rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Pod kopułą
ocena: 6, głosów: 2
 
powiększenie

Fragmenty

przeczytaj fragment książki
Pod kopułą

Duke Perkins patrzył na scenę, jaka się rozgrywała za plecami Dużego Jima. Ernie Calvert i Johnny Carver ze stacji benzynowej Mill Gas & Grocery pomagali Jackie wstać. Policjantka była oszołomiona. Z nosa ciekła jej krew, ale poza tym nie widać było obrażeń. Tak czy inaczej sytuacja wyglądała nieciekawie. Oczywiście w pewnym stopniu to normalne, gdy zdarzy się wypadek z ofiarami śmiertelnymi, lecz tym razem najwyraźniej coś potoczyło się gorzej niż zwykle.
Choćby kwestia samolotu. Na pewno wcale nie próbował lądować. Za dużo było wokół jego części, zbyt szeroko rozrzucone. I ci gapie. Też jakoś nie w porządku… Randolph nie zwrócił na to uwagi, ale Duke Perkins – owszem. Ludzie powinni utworzyć jedną grupę. Zawsze tak robili, jakby szukali pocieszenia w obliczu śmierci. Tymczasem tutaj ustawili się w dwóch grupach – po obu stronach miejskiej granicy. A ci, którzy zebrali się na terenie Motton, stali stanowczo zbyt blisko płonącej ciężarówki. W zasadzie w bezpiecznej odległości, jednak… dlaczego nie przechodzili dalej?
Zza zakrętu na południu wyłoniły się pierwsze wozy strażackie. Trzy. Z radością dostrzegł na boku drugiego złoty napis STRAŻ POŻARNA Chester’s Mill WÓZ NR 2. Tłumek zafalował, cofnął się między krzewy, robiąc straży więcej miejsca. Duke skupił się ponownie na Renniem.
– Co tu się stało? Coś wiesz?
Rennie otworzył usta, ale nie zdążył się odezwać, bo uprzedził go Ernie Calvert.
– Na drodze jest jakaś przeszkoda. Nie widać jej, panie władzo, ale jest. W nią uderzyła ciężarówka. I samolot też.
– Właśnie, cholera! – poparł go Dinsmore.
– I Wettington też się z nią zderzyła – dorzucił Johnny Carver. – Całe szczęście, że wolno szła.
Objął ramieniem Jackie, która nadal miała nieprzytomne spojrzenie. Na rękawie kurtki Carvera, naznaczonej hasłem: TANKUJĘ W GAS & GROCERY, widniała plama krwi policjantki. Nie uszło to uwagi Duke’a.
Po stronie Motton zjawił się kolejny wóz strażacki. Pierwsze dwa zablokowały drogę, ustawiając się w literę V. Strażacy już wysypywali się z samochodów, rozwijali węże. Duke usłyszał dobiegający od Castle Rock pulsujący sygnał karetki pogotowia.
A gdzie nasze? Też pojechały na te nieszczęsne ćwiczenia?
Nie podobała mu się ta myśl. Kto przy zdrowych zmysłach wysłałby karetkę do pożaru pustego budynku?
– Wygląda na to, że mamy tu jakąś niewidoczną barierę – zaczął Rennie.
– Tak, to już wiem – stwierdził Duke. – Nie mam pojęcia, co to właściwie ma znaczyć, ale że jest, już zrozumiałem.
Zostawił Renniego samemu sobie i podszedł do krwawiącej policjantki. Nie zauważył, że policzki wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej oblała głęboka czerwień.
– Jackie, przeżyjesz jakoś? – zwrócił się do Wettington.
– Przeżyję. – Dotknęła nosa. Krew ciekła coraz wolniej. – Złamany? – spytała. – Nie czuję, żeby był złamany.
– Nie, jest cały, ale i tak spuchnie. Nie przejmuj się, na zabawie dożynkowej będziesz już wyglądała całkiem dobrze.
Uśmiechnęła się słabo.
