Kategorie okolicznościowe
Kategorie
eseje, felietony i publicystyka literacka
literatura popularno - naukowa
Ostatnio oglądane
– Gdzieście się obracali poprzednio?
– W Peng-lai – odparł sędzia. – Ale się nam nie spodobało.
– I słusznie! – wyszczerzył zęby Kapral. – Doszły mnie słuchy o tamtejszym nowym łapaczu złodziei. Nazywa się Di, najbardziej uciążliwy typek w całej prowincji! Tydzień temu skrócił o głowę mego przyjaciela.
– Właśnie dlatego nie zagrzaliśmy tam miejsca. Zatrzymaliśmy się u Rzeźnika, w jego zajeździe w pobliżu Bramy Północnej.
Kapral rąbnął wielką pięścią w stół.
– Czemuś mi tego nie powiedział od razu, bracie? Ten psi pomiot Kun-shan nie dorasta Rzeźnikowi do pięt! Rzeźnik to był prostolinijny człowiek. Może ciut zapalczywy, zbyt często sięgający po nóż. Powtarzałem mu to setki razy.
Sędzia Di z zadowoleniem wysłuchał, że Kapral zgadza się z jego werdyktem. Rzeźnik podstępnie zadźgał człowieka nożem i sędzia skazał go na śmierć, tuż przed wyjazdem z Peng-lai do prefektury.
– Czy Kun-shan należy do twojej organizacji?
– Nie. Jest kimś w rodzaju niezależnego pracownika. Doskonały włamywacz, bardzo dobry w swoim fachu. Ale to podły, swarliwy drań i cieszę się, że nie bywa tu zbyt często. Ale wy dwaj jesteście w porządku. Nic dziwnego, skoro mieszkaliście u Rzeźnika. Wpłaćcie sznur miedziaków na nasz fundusz, a będziecie tu mile widziani.
Sędzia Di dobył z rękawa sznurek nanizanych miedziaków. Kapral rzucił je poprzez bar łysemu mężczyźnie, który zręcznie je pochwycił.
– Chcielibyśmy zostać tu przez kilka dni – powiedział sędzia – dopóki, że tak powiem, nie ucichnie cała ta wrzawa.
– W takim razie, postanowione – rzekł Kapral. – Chodź no tu, Goździku! Poznaj naszych dwóch nowych lokatorów!
Gdy dziewczyna podeszła do stolika, Kapral otoczył ramieniem jej talię i oznajmił sędziemu:
– To nasza gospodyni. Była profesjonalistka, ale wciąż jest jak nowa w swym fachu, prawda, Goździku? Obecnie wychodzi na ulicę wyłącznie po amatorsku, gdy potrzebuje na nową sukienkę czy coś w tym rodzaju. Korzystam z jej usług pospołu z Łysolem, bo to mój zastępca, dlatego dzielimy się także forsą. – Spojrzał z namysłem na sędziego, a potem zapytał znienacka: – Umiesz czytać i pisać? – A gdy sędzia Di skinął głową, Kapral ciągnął z entuzjazmem: – Może zostaniesz tu dłużej, bracie? Dostaniesz pokój na piętrze, będziesz popijać na dole, a jeśli poczujesz wolę bożą, nie będę miał nic przeciwko temu, żebyś od czasu do czasu poużywał z Goździkiem. Nie dąsaj się, Goździku, przywykniesz do tej brody! – Uszczypnął naburmuszoną dziewczynę, a potem mówił: – Nie masz pojęcia, bracie, ile tu jest papierkowej roboty! (...) Zacząłbyś od pięciu procent, a to, co zarobisz, jest wolne od podatku. No jak, umowa stoi?
– To bardzo hojna propozycja – odparł sędzia. – Ale sądzę, że lepiej będzie, gdy się stąd jak najprędzej zmyję. Nie chcę być zamieszany w morderstwo, sam rozumiesz.
Kapral odepchnął dziewczynę. Wspierając swe ogromne pięści na kolanach, zapytał tonem pełnym napięcia:
– Morderstwo, powiadasz. Gdzie?
– Słyszałem na targowisku, jak pewien człowiek mówił, że na mokradłach leży zamordowana kobieta. Ja i mój druh trudnimy się wyłącznie rozbojem. Uważamy, że na dłuższą metę bardziej popłaca. Z morderstwem zawsze bywają kłopoty. Nie lada kłopoty.
– Łysol! – ryknął Kapral. A gdy łysy mężczyzna nadbiegł w te pędy, zapytał go: – Dlaczego mi nie zameldowałeś, że w pobliżu leży zamordowana kobieta? Kto ją zabił?
– Nie mam pojęcia o żadnej zamordowanej kobiecie, szefie. Przysięgam! – zaskomlił Łysol. – Nikt mi o tym nie powiedział!
– Mam tam pójść i sprawdzić, czy to prawda? – zapytał sędzia.
– Czy to aby nie ty poderżnąłeś jej gardło? – zapytał Kapral groźnym tonem.
– Myślisz, że chciałbym tam wrócić, gdybym to zrobił? – drwiąco odparł sędzia.
– Przypuszczam, że raczej nie – mruknął Kapral. Potarł niskie, pofałdowane czoło, spoglądając posępnie na kielich z winem.
Sędzia wstał i powiedział:
– Daj mi człowieka, który mnie tam zaprowadzi bocznymi uliczkami, a rzucę okiem, co i jak. Nie zapominaj, że byłem naczelnikiem konstabli, znam się na trupach. Możliwe, że potrafię odgadnąć, kto to zrobił. (...)
SĘDZIA DI i PARAWAN Z LAKI
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
z serii: zagadki sędziego Di
Oprawa: miękka
Ilość stron: 222
Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy
Nasza cena: 13,52
Cena detaliczna: 14,86
U nas taniej o 9%
dodaj do przechowalni Dodaj do koszykastwórz link z okładką na swoją stronę
Autor, wybitny znawca i miłośnik klasycznej chińskiej sztuki, literatury i muzyki, jest twórcą książek o przygodach sędziego Di. Ten urzędnik sądowy, żyjący w czasach dynastii Tang, zasłynął z błyskotliwości, odwagi i przebiegłości w rozwiązywaniu najprzeróżniejszych zagadek kryminalnych.
Wszystkie książki z nowej serii są ilustrowane przez autora
przełożyła z angielskiego Ewa Westwalewicz-Mogilska
Szczegółowe informacje:
| Dział: | Książki Kategoria: historia, starożytność, sensacja, kryminał |
| Wydawnictwo: | Państwowy Instytut Wydawniczy |
| Oprawa: | miękka |
| Wymiary: | 125x195 |
| Ilość stron: | 222 |
| ISBN: | 83-06-02991-7 |
| EAN: | 9788306029918 |
| Wprowadzono: | 14.02.2006 |
Recenzje klientów
i zgarniaj nagrody napisz recenzjęZobacz również
