Kategorie okolicznościowe
Kategorie
eseje, felietony i publicystyka literacka
literatura popularno - naukowa
Ostatnio oglądane
Dlaczego jednym aniołom skrzydła wyrastają z głowy, a innym – normalnie – z pleców?
Na hasło „anioł stróż” reagujemy prostym skojarzeniem. Jegomość w cukierkowym szlafroku i z niezdrowym rumieńcem na twarzy przeprowadza przez kładkę dwoje dzieci. Obraz, który sto lat temu był alegorią bezpieczeństwa, dzisiejszego widza skłoniłby do powiadomienia policji. Grubas w damskich fatałaszkach łazi za parą milusińskich – wiadomo, czym to pachnie. Oglądaliśmy przecież w telewizji. Dla prawdziwych aniołów idą ciężkie czasy. Ich obraz w naszych głowach jest albo skrajnie infantylny (zob. wyżej), albo artystyczno-muzealny (na przykład umieszczane na nagrobkach pucołowate główki z wyrastającymi w miejscu uszu skrzydełkami), albo też kretyńsko-modernistyczny. Współczesne chrześcijaństwo bezradnie patrzy na ofensywę pogańskiej angelologii – film z Nicholasem Cage’em, który będąc aniołem, beznadziejnie zakochuje się w Ziemiance, karty do wróżb z aniołami wyglądającymi jak zwyciężczynie Miss Universum czy książki w stylu Wielkiej księgi aniołów Jeanne Ruland, która w katalogu duchów uwzględnia Cabonetona, „anioła strefy ziemskiego pasa, rządzącego właściwością czasu w dziewiętnastym stopniu Strzelca i uczącego związków między astronomią i astrologią”. Największy kłopot tkwi zaś w tym, że podczas gdy autorka Wielkiej księgi... nie ma zahamowań, by przelać na papier każdą głupotę, jaka zagości w jej głowie, większość wydanych ostatnio katolickich dzieł traktujących o aniołach pisana jest z niepokojącą nieśmiałością. Peter Kreeft, wybitny amerykański apologeta, w książce Aniołowie i demony nie może wyjść z podziwu nad wynurzeniami teologów i socjologów, z oświeceniowym zawstydzeniem piszących
o zagubionej w okrutnym świecie jednostce, która – biedniuteńka – szuka pomocy w fantazjach. A jeśli wzmożony ruch „w temacie” aniołów ma zupełnie inną przyczynę? – pyta Kreeft. Może
rzeczywiście w naszym skomplikowanym świecie aniołowie mają znacznie więcej roboty niż kiedyś? Skąd jednak mamy się o tym dowiedzieć, skoro wybitni uczeni, autorzy i teolodzy traktują duchy tak jak entomolodzy, spierając się z Pseudo-Dionizym Areopagitą, który wynalazł słynny podział aniołów na siedem rodzajów ustawionych w hierarchię (serafiny, cherubiny, trony i tak dalej)? I to wszystko w sytuacji, kiedy – jak mawiał niemiecki benedyktyn Anselm Grün – sama myśl o aniele, który był przy nas wtedy, gdy byliśmy jedną komórką, i będzie z nami do śmierci, wystarczy, by usensownić niejedno ludzkie życie...
Istnienie istot duchowych, niecielesnych, które Pismo Święte nazywa zazwyczaj aniołami, jest prawdą wiary. Świadectwo Pisma Świętego jest tak oczywiste jak jednomyślność Tradycji.
Choć przez chwilę pomyślmy o tym, że przecież one naprawdę tu są. Że są rzeczywistością. To, czy ktoś wierzy w nie, czy nie, nie ma wpływu na to, że istnieją – ba, że na drabinie stworzeń plasują się wyżej od nas, najmądrzejszych ze zwierząt i najgłupszych pośród duchów. Mamy tendencję do traktowania aniołów niczym domowych zwierzątek, niebiańskich owczarków, do których czasem chcemy się przytulić, a od których czasem żądamy, żeby obroniły nas przed tymi złymi. Tymczasem to my moglibyśmy być ich zwierzętami domowymi. Bo kim jesteśmy w porównaniu z nimi? Jak pisał Rainer Maria Rilke – „istotami udanymi od zarania, pieszczochami stworzenia, pasmami wzgórz oświetlonymi zorzą poranną, krawędziami wszelkiego stworzenia, pyłkiem kwiatowym rozkwitającej boskości, pryzmatami światła, korytarzami, schodami, tronami, obszarami istoty, puklerzami rozkoszy, wrzawą i burzą zachwycających uczuć...”.