– Komendancie – odezwał się Rennie. – Stanowczo powinniśmy zadzwonić do jakichś służb bezpieczeństwa. Jeśli nie do Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, bo to chyba jednak zbyt radykalne posunięcie, to może po policję stanową…
Duke odsunął go na bok. Grzecznie, ale stanowczo. Nieomal odepchnął. Rennie zacisnął pięści, lecz zaraz rozluźnił dłonie. Owszem, przez całe życie raczej sam popychał, niż był popychany, ale zaciskanie pięści tak czy inaczej było dobre dla tępaków, czego doskonały przykład stanowił jego rodzony syn. Tak czy inaczej zniewaga nie pójdzie w niepamięć. I w odpowiednim momencie… Za jakiś czas… A zemsta im dojrzalsza, tym słodsza.
– Peter! – zawołał Duke do Randolpha. – Skontaktuj się ze szpitalem i spytaj, gdzie u licha ciężkiego jest nasza karetka! Ma być tutaj, i to już!
– Morrison się tym zajmie – odparł Randolph. Wziął z auta aparat fotograficzny i zaczął pstrykać zdjęcia.
– Ty się tym zajmiesz, i to natychmiast.
– Szefie, Jackie też może to sprawdzić, a nikt inny…
– Jak będę chciał znać twoje zdanie, to cię o nie zapytam.
Randolph zamierzał obrzucić komendanta spojrzeniem, które by mu wszystko powiedziało, lecz podniósłszy na niego wzrok, tylko odłożył aparat na przednie siedzenie i chwycił telefon komórkowy.
– Jackie, co to było? – odezwał się Duke.
– Nie wiem. Najpierw miałam dziwne wrażenie, jakby mnie przeszedł prąd, trochę tak jak wtedy, kiedy się niechcący dotknie bolców przy wsadzaniu wtyczki do gniazdka. A potem uderzyłam… Kurczę, nie wiem w co.
Od strony gapiów dobiegło chóralne „aaach!”. Strażacy właśnie zaczęli lać wodę na płonącą ciężarówkę. Silne strumienie spadały na ogień, ale za rozbitym samochodem od czegoś się odbijały, rozbryz­giwały na boki i tworzyły w powietrzu tęczowe łuki. Duke w życiu nie widział nic podobnego. Chociaż… trochę to przypominało myjnię samochodową, kiedy człowiek obserwuje strumienie wody pod dużym ciśnieniem na przedniej szybie.
Potem zobaczył tęczę również po stronie Mill. Ta była niewielka.
Jedna z patrzących, Lissa Jamieson, bibliotekarka, ruszyła w ich stronę.
– Lissa, stój! – krzyknął Duke.
Udała, że nie słyszy. Szła jak zahipnotyzowana. Zatrzymała się dosłownie kilka centymetrów od miejsca, gdzie strumień wody pod ogromnym ciśnieniem uderzał w powietrze, rozłożyła ramiona. Komendant widział, jak wilgotnieją jej włosy ściągnięte w koński ogon. Tuż za jej plecami zamigotała kolejna tęcza.
– Tyle wody z tamtej strony, a tutaj prawie nic! – zawołała Lissa entuzjastycznie. – Mgiełka jak z nawilżacza!
Peter Randolph podniósł wysoko rękę z telefonem i pokręcił głową.
– Mam sygnał, ale nie mogę się połączyć. Pewnie dlatego że wszyscy dzwonią. – Zatoczył ręką szeroki łuk. – Ciągle zajęte.
Duke nie wiedział, czy to możliwe, ale rzeczywiście, chyba wszyscy gapie mieli w rękach telefony, jedni gadali, inni robili zdjęcia, tylko Lissa nadal udawała nimfę wodną.
– Idź ją przyprowadź – polecił Randolphowi. – Zabierz ją stamtąd, zanim wyciągnie kryształy albo coś w ten deseń.
Randolph przybrał wyraz twarzy, który mówił wyraźnie, że takie polecenia są stanowczo poniżej jego szarży i godności, ale poszedł.
