zarejestruj się zaloguj się
:
:
:
:
:

Newsletter

Bądź na bieżąco z promocjami i nowościami w Gandalfie.

Ostatnio oglądane

UPADLI - Lauren Kate

UPADLI

Lauren Kate

cena: 34,91 29,68

UMYSŁ PONAD MATERIĄ - Dieter Broers

UMYSŁ PONAD MATERIĄ Wiara przenosi góry

Dieter Broers

cena: 28,83

Umrę cały? - Grażyna Sztukiecka

Umrę cały? Rozmowy w cieniu śmierci

Grażyna Sztukiecka

cena: 19,96

Ulubione zajęcia - PRACA ZBIOROWA .

Ulubione zajęcia Superplakaty do ...

PRACA ZBIOROWA .

cena: 12,95 11,00

UKĄSZENIE - Lynsay Sands

UKĄSZENIE

Lynsay Sands

cena: 30,87

UCZENNICA MAGA - Trudi Canavan

UCZENNICA MAGA Prequel do trylogii ...

Trudi Canavan

cena: 39,86

UCZENNICA MAGA - Trudi Canavan

UCZENNICA MAGA Prequel do trylogii ...

Trudi Canavan

cena: 48,91

Uczę się i bawię - PRACA ZBIOROWA .

Uczę się i bawię 80 naklejek

PRACA ZBIOROWA .

cena: 9,98 8,48

U MARTWYCH W DALLAS - Charlaine Harris

U MARTWYCH W DALLAS seria: Sookie ...

Charlaine Harris

cena: 29,91 23,93

Turnus - Tomasz Łubieński

Turnus

Tomasz Łubieński

cena: 34,82 29,60

Urodziłam się dziewczynką
powiększenie, przód
przeczytaj fragment książki
Urodziłam się dziewczynką


