak Osiadłe Niedole, Złewody, Wędrowne Ugory czy Górę Widelcowej Łyżki. Korzystałam z niej często, wędrując po ścieżkach życia głównej bohaterki, powszechnie znanej jako Zła Czarownica z Zachodu z bajki o Dorotce L. Franka Bauma. A życie, muszę z przyznać, miała bardzo ciekawe i zupełnie, ale to zupełnie inne niż do tej pory wmawiały mi wszystkie bajki świata z czarownicą w tle. I taki był zamysł autora. Skusić mnie małymi krokami, zainteresować postacią, która w bajkach traktowana jest często marginalnie i jednoznacznie. Zmusić mnie w podstępny sposób do zastanowienia się "skąd się bierze zło" , bo "ono zawsze było" i "nigdy nie dowiadujemy się, jak to się stało, że czarownica zrobiła się zła ani czy był to dla niej właściwy wybór"? Opisał mi jej całe życie: narodziny, naukę w szkole, czas młodości i wiek dojrzałości. Wskazywał palcem jak magik momenty, w których pojawiały się wydarzenia, okoliczności, osoby, przedmioty wpływające na światopogląd, osobowość, postawę, zachowanie czy decyzje Fabaly, bo takie imię miedzy innymi nosiła Czarownica, ukazując tym samym pozorność dobra i pozorność zła oraz płynność granicy między nimi. Wytknął moją lekkomyślność w wystawianiu jednoznacznych ocen na podstawie stereotypów, zaufanie zasadzie słuszności większości, bezgraniczną wiarę w stałość dobra, bo "urodzić się z talentem czy inklinacją do dobra to też dewiacja". Zburzył mi dotychczasowe, ustalone życiowe zasady, pod maską baśni (gatunek literacki też okazał się pozornym), nie dając mi gotowej odpowiedzi, ale też i nie łudziłam się, że poda mi ją przygotowaną na talerzu, skoro sam spędził dwa lata na rozmowach z najbliższymi na temat natury zła, by móc napisać tę historię. Dał mi za to do ręki narzędzia w postaci mnóstwa własnych przemyśleń, wniosków, teorii, idei za pomocą których jak miotłą i szufelką sama muszę teraz posprzątać ten gruz. A kiedy już sobie poukładam ten cały bałagan, słowo „dlaczego”, będzie moim stałym towarzyszem w dalszym odkrywaniu świata, mojej Krainy Ziemi, a zwłaszcza w poznawaniu jej mieszkańców. W tym ludzi i Ludzi.
Zobacz również
