zarejestruj się zaloguj się
:
:
:
:
:

Newsletter

Bądź na bieżąco z promocjami i nowościami w Gandalfie.

Ostatnio oglądane

Turnus - Tomasz Łubieński

Turnus

Tomasz Łubieński

cena: 34,82 29,60

Tunel strachu - Caroline Green

Tunel strachu

Caroline Green

cena: 26,86 18,81

Trzy świnki - PRACA ZBIOROWA .

Trzy świnki Edukacyjny teatrzyk ...

PRACA ZBIOROWA .

cena: 29,41 25,00

Trylogia Millenium - Stieg Larsson

Trylogia Millenium Mężczyźni, którzy ...

Stieg Larsson

cena: 99,74 84,78

Trupia Farma - Bill Bass, Jon Jefferson

Trupia Farma Sekrety legendarnego ...

Bill Bass,

Jon Jefferson

cena: 34,40

Treść jest kluczowa - C.C Chapman, Ann Handley

Treść jest kluczowa Jak tworzyć ...

C.C Chapman,

Ann Handley

cena: 41,52

Trans - Manuela Gretkowska

Trans

Manuela Gretkowska

cena: 34,82 29,60

Traktat z Lizbony - Jan Barcz

Traktat z Lizbony Wybrane aspekty prawne ...

Jan Barcz

cena: 95,85

To musiał być poniedziałek - Jill Briscoe

To musiał być poniedziałek Osobiste ...

