Stanisławski. Ludzie, czasy, dzieła

Księgarnia
ostatnio odwiedzone

książka

Króliki miniaturowe

Mettler Michael

Cena: 18.15 PLN

więcej >>
zobacz poprzednie
zobacz następne

Koszty przesyłek pocztowych w Księgarni Gandalf

sprawdź

Masz wątpliwości?

Skontaktuj się z nami:
(9:00-17:00)

info@gandalf.com.pl

Mateusz

Edyta

0 801 000 798 (24gr/min z vat)

(0 42) 252-39-23
Ania

Zamówienia przyjmujemy wyłacznie
poprzez stronę www.

Co nowego w Gandalfie?
Pomoc

Zapraszamy do subskrypcji newslettera. W każdym tygodniu do wygrania książka. Sprawdź.

 
przekaż 1% podatku na Fundację Azylu pod Psim Aniołem
                   

+ szukanie zaawansowane

firefox

Dzisiaj jest: piątek, 19 marca 2010 - imieniny Józefa i Bogdana


rejestracja    logowanie

Oferta wielkanocna
Stanisławski. Ludzie, czasy, dzieła - Piotr Kopszak

Stanisławski. Ludzie, czasy, dzieła

Piotr Kopszak

Wydawnictwo: Edipresse
Oprawa: miękka
Wprowadzono: 05-02-08
ISBN: 978-83-7477-228-0
Stron: 96
Wymiary: 190x230

Nasza cena: 14.51 PLN

Rabat: 9%

Cena rynkowa: 15.95 PLN

Wysyłamy w: 5-7 dni mały zapas
(produkt może być niedostępny)

Dodaj do koszyka

Stanisławski Jan (1860-1907), polski malarz. Jeden z czołowych przedstawicieli polskiego modernizmu, współzałożyciel i prezes towarzystwa Sztuka, od 1897 profesor w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie. Wybitny pedagog, twórca szkoły pejzażu opierającego się na studiach plenerowych. Jego pejzaże, na ogół niewielkich rozmiarów, mają charakter syntetyczny, malowane są za pomocą dużej plamy barwnej.

W twórczości Stanisławskiego zaznacza się wpływ J. Chełmońskiego i S. Wyspiańskiego, m.in. w akcentowaniu linearnego charakteru konarów drzew i kwiatów, zbliżał się do secesji pozostając jednakże impresjonistą. Niektóre prace: Bodiaki (ok. 1897), Topole (1900), Lato (po 1900), Obłok (1903), Sobór Michajłowski w Kijowie (ok. 1903), Słoneczniki i chaty (1905), Brama wśród drzew (ok. 1905).

Autorstwa:

Z Kategorii:

Wydawnictwa:

recenzje
Recenzje "Stanisławski. Ludzie, czasy, dzieła":

26 kwietnia 2009

jakoś tak ni za bardzo

beznadzieja