Duke się roześmiał. Głośno i serdecznie.
– Co w tym śmiesznego, na litość boską? – zirytował się Rennie.
Po stronie Motton zatrzymywało się na drodze coraz więcej wozów policyjnych z powiatu Castle. Jeżeli Perkins nie zapanuje nad sytuacją, kontrolę przejmie Rock. A potem wyciągnie profity.
Duke ucichł, lecz ciągle miał uśmieszek na ustach. Całkiem wyraźny.
– Niezła rozpsiajucha – powiedział. – Tak byś to nazwał, co? A ja się nauczyłem, że czasami jedynym sposobem na poradzenie sobie z rozpsiajuchą jest śmiech.
– Nie rozumiem, o co ci chodzi! – odparł Rennie zbyt głośno.
Synowie Dinsmore’a odsunęli się od niego, stanęli bliżej ojca.
– Wiem, wiem – powiedział Duke. – Nie szkodzi. Na razie wystarczy, żebyś pamiętał, kto tu dowodzi. Ja. Przynajmniej dopóki nie zjawi się szeryf powiatu. A ty jesteś radnym miejskim. Nie odgrywasz tu żadnej oficjalnej roli, dlatego proszę, żebyś się cofnął.
Pod koniec zdania Duke podniósł głos i wskazał miejsce, gdzie Henry Morrison rozciągał żółtą taśmę, omijając dwa większe szczątki samolotu.
– Proszę państwa, proszę się odsunąć, pozwolić nam pracować. Proszę iść za radnym Renniem. Zaprowadzi państwa za żółtą taśmę.
– Duke, wcale mi się to nie podoba – przestrzegł go Rennie.
– Bóg z tobą. W ogóle mnie to nie obchodzi – oznajmił Duke. – Zejdź z miejsca zdarzenia. I uważaj na taśmę. Nie chciałbym, żeby Henry musiał ją przytwierdzać po raz drugi.
– Komendancie, zapamiętaj sobie, jak się dzisiaj do mnie odnosisz. Bo ja tego nie zapomnę.
Rennie odszedł sztywnym krokiem, za nim ruszyli inni. Większość oglądała się przez ramię, spoglądała na delikatną mgiełkę przesączającą się przez barierę umazaną ropą, formującą na jezdni wilgotną linię. Kilkoro co bystrzejszych, między nimi Ernie Calvert, zdało sobie sprawę, że owa linia pokrywa się dokładnie z granicą między Motton a Mill.
Duży Jim Rennie czuł ogromną pokusę, by po dziecinnemu złośliwie zerwać taśmę starannie rozciągniętą przez Hanka Morrisona, ale się powstrzymał. Jednak nie zamierzał jej obchodzić dookoła i dopuścić do tego, żeby do jego eleganckich spodni, za które zapłacił sześćdziesiąt dolarów, poprzyczepiały się rzepy. Przeszedł pod plastikiem, przytrzymując go jedną ręką. Kosztowało go to nieco trudu, bo wydatny brzuch utrudniał ruchy.
Duke wolnym krokiem zbliżył się do miejsca, gdzie Jackie z czymś się zderzyła. Jedną rękę miał wyciągniętą przed siebie, jak ślepiec szukający drogi w nieznanym pomieszczeniu.
Tutaj upadła… a tutaj…
Poczuł ciarki, tak jak mówiła. Tyle że zamiast minąć, szybko zmieniły się one w palący ból po lewej stronie klatki piersiowej. Czasu starczyło mu tylko na to, by przypomnieć sobie ostatnie słowa Brendy: „Uważaj na rozrusznik”. Zaraz potem urządzenie eksplodowało mu w piersiach z taką siłą, że rozerwało koszulkę z logo drużyny Wildcats, którą włożył na siebie tego dnia, by uczcić popołudniowy mecz. Krew, strzępy bawełny i kawałki ciała uderzyły w barierę.
Z ust patrzących wyrwało się zgodne „aaach!”.
Duke chciał wymówić imię żony. Nie zdołał, ale w myślach wyraźnie ujrzał jej twarz. Uśmiechniętą.
A potem ciemność.