Jill Briscoe

cena: 16,25

The Smashing Book #2 - Matt Ward

The Smashing Book #2 Edycja polska

Matt Ward

cena: 58,45

Tylko dla dziewcząt przeczytaj fragment książki
Tylko dla dziewcząt

Wybór męża

Mówi się, że „śmierć i żona od Boga przeznaczona" (czyli dwie najgorsze rzeczy, jakie mogą spotkać mężczyznę).
Stanowczo małżeństwo zostało wymyślone dla kobiet i dzieci. Mężczyzna jest z natury poligamistą i jedna kobieta na ogół nie wystarcza - potrzebuje szerszego grona, które by podziwiało jego wdzięki i zalety, tak jak śpiewaczka, która przecież nie zechce śpiewać dla jednego słuchacza. (Na tym właśnie polega fakt, że chłop w domu „milczy na każdy temat".)
W dzisiejszych czasach, kiedy nikt nie żeni się na zawsze i nikt nie bierze „wieczystych ślubów", o wiele łatwiej nabrać chłopaka na małżeństwo niż dawniej, więc w niniejszym felietonie podamy kilka rad dla młodych kandydatek na żony, aby zanadto nie „wpadły".
Przede wszystkim nie wychodźcie za mąż za jedynaka i pamiętajcie, że biorąc go sobie za męża - jednocześnie bierzecie ślub z jego mamusią. Mamusia, zakochana zazwyczaj w synku jedynaku, to wasz wróg numer jeden. Małżeństwo ukochanego chłopaka będzie dla niej zawsze dopustem Bożym, a tym samym i upustem jej złych humorów.
Jeśli, co się dzisiaj często zdarza, młodzi zamieszkają u jego matki, ciężka czeka młodą żonę dola. Pomału rozpocznie się walka dwóch rywalek o uczucia młodzieńca, walka, którą najczęściej wygrywa ta starsza, lepiej umiejąca gotować i dbać o cacusia.
Jesteśmy pewni, że przyczyną połowy rozwodów jest właśnie ta codzienna walka. Gdy dziewczyna, mimo wielu odstraszających przykładów, zakocha się w jedynaku, powinna pilnie przysłuchiwać się jego rozmowom. Jeśli co chwila będzie padało z jego ust słowo „mamusia", to zamiast się wzruszać i rozczulać, jakim to on jest kochającym synem - w tył zwrot i rejterada. Taka kochająca mamusia to jakby stara żona, która zna wszystkie obyczaje i przyzwyczajenia swojego męża, i konkurencja z nią jest niemal beznadziejna. Będzie wiedziała dokładnie, co on jada, a czego nie tknie, co mu przeszkadza w pracy, czy mu trzeba postawić na noc przy łóżku szklankę mleka, czy też syfon z wodą sodową.
Ponieważ, jak prawie wszystkim mężczyznom, zawsze mu coś dolega, trzeba pilnować zaparzenia na noc ziółek lub, co gorsza, zmuszać go, aby je rano wypił. I żadnych, jak to u młodych żon, dowcipasów w rodzaju: „Twoje hobby - to choroby".
Stara żona-matka nigdy nie drwi z dolegliwości pieszczocha i wszystkie jego często imaginacyjne cierpienia bierze serio.
- Nie wiem, co to jest: gdy na przykład podniosę lewą nogę do góry, to prawe oko zaczyna mnie boleć. Co to może być?
- To nie podnoś nogi - radzi ze spokojem młoda żona.
A stara? - Moje biedactwo kochane. Może ci nóżkę wymasuję? A oczko? Pokaż oczko, może tam coś wleciało.
- Pewnie jaki kociak - dowcipkuje ta młoda.
- Ty nie masz dla męża serca za grosz, przecież widzisz, że mu coś jest.
- Ja radzę bicze.
- Jak śmiesz! Więc ty radzisz, aby go bić! Ładna z ciebie żona.
A ta smarkula się zaśmiewa: - Ależ, mamo ja myślę o hydropatii, o biczach z lodowatej wody, to wspaniale robi na nerwy...
- Słyszysz, Zbyszku? Dla niej wszystkie twoje dolegliwości to nerwy. Idę zrobić ci gorącej herbaty, napijesz się z cytryną. Musiałeś się gdzieś przeziębić.
- Tak, na pewno przeziębiłem się na meczu, taki był deszcz.
- Wiesz - mówi to młode stworzenie „bez serca" - chodźmy do kina. Doskonale ci to zrobi, oko przestanie cię boleć.
Pieszczoch spogląda na młodą żonę z odrazą. - Mama to mnie naprawdę kocha, a ty to tylko się ze mnie nabijasz.
- Bo ci nic nie jest... Jeśli nie chcesz iść, to pójdę sama do kina. Dość mam tego szpitalika dla nerwowo chorych - i rzeczywiście wychodzi.
Stara matka-żona tryumfuje. Zna lepiej mężczyzn i wie, jak z nimi postępować. Wie, że aby męża przy sobie utrzymać, trzeba po pierwsze dobrze go karmić, po drugie - przejmować się jego zdrowiem. A tym młodym ani to w głowie. Wolą jadać byle co, po restauracjach lub barach mlecznych, i nie znoszą stękających facetów.
Poza tym dla każdej prawie matki syn - to jakaś wybitna jednostka. Nawet gdyby był zupełnie przeciętny, uważa ona, że trzeba się z nim obchodzić jak z wielkim artystą lub znanym uczonym.
- Psst, cicho. Zbyszek śpi, zasnął po pracy. On taki zmęczony, nie należy go budzić.
- Ee tam! Zbyszku, zbudź się, mieliśmy iść do miasta, a potem do kawiarni. Wstawaj, niedołęgo!
A teraz drobna uwaga - dzisiejsza matka to nie żadna siwa staruszeczka o pooranej twarzy, to zwykle czterdziestokilkuletnia lub pięćdziesięcioletnia kobieta w pełni sił. Stary mąż już się nie liczy, a młodzi mężczyźni nie zwracają na nią najmniejszej uwagi. Serce chce i musi kogoś kochać. Wszystkie więc swoje niewyżyte uczucia przelewa na syna jedynaka. Miłość nieerotyczna jest często o wiele silniejsza od tamtej, bo jej zmysły nie przeszkadzają w adoracji. Jest w niej coś z uczuć egzaltowanych zakonnic, zdolnych do wszelkich poświęceń i wyrzeczeń. Obiekt adoracji może pozostać zupełnie głuchy i obojętny, jak posążek Boga lub świętej, tym bardziej stara się go ubłagać o jakiś znak łaski. Ale tego młode smarkule, które same pragną być adorowane, w żaden sposób nie mogą zrozumieć i na tym polega cały konflikt. W jednym tylko wypadku obie, stara i młoda, zgadzają się całkowicie, kiedy pieszczoch jest kimś znanym i dobrze zarabiającym - wtedy obie na wyścigi starają się mu dogadzać według starej anegdotki: „żeby nam się tylko nie zaziębił".