Podczas transatlantyckiego lotu z Hiszpanii serce podchodzi
mi do gardła. Myśl o powrocie do domu wzbudza we mnie
podniecenie i lęk. Lecę do Dominikany po prawie ośmioletniej
nieobecności, wioząc straszne wiadomości o mojej
młodszej siostrze Renacie. Nasze przypadkowe spotkanie
w Madrycie wstrząsnęło mną do głębi.
Czuję się w obowiązku opowiedzieć o tej okropnej konfrontacji
mojej matce Christinie, muszę zobaczyć się też
z moją babką Aidą, i po raz pierwszy spotkam moich dwóch
młodszych przyrodnich braci oraz siostrzeńca.
Nigdy nie miałyśmy dobrych relacji z Mami. Christina Mary
Rodriguez mieszkała w Cocoseco, małym na ubogim
południu kraju. Cocoseco jest miejscem, gdzie każda dziewczyna
zainteresuje się pierwszym lepszym facetem na motocyklu,
jaki się napatoczy, grającym w karty, pijącym piwo
Mujeriego, i będzie miała z nim dziecko. Potem chłopak
albo porzuci ją i dziecko, albo, co jest jeszcze gorsze, zostanie
z nią i stanie się następnym dzieckiem wymagającym opieki.
Dziewczyna będzie mogła, najcześciej z błogosławieństwem
chłopaka, zostawić dziecko u jego matki i podjąć pracę
w jednym z hoteli dla turystów na wschodzie lub zostać viajera
w Europie, zwykle w Hiszpanii.
Christina uwolniła się – aczkolwiek na krótko – od takiego
losu, dzięki interwencji mojego kulturalnego, kochajacego i wykształconego
ojca. José Santos, inżynier budownictwa wodno-
-lądowego z Santo Domingo, nadzorował budowę mostu nad
Rio Negra, która płynie obok Cocoseco. Tak jak wiele innych
lokalnych rzek, Rio Negra z powodu huraganu zmieniła koryto.
Władze zdecydowały, aby nie przywracać rzeki do poprzedniego
miejsca, i zleciły mojemu ojcu ustalenie kolejnego koryta
poprzez usypanie nowych brzegów oraz budowę mostu, który
połączy Cocoseco z drogą prowadzącą do miasta San Juan.
Mój ojciec był dwudziestoośmioletnim mężczyzną z „dobrej”
(czytaj: zamożnej) rodziny. Mimo że studiował wybrany
przez siebie fach w Ameryce i tam ukończył szkoły, okazał
się typowym samcem z Dominikany. Odwlekanie zaspokojenia
seksualnego nie było jego mocną stroną. Kiedy ujrzał
wracającą ze szkoły Christinę, jej zgrabne ciało w kolorze
miodu i ciemne urzekające oczy, natychmiast się w niej zakochał.
Podszedł do niej i zaczął rozmowę w stylu typowym
dla Dominikańczyków, czyli praktycznie niczym nieróżniącą
się od uwodzenia. Christina miała zaledwie piętnaście lat,
była więc na tyle naiwna, że schlebiała jej atencja wykształconego
mężczyzny, nadzorującego bardzo ważny projekt, jak
o nim myślano w campo. Ja, Elena Rosa Rodriguez, jestem
owocem ich związku.
Choć upadek moralny Christiny z pewnością nie należał
do rzadkości w Cocoseco, młode dziewczyny w naszym
regionie były najczęściej zapładniane przez mężczyzn z są-
siedztwa, a nie przez wyrafinowanych nieznajomych ze stolicy.
Niemniej matka Christiny, moja babka, Mama Aida Rodriguez,
była wielce rozczarowana. Jednak ojciec okazał się
człowiekiem honoru. Postanowił, że Christina – i ich dziecko
– zamieszkają z nim w Santo Domingo w unión libre*, dopóki
Christina nie osiągnie pełnoletności, aby formalnie go
poślubić. Kiedy okazało się, że rodzina ojca zamierza dać
babce pieniądze, Mama Aida spuściła z tonu i pogodziła się
z zaistniałą sytuacją.
Pamiętam, że mój Papi José był ciepłym i czułym człowiekiem.
Chcę wierzyć, że naprawdę kochał młodą, upartą
Christinę, że przynajmniej było tak na początku. José znalazł
mały, wygodny domek z ogrodem blisko centrum miasta,
a potem ja przyszłam na świat. Choć matce spodobało się
życie w mieście i wyzwanie, jakie postawiło przed nią macierzyństwo,
wkrótce doszła do wniosku, że czuje się samotna
w Santo Domingo. Nie miała blisko siebie matki, babki i sióstr,
które mogłyby wesprzeć ją w codziennych troskach, a rodzina
José nie kwapiła się do pomocy. Trzeba też dodać, że matka
Papiego, moja druga babka, Mama Monica Santos, matrona,
głowa rodu o pokerowej twarzy, uważała, że José spadł z drabiny
społecznej, biorąc na barki campesina** z dzieckiem. José
często nie było w domu – jako ekspert od transportu wielokrotnie
nadzorował wykonanie projektów wodno-lądowych
poza Santo Domingo, zwłaszcza na wschodzie kraju, gdzie
udoskonalano infrastrukturę pod rozwój turystyki.
Dobrze pamiętam, że jako dziecko uwielbiałam te dni i tygodnie,
kiedy Papi przyjeżdżał do domu, i gorzko szlochałam,
kiedy nas zostawiał, bo musiał wracać do pracy. W wieku sze-
ściu lat poszłam do szkoły. Bardzo ją polubiłam, dobrze się
uczyłam i miałam tam wielu przyjaciół. Moja siostra Renata
Elizabeth przyszła na świat tuż przed przyjęciem mnie do
szkoły. To, co powinno być radosnym wydarzeniem, okazało
się dla mojej matki kroplą, która przepełniła czarę goryczy.
Christina nie umiała już dłużej poradzić sobie z samotnością
w mieście i parę lat później oświadczyła ojcu, że wraca do
Cocoseco z malutką Renatą i ze mną. Byłam okropnie nieszczęśliwa,
bo dobrze mi było w szkole i kochałam nasze życie
w Santo Domingo.
Trudno powiedzieć, jak José zareagował na decyzję matki.
Mam nadzieję, że był zrozpaczony, że próbował ją przekonać
do pozostania. Jednak uczciwość każe mi odnotować fakt, iż
jego stosunki z Christiną znacznie się pogorszyły.
Byłam świadoma wielu ostrych kłótni między nimi. Później
Mami twierdziła, że ojciec miał na wschodzie kraju kobietę. Widywałam
go coraz rzadziej. Jeśli już się pojawił, zabierał mnie do
kina lub do muzeum, a potem na lody do nadmorskiej kafejki.
– Nie chcę jechać na południe, Papi – chlipałam.
Uciszał mnie żartami i łaskotkami. Mówił, że jeśli będę
nieszczęśliwa w Cocoseco lub gdziekolwiek indziej, to przyjedzie
i mnie zabierze. Poza tym, z powodu jego pracy, możliwe,
że będziemy się częściej widywali w wiosce niż w stolicy.
To mnie zawsze uspokajało, bo kochałam ojca i nigdy
nie wątpiłam w jego słowa.
Mami wreszcie wprowadziła swoją groźbę w czyn i przeprowadziłyśmy
się do Cocoseco, które znienawidziłam ze
zdwojoną siłą. Wieś znajdowała się w pięknej dolinie, porośniętej
bujną roślinnością, która mieniła się wszelkimi odcieniami
szmaragdu, szczególnie w opadających porannych
mgłach, kiedy pojawiało się wielkie słońce na bezchmurnym
niebie. Nad nami wyrastało pasmo górskie. Powietrze wyda
wało się tu chłodne i słodkie w porównaniu z miejskim. Jednak
to krzepiące wrażenie kompletnie zniknęło, kiedy znalazłyśmy
się w osadzie. Na jej widok nogi ugięły się pode
mną z przerażenia, choć Mami ściskała mnie za rękę w radosnym
podnieceniu. Wieś składała się z brudnych, niechlujnych,
starych glinianych chat z rdzewiejącymi cynowymi dachami.
Zdziczałe dzieci biegały w tej nędzy na bosaka razem
z puszczonymi wolno zwierzętami: świniami, kozami, perros,
kurami i kaczkami. Wychudzone, złośliwe gatos czaiły
się w cieniu. Chłopcy naprawiali motocykle, wystawali przed
narożnymi barami, żłopali piwo, grali w karty i słuchali głośnej
muzyki bachata.
Nasz dom był starą zapadłą norą ze zniszczonym, przeciekającym
dachem. Izbę przedzielono prześcieradłami przypiętymi
do rachitycznych drewnianych belek pod sufitem, które
podtrzymywały skrzypiący strop. Zamiast normalnego łóżka
miałam składane, które dzieliłam z Renatą. Pociłam się w nim
i wierciłam, podczas gdy komary pęczniały od mojej krwi, a hałas
silników motocykli, odgłosy muzyki i śmiechu nie pozwalały
usnąć aż do świtu. Kiedy wreszcie zapadałam w niespokojny
sen, przenikliwe i wojownicze pianie koguta u sąsiadów
przywoływało mnie o świcie do tej surrealistycznej rzeczywistości.
Jednak najgorsza była brudna podłoga, klepisko z ubitej
ziemi, pokryte szorstkimi matami ze słomy. Renata z łatwością
przyzwyczaiła się do tego wszystkiego, znała wyłącznie takie
życie. Jednak ja co dzień usychałam z tęsknoty za naszym starym
domem w Santo Domingo, za wodą, elektrycznością, betonowymi
chodnikami w mieście i asfaltowymi ulicami.