obejrzyj zwiastun książki
Pod kopułą

Pod kopułą (miękka)

książka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Oprawa: miękka

Ilość stron: 928

Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy

Płać za prezenty kartą Visa i skorzystaj z darmowej dostawy przez Pocztę Polską.

Punkt odbioru - Beskidzka 37, Łódź pomoc Brak możliwości odbioru na ulicy Piłsudskiego 135

Nasza cena: 42,53

Cena detaliczna: 48,88

U nas taniej o 13%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka

Przy zakupie 5 egz.
Cena hurtowa:

39,10

Powrót
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (10)

  • Inne wydania

Pod kopułą - opis produktu:

Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą. Sytuacja szybko się pogarsza. Pole wpływa niekorzystnie na środowisko, a ludzi powoli ogarnia panika...
Dale Barbara, weteran wojny w Iraku zarabiający na życie jako wędrowny kucharz, jest zmuszony do pozostania w Chester's Mill. Wspierany przez wojsko, które znajduje się na zewnątrz kopuły, wraz z garstką ochotników próbuje uspokoić nastroje społeczne. Na drodze staje im Duży Jim Rennie, ambitny lokalny polityk, który za wszelką cenę chce wykorzystać sytuację dla własnych celów. Wraz z synem ukrywają wiele koszmarnych tajemnic, które nie mogą ujrzeć światła dziennego.
Czas ucieka, a największym wrogiem mieszkańców jest sama kopuła. Czy dowiedzą się, jak powstała, zanim będzie za późno? Czas goni. A właściwie czasu już brak...

Pod kopułą to ambitne i imponujące przedsięwzięcie. Pomysł na książkę powstał już w 1976 roku, ale autor po dwóch tygodniach pisania odłożył go na później. Powracał do niego dwukrotnie, w latach osiemdziesiątych (Kanibale) oraz na początku 2009 roku. Pierwszy szkic powieści, który ukończył w sierpniu 2009 roku ważył prawie 9 kilogramów!
Stephen King stworzył w powieści kompletny i fascynujący świat mieszkańców Chester's Mill, wyposażonych w wielopokoleniowe relacje rodzinne, złożone cechy charakteru, zainteresowania i choroby.
Pod kopułą jest najlepiej sprzedającą się książką w przedsprzedaży w historii księgarni internetowej Amazon!

Najnowszy bestseller Stephena Kinga sfilmowany przez Stevena Spielberga?
Stephen King i Steven Spielberg raz jeszcze spróbują zrealizować wspólny projekt filmowy. Należąca do Spielberga firma DreamWorks zakupiła prawa do adaptacji najnowszej powieści pisarza Pod kopułą. Spielberg i King próbowali wcześniej zrealizować wspólny projekt. Była to adaptacja powieści Kinga Talizman. Niestety plany filmu kinowego, a potem mini serialu dla TNT nie wypaliły ze względów finansowych.

`Pod kopułą już stała się jedną z moich ulubionych książek 2009 roku.`
Neil Gaiman

`Znakomita powieść, przyprawiająca o nieustanny dreszcz emocji i powodująca zadumę nad naszą skłonnością do dobra i zła...`
Publishers Weekly

`Prawdziwy King, fani będą zachwyceni`
Baltimore Sun

Tytuł oryginału: Under the dome
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz, Agnieszka Barbara Ciepłowska

Pod kopułą - wybrana recenzja:

Mateusz 4/09/2011

recenzja nagrodzona 5.00pkt

Twórczość Stephena Kinga była mi obca, aż do ostatniego poniedziałku, kiedy to "Pod kopułą" wpadła w moje ręce.
Po pierwszych trzech stronach lektury "króla horroru", moje oczy rozwarły się jak aparat szparkowy. Rozwarły się one ze zdziwienia. Książka pełna jest bowiem... (czytaj dalej)

Pod kopułą - szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Promocje: książki na ekranie
Kategoria: sensacja, horror, klasyka horroru

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Oprawa:miękka
Okładka:miękka
Wymiary:142x202
Ilość stron:928
ISBN:978-83-7648-939-1
Wprowadzono: 03.10.2011
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Pod kopułą - recenzje klientów