Gorszym jeszcze wrogiem od zakochanej matki jest dla młodego małżeństwa alkohol. W trakcie przedślubnych igrów, zwanych „chodzeniem", oboje chętnie popijają, to jeszcze nic groźnego. Ale gdy on zaczyna chodzić z kolegami i chlać, dziewczyna powinna być czujna, i gdy to się zbyt często powtarza, powinna z nim zerwać. Kto pije, będzie pił, chyba że... Są tylko dwa sposoby, aby chłop przestał pić: pierwszy, o wiele tańszy, to dolegliwości nerek lub wątroby; drugi, bardzo drogi, to... własny samochód. Byle syrenka - i już nasz pijaczyna wyleczony jest z tego nałogu. Motocykl lub skuter, dziwna rzecz, nie są tak skutecznym lekarstwem, o czym możemy się przekonać, czytając o licznych wypadkach drogowych w naszej codziennej prasie, kiedy to nietrzeźwy motocyklista przejechał na śmierć spokojnego przechodnia lub rozbił w drobne kawałki siebie i swoją dziewczynę.
Niestety, zakochana dziewczyna to wróg swojej własnej przyszłości. „Ja go odzwyczaję od tego nałogu" - myśli z pychą właściwą młodym. Wszyscy wiemy dokładnie, że w wódce siedzi plugawy diabeł, który opętuje spokojnego, dobrego mężczyznę, pluje przez jego usta ohydnymi wyrazami i rzyga na dywan, a nieujarzmiony przez swoją ofiarę - zaczyna lać żonę i dzieci. Ten szatan jest niechlujny i cuchnący; zionąc smrodliwymi wyziewami, rzuca się na nieszczęsną młodą żonę, chcąc ją zmusić do czułości z dna piekieł.
Opisujemy to jaskrawo i brutalnie, aby odstraszyć młode dziewczęta od małżeństwa z sympatykiem alkoholu. Ale one pod tym względem są głupie i naiwne, powtarzając chętnie: „Co to za mężczyzna, który nie pali i nie pije?".
Podczas epoki „chodzenia" dziewczyna powinna bacznie obserwować swojego przyszłego. Bystre oczko i spiczaste uszko, czujne jak u zająca wietrzącego niebezpieczeństwo. I... uwaga na ręce! Pamiętajcie, że ręka mówi czasem więcej niż twarz. Krótkie paluchy oznaczają wulgarność i brutalność. Bardzo długie, wąskie i kwadratowo zakończone - chciwość. Owłosione - dużą pobudliwość erotyczną. Poza tym... temperatura dłoni. Wielu młodych chłopców miewa obecnie wilgotne dłonie. Niby nic, młodość, nerwy, a w małżeństwie... dramat. Ręka chodzi po bliskim sobie człowieku, głaszcze, pieści, pełno jej jest na każdym miejscu: bo przecież jakoby idzie się przez życie „ręka w rękę", a tu rączka się przylepia, jest zimna i wilgotna jak żaba. Znamy wypadek, kiedy młoda żona rozwiodła się z przystojnym i dobrym chłopcem tylko dlatego, że miał mokre ręce. Podobno biedaczysko brał prysznic z rękami splecionymi nad głową, ale to nic nie pomagało.
Druga ważna sprawa w małżeństwie to... czystość. Często słyszy się określenie: „spożycie" mydła. I rzeczywiście - przyglądając się młodym, ma się wrażenie, że „spożywają" mydło zamiast go „używać". To zresztą stosuje się do obu stron, bo schludnych, wyszorowanych jak rondelki dziewcząt spotyka się w Polsce równie mało jak chłopców.
Jeśli wam to jednak nie przeszkadza, wychodźcie za mąż za brudasów: wprawdzie nawet kryształowy charakter nie zastąpi kryształowej wody i pachnącego mydła, ale to jest oczywiście rzecz gustu i... nosa.
Skutecznym sprawdzianem wad i zalet „sympatii" jest kino. Najważniejsze, czy nie używa on polskiego zapachu mille-pieds (zajrzyjcie do słownika). Poza tym kwestia jego zachowania się na niektórych filmach. Gdy ryczy z uciechy na tak krwawych i nieludzkich filmach jak Harakiri, „strzeż się, dziewczę, strzeż"! Nawijanie rozprutych kiszek na drewniany nóż może się stać u niego obsesją i kto wie... jeśli ma zbrodnicze skłonności, mógłby spróbować tego „zabiegu" na starej babci albo na... kierowcy taksówki...
W każdym bądź razie niedobrym objawem charakteru jest śmiech i radość na tego rodzaju filmach. Jeśli zaś, przeciwnie, okaże wzruszenie na sentymentalnych obrazach, takich jak Dama Kameliowa, można być prawie pewnym, że do pewnego czasu będzie dobrym i czułym mężem.
Do najsubtelniejszych obserwacji kandydata na męża należy oglądanie go... z tyłu. Każdy człowiek jest inny z przodu niż z tyłu. „Jasne!" - zawołacie ze śmiechem. Oczywiście. Ale dla bystrego obserwatora mogą wyjść z tego różne niespodzianki. Ktoś na przykład ma z przodu proste nogi, a z tyłu „iksy" lub „osy". Albo przyszedł, trzymając się prosto, a odchodzi mocno zgarbiony. Sposób chodzenia jest też często miarodajny. Bywa krok nonszalancki, upozowany, właściwy tym, którzy jedną ręką trzymają za kark swoją dziewczynę, a drugą wpychają sobie do ust loda. Oznacza to hołdowanie do przesady modnemu stylowi, a co za tym idzie brak indywidualnych cech. Dobry stopień dalibyśmy temu, kto chodzi mocnym, wysportowanym krokiem, oznaczającym krzepę, silną wolę i mocny charakter. Bywa też krok skradający się, koci, mający w sobie coś drapieżnego, a zarazem tchórzliwego. „Tacy" spacerują, balansując biodrami, krokiem „ondulowanym" i pełnym kokieterii, i nawet gdyby w ich ubraniu nie było nic ekstrawaganckiego, poznać ich można już z daleka. A więc uwaga na... odchodzącego faceta. Elewacja to przecież jeszcze nie wszystko, równie ważne są tyły.