Urodziłam się dziewczynką

Wydawnictwo: Świat Książki

Ilość stron: 176

Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawypomoc

 
inne wydania produktu - e-Książki pdf / epub

Wybierz produkt z listy

Nasza cena: 27,14

Cena detaliczna: 29,83

U nas taniej o 9%

dodaj do przechowalni Dodaj do koszyka
Powrót
"Adjo z Togo była "żywym towarem". Bendu z Sierra Leone została okaleczona przez rebeliantów.Teresa z Brazylii miała piętnaście lat i dwie córeczki.Siedmiu znanych autorów odwiedziło siedem państw leżących na różnych kontynentach: Togo, Sierra Leone, Ghanę, Brazylię, Kambodżę, Ugandę i Dominikanę. W wyniku tej podróży powstała poruszająca opowieść o mieszkających tam dziewczętach i kobietach, o ich codziennym życiu i dramatycznej sytuacji w krajach, w których panuje bieda, trwa wojna, a o ludzkim losie decydują uprzedzenia, fanatyzm i źle pojęta tradycja.Część zysków ze sprzedaży tej książki zasili konto PLAN-u, jednej z największych organizacji broniących praw dziecka."

Szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: literatura faktu i reportaż

Wydawnictwo: Świat Książki
Wymiary: 125x187
Ilość stron: 176
ISBN: 978-83-7799-077-3
EAN: 9788377990773
Wprowadzono: 13.01.2012

Recenzje klientów

i zgarniaj nagrody napisz recenzję
Podobał Ci się ten tytuł? Zainspirował Cię? A może nie zgadzasz sie z autorem, opowiedz nam o tym, opisz swoje doznania związane z lekturą.

Zobacz również

Oceniaj
Gandlafa

Zdobywaj
Nagrody

Twoja opinia ma znaczenie - Wyraź ją

:

:


Czekamy na Twoją ocenę nowego wyglądu strony. Napisz nam, co Ci się podoba, co jest do poprawy, a czego brakuje. Wszystkie opinie pomogą nam udoskonalić funkcjonalność strony, bo jest ona tworzona dla Was i z myślą o Was. Jeśli podasz swój adres e-mail lub wystawisz opinię będąc zalogowany, weźmiesz udział w zabawie. Raz dziennie spośród nadesłanych opinii wybierzemy jedną, którą nagrodzimy bonem zakupowym o wartości 20 Silmarili (20 zł), a nadawcom pięciu innych dodamy po 5 punktów do konta klienta. Zależy nam na ocenie rzetelnej i konstruktywnej, niekoniecznie pochwalnej.