mptb(at)interia.pl 4/09/2011

recenzja nagrodzona 5.00pkt

Twórczość Stephena Kinga była mi obca, aż do ostatniego poniedziałku, kiedy to "Pod kopułą" wpadła w moje ręce.
Po pierwszych trzech stronach lektury "króla horroru", moje oczy rozwarły się jak aparat szparkowy. Rozwarły się one ze zdziwienia. Książka pełna jest bowiem solecyzmów; składnia poszczególnych zdań jest niemiłosiernie zaburzona; fabuła natomiast trywialna i monotonna, jak popołudniowy, późno październikowy. Nie byłem w stanie przebrnąć nawet przez pierwsze 100 stron owego "bestselleru", jeśli można tak to nazwać. Nie dlatego, że ta książka mnie przerasta, ale dlatego, że nie ma w niej za grosz estetyzmu, którego ja osobiście od literatury wymagam. Powieść ta dobra dla kabotynów, którzy od literatury nie wymagają niczego, ponad marnie sklecone "zdania" oraz trywialną fabułę. Czytelnik-esteta, czytelnik, szanujący słowo, chcący znaleźć w książce pewne wartości, które literatura POWINNA przekazywać,Stephenem Kingiem zawiedzie się po tysiąckroć. A jeżeli chodzi o notatkę biograficzną pana Kinga, niechaj czytelnicy wiedzą, iż mr King nigdy nie był, nie jest i podejrzewam, że nie będzie królem horroru!!! Korona owego gatunku literackiego, należy się E.A Poe, bądź A. Radcliff, ewentualnie H.P Lovecraftowi. Pan King, wedle mojego własnego uznania, nie zasługuje nawet na miano hrabiego trzymającej dech w piersiach literatury. Gdyby zależało to ode mnie, ta książka nigdy nie trafiłaby do druku. Takie powieści niszczą jedynie prawdziwe piękno sztuki pisanej. A jednak, miliony są zachwycone... Dlaczego ?

27/11/2013

Super książka :) Moja pierwsza tego autora i nie zawiodłam się. Napięta akcja toczy się od pierwszych stron aż po ostatnie słowa.. Bardzo zaskakujące zakończenie.. Polecam

7/04/2013

Dostałam ją kilka lat temu w prezencie. Niestety, jak wszyscy wiemy, studia przeszkadzają rozwoju i z tegoż to względu książka dzielnie stała na półce czekając na swoją kolej. W międzyczasie pożyczyłam ją kilku osobom i zbierałam opinie. Jedni mówili, że nie mogli się od niej oderwać już po pierwszym zdaniu. Innych w ogóle książka nie wciągnęła i doczytali do końca tylko dlatego, że szkoda im było tych 400 stron które już mieli za sobą. A ja? A jak zwykle - inaczej niż reszta. Tym razem znalazłam się między młotem a kowadłem - wciągnęłam się, ale po jakimś czasie. Właściwie nie wiem dlaczego nie mogłam się wczuć w klimat powieści od początku - wszystko było na swoim miejscu, idealnie poukładane i swobodnie opowiedziane. A jednak pierwsze 150/200 stron szło mi jak krew z nosa. Na szczęście książka gabarytowo przypomina pustak, więc miałam dużo czasu na pokochanie zarówno bohaterów jak i odciętego od świata miasteczka. Pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał - może dlatego, że bardzo często mam ochotę znaleźć się w miejscu odizolowanym od wszystkiego i wszystkich. Chcę zamknąć się w swojej małej enklawie, gdzie będę miała wszystko czego potrzebuję, otoczona najbliższymi osobami - będzie po mojemu, bez wszystkiego, co wkurza. A jest tego sporo. Po przeczytaniu "Pod kopułą" ta myśl wydaje się mniej kusząca. Najbardziej podobało mi się chyba to, że kopuła po prostu się pojawiła. Jeb-bam-buch! Nie wiadomo dlaczego, skąd i na jak długo. Mniej podobało mi się wyjaśnienie, jakie serwuje autor - ja bym chyba zostawiła wszystko tak jak było, a kopuła zniknęłaby tak, jak się pojawiła. Buch - bam - jeb! W prozie Kinga uwielbiam szczegółowe i dokładne analizy psychologiczne i społeczne. Pod tym względem książka przypomina mi odrobinę opowiadanie "Mgła" - alienacja prowadzi w końcu do ustanowienia nowych przywódców i nowego porządku. Jak byście się zachowali, gdyby wszystko było dozwolone? Gdybyście byli bezkarni aż do odwołania? Ja bym spaliła wszystkie romanse ;-)