Tylko dla dziewcząt

Wydawnictwo: W.A.B.

z serii: z drzewem

Oprawa: twarda

Ilość stron: 192

Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawypomoc

 
inne wydania produktu - e-Książki pdf / epub

Wybierz produkt z listy

inne wydania produktu - Książki audio na cd

Wybierz produkt z listy

inne wydania produktu - e-Książki audio mp3

Wybierz produkt z listy

Nasza cena: 31,69

Cena detaliczna: 34,82

U nas taniej o 9%

dodaj do przechowalni Dodaj do koszyka
Powrót
Gdy masz wielkie o sobie mniemanie, spójrz w kosmos.
Nie płaszcz się - kto się płaszczy, bywa często zadeptany.
Idź przez życie z podniesionym czołem, ale nie z zadartym nosem.
Gorzkie prawdy połyka się z trudnością, ale potem korzystnie się odbijają.
Można być zabawnym, ale nie należy być śmiesznym.
Czy istnieje idealny przyjaciel? - Tak. Interesująca książka. Bierzesz ją także do łóżka i nie wypuszczasz aż nad ranem.

O striptizie, małżeństwie, diablicach i mężu elektronowym. O tym, że nie każdy przybysz z Zachodu jest fajniejszy od polskich chłopców, oraz o tym, jak być piękną w swojej skórze i nie nabawić się "BB-kompleksów". Niemało tu również trafnych obserwacji na temat konfliktów międzypokoleniowych czy damsko-damskich.
Zabawne i lekkie historie mówią jednak przede wszystkim o cichej wojnie, jaka od wieków toczy się między płciami, wojnie, z której kobieta świadoma swojej wartości wychodzi obronną ręką.
Na każdą młodą dziewczynę czyhają pułapki, dlatego Magdalena Samozwaniec podpowiada - bez zbędnego dydaktyzmu, a z humorem - jak można się przed nimi ustrzec. Przekonuje, że być kobietą brzmi dumnie, choć nie zawsze jest to prosta sprawa.