Angelofantasy
Lobkin – duch o słowiańsko brzmiącym imieniu – jest jednym z aniołów piątego nieba, które we wtorek pełnią służbę – tu zaskoczenie – na zachodzie? Nie wiadomo, czemu Lobkin jest więc poddanym Wschodniego Wiatru. Te i inne niezbędne do życia informacje znaleźć można w Słowniku aniołów i aniołów upadłych(Gustawa Davidsona), pozycji niezbędnej na półce każdego, komu angelologia pomyliła się na amen ze światem fantasy.
Czy anioł może być kobietą?
I tak, i nie. Ale po kolei. Ci, którzy chcą na chwilę zajrzeć do świata aniołów, muszą najpierw wykonać ciężką pracę. Odłożyć okulary, przez które od urodzenia oglądają ten świat. Wziąć do ręki zimną colę, wyjść na taras, rozejrzeć się wokół. Uświadomić sobie najpierw, że coś, czego nie widzimy, też może żyć i mieć się całkiem nieźle. Że w świecie, którego nie widać (bo nie odbija światła), nie płynie czas (bo czas potrzebny jest tylko tam, gdzie istnieje materia). A więc nie ma starości. Nie istnieje też odległość, zatem można być w wielu miejscach – w Małkini i poza granicami wszechświata – jednocześnie. Czy tak zorganizowany świat nie jest w istocie znacznie ciekawszy niż ten nasz?
Przewodnikiem po nim może być wspomniana książka Kreefta. Uprawdopodabnia on najpierw sam fakt istnienia aniołów, pokazując, że skoro całe stworzenie to precyzyjna drabina, brak aniołów oznaczałby, że między człowiekiem a Bogiem po prostu brakuje szczebli. Autor tropi wzajemne relacje aniołów, przekonując, że nie mogą one być równe sobie nawzajem i choć najgłupszy anioł jest mądrzejszy od najmądrzejszego człowieka, wśród nich są też anioły bardziej i mniej inteligentne. Że choć nie mają płci w znaczeniu seksualnym, mają rodzaj (Kreeft podpowiada więc, że może się zdarzyć, iż w aniele rozpoznamy jakieś żeńskie cechy, ale kobietą
jednak to stworzenie nie będzie). Kreeft przypomina, że duchy nie mają dostępu do naszych myśli, i choć mogą czasem przekształcać materię wokół nas, naszej woli nie są w stanie zmienić. Zatem jeśli uprzemy się, by zgrzeszyć – będą się mogły tylko modlić, by było to po raz ostatni. Zachęca do rozmów z aniołami, które słyszą każde nasze słowo. Błaga, by zawsze pamiętać, że duchy niebiańskie to z natury wojownicy, a nie rozanielone bubki, bo Bóg, któremu służą, to nie Wielka Pluszowa Przytulanka – „Bóg nie jest wujkiem. Bóg nie jest miły. Bóg jest trzęsieniem ziemi” – pisał Abraham Heschel. Anioł naprawdę nie jest mały, puchaty i milutki – Apokalipsa wspomina o aniołach potężnych, otoczonych chmurami, z obliczem jak słońce, ze stopami jak słupy ogniste, wołających potężnym głosem podobnym do ryku lwa. Dlatego anioł zawsze, gdy zjawia się człowiekowi, mówi mu najpierw: „Nie bój się!”, by go zbytnio nie wystraszyć.