boru08(at)o2.pl 3/10/2011

Powieść Stephena Kinga Pod kopułą jest bardzo dobrą oraz ciekawą książką. Występuje w niej dość wielu bohaterów. Jednym z nich jest Jim Rennie czyli zastępca przewodniczącego Rady Miejskiej który jest religijnym fanatykiem ale ma na swoim koncie wielu grzechów. Kolejną ciekawą postacie stworzoną przez Kinga w tej powieści jest były weteran wojny w Iraku Dale Barbara pracujący jako kucharz w restauracji Sweetbrair Rose. Barbi jak mawiali na niego ludzie z miasteczka przykrytego przez klosz pomagał im przetrwać i zażegnać problemy które zostały spowodowane opadnięciem kopuły na Chester’s Mill. Następną postacią wykreowaną przez Kinga jest Lester Coggings jest to wielebny Kościoła Chrystusa Odkupiciela do którego przynależy zastępca przewodniczącego Rady Miejskiej. Lester oraz Jim są razem zamieszani w ciemne interesy. W „Pod kopułą” występuje też kilkoro bardzo bystrych i mądrych dzieciaków Joe McClatchey Ollie i Rory Dinsmore. Występuje w tej powieści jeszcze wielu bohaterów ale nie chce zdradzać ich wszystkich.
Książka jest opatrzona w mapę planu miasta oraz w spis niektórych obecnych bohaterów którzy znaleźli się pod kloszem.
Książka „Pod kopułą” opowiada o zwyczajnym przeciętnym miasteczku w USA w stanie Maine które pewnego jesiennego dnia zostaje osłonięte dziwnym przezroczystym kloszem. Pojawienie się klosze spowodowało kilka wypadków samochodowych, katastrof lotniczych oraz bezpośredniej śmierci po zetknięciu się z kloszem i okaleczeń mieszkańców miasteczka. Pod kopułą nieznanego pochodzenia zaczęła się prawdziwa woja dobra ze złem. Na czele armii walczącej o dobra stał Dele Barbara natomiast złem przewodził Jim Renni. O powstaniu klosza dowiedziała się od razu armii wojskowa która nadaremnie próbowała rozwalić kopułę. Lecz Barbi nie poddawał się tak łatwo wraz ze swoimi przyjaciółmi podjęli próby uwolnienie mieszkańców miasta.
Książka jest dość gruba ale za to bardzo Ciekawa i wciągająca. Stephen King do napisania tej powieści zabrał się w 1976roku. Po napisaniu niecałych stu stron King zrezygnował z pisania i odłożył ją do szuflady. Kolejną próbę podjoł w sierpniu 2009. Zachęcam do przeczytania powieści ponieważ książka daje nam do myślenia nad naszą skłonnością do dobra i zła. Fani powieści Stephena Kinga będą zadowoleni z przeczytania tej powieści.