Magdalena Samozwaniec (1894-1972, właśc. Magdalena Kossak) - pisarka, satyryczka, autorka powieści, bajek i wierszy. Przyszła na świat w artystycznej rodzinie Kossaków. Wnuczka Juliusza, córka Wojciecha Kossaka, młodsza siostra poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, stryjeczna siostra Zofii Kossak-Szczuckiej.
Zadebiutowała powieścią Na ustach grzechu (1922), która jako parodia -Trędowatej - zapoczątkowała jej ogromną popularność. Napisała ponad trzydzieści książek, m.in. Tylko dla kobiet (1946), Tylko dla mężczyzn (1958), Krystyna i chłopy (1969) czy Zalotnica niebieska (1973), portret Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Najbardziej znane są jej wspomnienia Maria i Magdalena (1956). W 2009 roku w Wydawnictwie W.A.B. ukazała się niepublikowana wcześniej książka Z pamiętnika niemłodej już mężatki, a w 2011 roku zostały wznowione Kartki z pamiętnika młodej mężatki (pierwsze i dotąd jedyne wydanie w 1926 roku).

Szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: eseje, felietony i publicystyka literacka, literatura piękna, dla kobiet

Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: twarda
Wymiary: 135x202
Ilość stron: 192
ISBN: 978-83-7747-662-8
EAN: 9788377476628
Wprowadzono: 23.01.2012

Recenzje klientów

i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Joanna Korneta - 15 luty 2012

recenzja nagrodzona 5.00pkt

Książki Magdaleny Samozwaniec się nie starzeją - świadczą o tym kolejne wznowienia humorystycznych powieści. Autorka, która dała się poznać jako rewelacyjna parodystka popularnych romansów, śmiech wybrała za podstawowy motyw swoich historii. Przetrwała w świadomości zbiorowej jako satyryk, mimo że dziś w jej narracjach widać pewną nieuniknioną egzaltację i silne wpływy czasów oraz obyczajów, które stanowiły jej codzienność. W "Tylko dla dziewcząt" jednak Samozwaniec rozprawia się z kolejnymi mitami na temat dorastających panien. Drwi sobie z zamążpójścia, które jawi się dziewczętom jako najwyższe możliwe do osiągnięcia dobro, testuje kolejnych kawalerów i tworzy dowcipne scenki, dzięki którym może obnażać obłudę epoki oraz głupotę zaangażowanych w cały teatr życia bohaterek. Proponuje portrety panienek niewinnych i wstydliwych, ale też tych, które potrafią nieźle kombinować, żeby przechytrzyć rodziców. Relacje damsko-męskie w ujęciu Samozwaniec są wynaturzone, sportretowane w technice karykatury - ale z lektury wyciągnąć można sporo wniosków, co zaskakujące - aktualnych do dzisiaj. Poza tym książka przynosi oczywiście świetną rozrywkę na wysokim poziomie - inną niż współczesne książki, bo napisaną zupełnie odmiennym językiem. To staje się jej ogromnym atutem.

Zobacz również

Oceniaj
Gandlafa

Zdobywaj
Nagrody

Twoja opinia ma znaczenie - Wyraź ją

:

:


Czekamy na Twoją ocenę nowego wyglądu strony. Napisz nam, co Ci się podoba, co jest do poprawy, a czego brakuje. Wszystkie opinie pomogą nam udoskonalić funkcjonalność strony, bo jest ona tworzona dla Was i z myślą o Was. Jeśli podasz swój adres e-mail lub wystawisz opinię będąc zalogowany, weźmiesz udział w zabawie. Raz dziennie spośród nadesłanych opinii wybierzemy jedną, którą nagrodzimy bonem zakupowym o wartości 20 Silmarili (20 zł), a nadawcom pięciu innych dodamy po 5 punktów do konta klienta. Zależy nam na ocenie rzetelnej i konstruktywnej, niekoniecznie pochwalnej.