Kreeft zwraca też uwagę na poczucie humoru aniołów (w Księdze Liczb anioł zmienia oślicę proroka Balaama w proroka, ponieważ sam prorok okazał się również osłem). Słowem – otwiera nam oczy na świat, o którym wcześniej pisał inny Amerykanin Peter Berger w książce A Rumour of Angels („Szept aniołów”). W tej z kolei wizji ludzkie życie przypomina pobyt w ciemnej, dusznej kuchni. Słyszymy głosy z innych pokoi, domyślamy się, że coś musi być za oknem. Przejście na tamtą stronę będzie dla nas wstrząsem, odkryjemy nowe światy, lądy, oceany. Na razie stąd nie wyjdziemy. Ale z pewnością możemy już otworzyć lufcik.
Tabletki z krzyżykiem. Pierwsza pomoc w lękach związanych z Bogiem, końcem świata, czyśćcem i duchami
Wydawnictwo: Znak
Oprawa: miękka
Ilość stron: 334
Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy
Nasza cena: 26,33
Cena detaliczna: 28,94
U nas taniej o 9%
dodaj do przechowalni Dodaj do koszykastwórz link z okładką na swoją stronę
Jeśli Bóg jest Ojcem, kto jest Matką? Czy ryby też utonęły w potopie? A gdyby Piłat nie skazał Jezusa? Kiedy będzie koniec świata? A jeśli Obcy to nie katolicy? Czym różni się dusza od karty SIM?
Takie pytania i wiele innych, równie intrygujących, stawia w swojej książce Szymon Hołownia. Dotyczą historii biblijnych, śmierci i życia pozagrobowego, dogmatów katolickich i wielu innych rzeczy. Podobne pytania zadaje sobie także wielu chrześcijan, choć czasem wstydzą się do tego przyznać.
Książka dla tych, którzy oczekują, aby Kościół nadążał za zmianami zachodzącymi we współczesnym świecie. Ci, którzy już sporo wiedzą na tematy religijne, także na pewno dowiedzą się czegoś nowego. Tabletki z krzyżykiem jednych rozbawią, innych zaskoczą, niektórych nawet oburzą, ale na pewno nikogo nie pozostawią obojętnym.
Szczegółowe informacje:
| Dział: | Książki Kategoria: religie i mitologie, religie, inne |
| Wydawnictwo: | Znak |
| Oprawa: | miękka |
| Wymiary: | 145x205 |
| Ilość stron: | 334 |
| ISBN: | 978-83-240-0835-3 |
| EAN: | 9788324008353 |
| Wprowadzono: | 16.05.2007 |
Recenzje klientów
i zgarniaj nagrody napisz recenzjęmalinowakrolewna 6 grudzień 2009
recenzja nagrodzona 2.00pkt
Bardzo dobry pomysł na tytuł książki o tematyce religijnej! „Tabletki” mają być swoistą apteczką dla wierzącego, pierwszą pomocą w trudnych sprawach. Szymon Hołownia zadaje w „Tabletkach” pytania naiwne: „Jeśli Bóg jest Ojcem, kto jest Matką? Czy ryby też utonęły w potopie? A gdyby Piłat nie skazał Jezusa? Kiedy będzie koniec świata? A jeśli Obcy to nie katolicy? Czym różni się dusza od karty SIM?” Pyta trochę przewrotnie, jak pięcioletnie dziecko ale i tak na prawdę jak pytałby nie jeden dorosły, gdyby zdobył się na odwagę... Hołownia więc pyta i odpowiada. Odpowiada jednak niestety często zbyt naiwnie. Nie można odmówić mu wiedzy ani zaangażowania. Książce daleko od familiarnej atmosfery oazowej a jednak trochę lektura zgrzyta w zębach czytelnikowi świadomemu literacko... Hołownia stosuje interesujące koncepty, zaczepia, zaciekawia ale tylko na chwilę. Wynika to za pewne z celowego wyboru/ Ze stylu, dostosowanego do społeczeństwa informacyjnego, zainteresowanego bardziej ciekawostką niż elaboratem. Warto ją polecić młodzieży. Czyta się ją dobrze. Jest napisana sprawnie, interesująco. Wypełnia pewną niszę-ciekawych, nienadętych książek o religii. Takich jest mało. Jednak dla tych, którzy przeczytali o Biblii ciut więcej, interesują się tematyką religijną i społeczną (a taka próbuje podejmować Hołownia) ta książka to za mało i zbyt naiwnie...
Zobacz również