wilkruk5(at)wp.pl 21/10/2010

recenzja nagrodzona 2.00pkt

Co widzi Czytelnik na pierwszy rzut oka? Grupe, niezbyt lekkie tomiszcze, małe literki i... ciekawy początek. Żadne tam wstępy, epilogi, czy znane miłośnikom Kinga "od autora". Zaczyna się... mapką miasta. A zaraz potem - spisem ludności... i psów. To był dla mnie mały szok, ponieważ rzadko można spotkać się z wyszczególnianiem zwierząt w książce. Oczy szeroko otwarte ze zdziwienia. Ale przeskakujemy stronę dalej.
Zaczyna się. Rozpoczynamy od powolnego nakreślania tła. Kobieta i mężczyzna instruktor lecący samolocikiem w piękny słoneczny dzień. Mężczyzna na drodze wylotowej z miasta. Świstak.
Kilka stron dalej. Akcja przyspiesza. Pojawia się "coś". Mężczyzna, który zostanie w mieście, samolot, świstak, sarna, kobieta, rolnik w traktorze - wszystkich łączy spotkanie z kopułą. Akcja jest coraz szybsza, coraz bardziej zapiera dech, obrazy przelatują w głowie Czytelnika coraz szybciej i szybciej - stop.
Mistrzowskie jużu Kinga zatrzymanie akcji. I powoli, jakby nigdy nic, jakby nie było tych parunastu wydarzeń - jesteśmy w miasteczku. Powoli je zwiedzamy, poznajemy mieszkańców, ich zajęcia lub problemy, rozmieszczenie budynków i pól... Ich charaktery.
I tu ponownie autor wykazał się, według mnie, swoim kunsztem pisarskim. Przez opisy postaci, ich zachowania i słowa biją emocje trafiające wprost do serca Czytelnika. Czujemy sympatię do jednych, a niechęć - wręcz silną złość - w stosunku do innych. Mamy wrażenie, jakbyśmy tam byli - w sercu wydarzeń. Jakbyśmy z mieszkańcami dowiadywali się, co się wydarzyło, z nimi razem próbowali zrozumieć - dlaczego?, wspieramy ich - zwłaszcza gdy na horyzoncie pojawia się Jim Rennie i jego młodzi policjanci. Razem Julią stajemy przeciw Renniemu, współczujemy rozdzielonym rodzinom, przeklinamy nowo zwerbowanych policjantów i krzyczymy z mieszkańcami do małego Rory'ego który pędzi w kierunku kopuły. Poznajemy waleczne serce jednego z psów, machlojki niektórych mieszkańców, a Dale'owi Barbarze chcielibyśmy pomóc wyjść z opresji.
O co chodzi Julii? Co złego robią policjanci i kim są? Co chciał zrobić Rory? Jak Dale Barbara popadł w kłopoty i jakie? Musicie sami się przekonać, na własnej skórze! Lekko nie będzie, bo trzeba się będzie ukrywać, ale Stephen King po mistrzowsku poprowadzi nas przez kolejne miejsca i dni spędzone pod kopułą. Potęguje też napięcie, jak tylko on potrafi.... i nagle zmienia wątek. Płynnie porusza się między wydarzeniami i miejscami, dawkując nam powieść według własnego uznania. I mimo że ksiażka ma 920 stron, pochłania się ją zadziwiająco szybko.
Kolejna zaskakująca ksiażka, kolejny sukces Kinga, kolejna pozycja tego autora godna polecenia.

11/06/2010

recenzja nagrodzona 2.00pkt

Ludzie, na kształt mrówek odcięci w przezroczystym pudełku, stanowią przynętę dla rozmaitych obserwacji oraz eksperymentów społecznych, teologicznych i artystycznych. King jednak z podziwu godną konsekwencją postanowił sprawę potraktować dosłownie.
Oto bowiem nad małym miastem Chesters Mill w stanie Maine pewnego październikowego przedpołudnia pojawia się niewidoczny klosz, który odcina je od świata zewnętrznego. To rodzaj pola siłowego, przepuszczającego tylko niewielkie ilości powietrza i wody. Zaskoczeni i zaszokowani mieszkańcy próbują zrozumieć swoje położenie, licząc na to, że tajemnicza zapora zniknie tak samo nagle, jak się pojawiła - ale ona zniknąć nie zamierza, a niektórym z wpływowych obywateli Chesters Mill jej obecność, paradoksalnie, jest nawet na rękę. Zastępca przewodniczącego rady miejskiej, zdolny i cyniczny polityk, zamierza wykorzystać izolację miejscowości, by zaprowadzić własne porządki. Jest to wielki powrót pisarza po bardzo nieprzyjemnym wypadku, który na kilka lat złamał magiczne pióro. Z szuflad trzeba było wyjmować stare teksty, a nowe padały pod ostrą krytyką dziennikarzy. Teraz recenzenci dostali kawał świetnej literatury. Serdecznie polecam.

maria(at)papierowemysli.pl 3/06/2010

Już pierwsze zagraniczne recenzje najnowszej powieści Stephena Kinga Pod kopułą donosiły radośnie, że mistrz wraca do wielkiej formy i nareszcie mamy do czynienia z Kingiem w starym stylu. Prawie wszystko się zgadza kondycja pisarska zdecydowanie zwyżkuje, a powieść czyta się świetnie. Jest jednak pewien szkopuł Pod kopułą w zasadzie za bardzo nie straszy. Wprawdzie znajdziemy tu oczywiście nieco Kingowskich klimatów wyrastających z poetyki gore i malownicze opisy śmierci, ale jednak brakuje gęstej atmosfery grozy, tego podskórnego przerażenia kojarzącego się z takimi tytułami, jak Lśnienie czy Miasteczko Salem.

kuba.czerny(at)gmail.com 16/03/2010

Nie ma chyba w naszym polskim słownictwie przymiotnika precyzyjnie oddającego angielskie określenie "gripping"... Interesujący? - zdecydowanie zbyt słabe. Pasjonujący? - wydaje się przenosić nas w sferę czysto i wyłącznie emocji. Przykuwający? Fascynujący? - odrobinę lepiej, ale też nie do końca to. Wychodzi więc na to, że "Pod kopułą" zwyczajnie nie da się opisać... Nic nie potrafi, nie może, nie oddaje spazmatycznego skurczu palców wbitych w oparcie fotela, tego stanu umysłu, w którym zszokowane komórki z "rozumu" przechodzą w stan "instynktu", gdzie nie liczy się już pora dnia czy nocy, coraz głośniejsze narzekania rodziny i przybierające na natarczywości żądania pozbawianego pożywienia organizmu. Pozostaje tylko jeden zaślepiony i nadrzędny cel: CZYTAĆ DALEJ o mieszkańcach małego miasteczka w Stanie Maine odciętych od świata przez tajemniczą kopułę. Jeśli horrorem może być powieść społeczno-obyczajowa (a wiemy, że może), to Kingowi udało się właśnie stworzyć kolejny majsterszyk, nowe "To", wybitną wersję "Carrie"... Małomiasteczkowa powieść grozy, gdzie najstraszniejsza jest sama ludzka natura, niewątpliwie jest tematem Kingowi bliskim. Staje się także coraz wyraźniej jego autorskim rytem, co nie ukrywam, przyjmuję z radością. Nie jest sztuką bowiem bać się, gdy upiór staje w progu. Sztuką jest wzbudzić w czytelniku przerażenie wynikające z uświadomienia sobie pokładów naszego własnego horroru. W Chester's Mill jak na scenie odgrywa się mini-historia świata. Z jednej strony lokalny Kaligula, Neron, Mesjasz i Hitler w jednym: Jim Rennie z synalkiem i spółką, z drugiej przypadkowy outsider Dale Barbara... a pomiędzy nimi cała rzesza przerażonych, zdezorientowanych mieszkanców prowincjonalnej Ameryki, w szybkim tempie pozbawianych żywności, służb ratunkowych, elektryczności, komunikacji, wiary, nadziei, litery prawa oraz najbliższych sobie osób. Przedstawienie owej apokaliptycznej wizji, które w "Komórce" udało się autorowi zdecydowanie średnio, powraca tym razem z mistrzowską realizacją. Która sprawia, że rozpoczynając lekturę natychmiast stajemy się częścią Chester’s Mill, w połowie książki nadal umieramy z ciekawości, a z ostatnią kartką przychodzi ulga jak po maratońskim biegu, oszołomienie, uznanie i cała gama indywidualnych uczuć satysfakcji. CO KRYJE OSTATNIA KARTKA POWIEŚCI?! Jeśli nawet już wiem... to pozwolę Wam przewrócić ją osobiście, bo tam, gdzie Stephen King snuje swoje horrory zdecydowanie/z reguły/najczęściej/a w tym przypadku zwyczajnie WARTO!

14/03/2010

Właśnie jestem przy 1/5 ksiazki i nie zawidołem się lubie jego morczność

10/03/2010

No i się doczekałam:) Taka książka takiego autorstwa. Obszerna,ale to tylko na korzyść, bo to kilka godzin więcej spędzonych nad bardzo dobrą literaturą. Ma w sobie elementy horroru, kryminału, science fiction. Genialna konstrukcja. Dla mnie super

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Niepokorni

Vincent V. ...

25,83 zł taniej -30%

Behawiorysta

Remigiusz ...

25,77 zł taniej -30%

Granat poproszę

Olga ...

23,05 zł taniej -30%

Lampiony

Katarzyna ...

29,26 zł taniej -30%

Stephen King - przeczytaj też

Zobacz również

Król

Szczepan ...

29,56 zł taniej -34%

MOCK

Marek ...

25,77 zł taniej -30%

Immunitet

Remigiusz ...

25,77 zł taniej -30%

Brak list życzeń:

Utwórz

W koszyku:
0 produktów
/ 0,00 zł

przejdź do koszyka

rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: