zarejestruj się zaloguj się
:
:
:
:
:

Newsletter

Bądź na bieżąco z promocjami i nowościami w Gandalfie.

Ostatnio oglądane

Nowa tantra Prosta i seksowna - Susan Crain Bakos

Nowa tantra Prosta i seksowna Dłuższe i ...

Susan Crain Bakos

cena: 39,03

Nowa droga do zniewolenia? - Krystyna Romaniszyn

Nowa droga do zniewolenia? O życiu w ...

red. Krystyna Romaniszyn

cena: 32,53

NOCNA GWIAZDA - Alyson Noël

NOCNA GWIAZDA cykl: Nieśmiertelni tom 5

Alyson Noël

cena: 29,83 25,36

Niezwykłe zwierzęta - PRACA ZBIOROWA .

Niezwykłe zwierzęta Minialbum z ...

PRACA ZBIOROWA .

cena: 3,24 2,76

Niezwykłe biografie - PRACA ZBIOROWA .

Niezwykłe biografie Poznać i zrozumieć ...

PRACA ZBIOROWA .

cena: 18,06

Nieznane dzieje Polski - Henryk Samsonowicz

Nieznane dzieje Polski W Europie czy na ...

Henryk Samsonowicz

cena: 28,15

Niezbędnik każdego rodzica - Paweł Zawitkowski

Niezbędnik każdego rodzica Dzieci od 0 ...

Paweł Zawitkowski

cena: 81,62

Nieugięty - Sam Millar

Nieugięty

Sam Millar

cena: 31,68

NIEŚMIERTELNOŚĆ DUSZY - Lisa Williams

NIEŚMIERTELNOŚĆ DUSZY podróż między ...

Lisa Williams

cena: 28,83

NOWE PRZYGODY MIKOŁAJKA przeczytaj fragment książki
NOWE PRZYGODY MIKOŁAJKA

Cukierek.
DZIŚ PO POŁUDNIU, KIEDY WRÓCIŁEM ZE SZKOŁY, mama powiedziała:
- Mikołaj, bądź tak dobry i po podwieczorku idź kupić mi pół kilo cukru pudru.
Mama dała mi pieniądze i poszedłem do sklepu bardzo zadowolony, bo lubię pomagać mamie, a poza tym pan Compani, właściciel sklepu, jest strasznie fajny i kiedy mnie widzi, zawsze mi coś daje - najbardziej lubię ciasteczka, które są na dnie dużego pudełka, połamane, ale jeszcze bardzo dobre.
- O, Mikołaj! - powiedział pan Compani. - Przychodzisz w dobrym momencie. Dam ci coś fantastycznego!
Pan Compani schylił się za swoim kontuarem, a kiedy się podniósł, trzymał w rękach kotka. Małego kotka, ślicznego jak nie wiem co, który spał.
- To synek Bułeczki - powiedział pan Compani. - Bułeczka urodziła czworo dzieci i nie mogę ich wszystkich zatrzymać. A ponieważ nie lubię zabijać zwierząt, wolę oddawać je takim grzecznym chłopcom jak ty. Więc zatrzymam trzy pozostałe, a tobie podaruję Cukierka. Będziesz mu dawał mleko i będziesz o niego dbał.
Bułeczka to kotka pana Companiego. Jest bardzo gruba i cały czas śpi na wystawie, nigdy nie przewraca puszek, a kiedy się ją głaszcze, jest bardzo miła: nie drapie, tylko mruczy: "mrrrr".
Ucieszyłem się tak, że nie potrafię wam tego opisać. Wziąłem Cukierka na ręce, był cały ciepły, i wybiegłem. Potem wróciłem po pół kilo cukru pudru.
Kiedy wszedłem do domu, zawołałem:
- Mamo! Mamo! Zobacz, co dostałem od pana Companiego!
Kiedy mama zobaczyła Cukierka, otworzyła szeroko oczy, uniosła brwi i powiedziała:
- Ależ to jest kot!
- Tak - wyjaśniłem. - Nazywa się Cukierek, jest synem Bułeczki, pije mleko i nauczę go różnych sztuczek.
- Nie, Mikołaj - powiedziała mama. - Mówiłam ci sto razy, że nie życzę sobie w domu zwierząt. Już kiedyś przyniosłeś mi psa, a potem kijankę i za każdym razem był dramat. Powiedziałam nie i koniec! Odniesiesz to zwierzę panu Companiemu!
- Och, mamo! Mamusiu! - krzyknąłem.
Ale mama nie chciała o niczym słyszeć, więc się rozpłakałem, powiedziałem, że nie zostanę w domu bez Cukierka, że jeśli odniosę Cukierka panu Companiemu, to pan Compani zabije Cukierka, a jeśli pan Compani zabije Cukierka, to ja też się zabiję, że w domu nigdy mi niczego nie wolno i że kolegom pozwalają na mnóstwo rzeczy, których mnie się zabrania.
- A więc - powiedziała mama - to bardzo proste. Skoro twoim kolegom wszystko wolno, daj tego kota któremuś z nich. Bo tutaj nie może zostać i jeśli dalej będziesz mi zawracał głowę, pójdziesz spać bez kolacji. Zrozumiano?
Ponieważ zorientowałem się, że nic już się nie da zrobić, wyszedłem z domu z Cukierkiem, który spał, i zacząłem się zastanawiać, którego kolegę poprosić, żeby się nim zaopiekował. Gotfryd i Joachim mieszkają za daleko, natomiast Maksencjusz ma psa i wątpię, czy Cukierek polubiłby psa Maksencjusza. W końcu poszedłem do Alcesta, dobrego kumpla, który bez przerwy je. Alcest otworzył mi drzwi: miał pełne usta i zawiązaną na szyi serwetkę.
- Właśnie jem podwieczorek - powiedział, plując wszędzie okruchami. - Czego chcesz?
Pokazałem mu Cukierka, który zaczął ziewać, i powiedziałem, że mu go daję, że nazywa się Cukierek, że pije mleko i że będę go często odwiedzał.
- Kot? - powiedział Alcest. - Nie. Rodzice się nie zgodzą. Poza tym taki kot łazi po kuchni i zjada mnóstwo rzeczy, jak się go nie pilnuje. Wystygnie mi czekolada, cześć!
I Alcest zamknął drzwi. Więc razem z Cukierkiem poszliśmy do Rufusa. Drzwi otworzyła mi mama Rufusa.
- Chcesz rozmawiać z Rufusem, Mikołaju? - spytała, patrząc na Cukierka. - Właśnie odrabia lekcje... Ale dobrze, poczekaj, zawołam go.
Poszła, a potem przyszedł Rufus.
- Och! Jaki śliczny kotek! - powiedział Rufus na widok Cukierka.
- Nazywa się Cukierek - wyjaśniłem. - Pije mleko. Daję ci go, ale pozwolisz mi czasem do niego przychodzić.
- Rufus! - zawołała z domu mama Rufusa.
- Poczekaj, zaraz wrócę - powiedział Rufus.
Wszedł do domu, słyszałem, jak rozmawia z matką, a kiedy wrócił, miał niewesołą minę.
- Nie - powiedział.
I zamknął drzwi. Nie miałem pojęcia, co zrobić z Cukierkiem, który znowu zasnął. Więc poszedłem do Euzebiusza i to on mi otworzył.
- Nazywa się Cukierek - powiedziałem. - To kot, pije mleko, daję ci go, ale pozwolisz mi go odwiedzać, a Rufus i Alcest go nie chcą z powodu rodziców.
- Pfff! - prychnął Euzebiusz. - Ja tam robię w domu, co chcę. Nie muszę pytać o pozwolenie. Jak chcę trzymać kota, to go trzymam!
- No to go trzymaj - powiedziałem.
- Jasne - powiedział Rufus. - A jak!
Dałem mu kota, który jeszcze raz ziewnął, i sobie po­szedłem.
Kiedy wróciłem do domu, byłem strasznie smutny, bo bardzo polubiłem Cukierka. Poza tym wyglądał na wyjątkowo mądrego.
- Słuchaj, Mikołaj - powiedziała mama. - Nie masz co robić takiej miny, to zwierzątko nie byłoby tutaj szczęśliwe. A teraz bardzo cię proszę, nie myśl o tym więcej i idź odrabiać lekcje. Na kolację będzie dobry deser. I przede wszystkim ani słowa ojcu o tej całej sprawie. Ostatnio jest bardzo zmęczony i nie chcę, żebyś zawracał mu głowę bzdurami, kiedy wraca do domu. Przynajmniej raz spędźmy spokojny wieczór.
Przy stole, podczas kolacji, tata spojrzał na mnie i spytał:
- Co z tobą, Mikołaj? Jesteś jakiś smutny. Co się dzieje? Masz kłopoty w szkole?
Mama spojrzała na mnie groźnie, więc powiedziałem tacie, że nic mi nie jest, tylko ostatnio jestem bardzo zmęczony.
- Ja też - powiedział tata. - Pewnie to ta zmiana pogody.
A potem ktoś zadzwonił do drzwi i chciałem iść otworzyć - bardzo lubię otwierać drzwi - ale tata oświadczył:
- Nie, siedź, ja pójdę.
Tata wyszedł, a potem wrócił, trzymając obie ręce za plecami, uśmiechnął się szeroko i powiedział:
- Zgadnijcie, co Kleofas przyniósł dla Mikołaja?

NOWE PRZYGODY MIKOŁAJKA

Wydawnictwo: Znak

Oprawa: twarda

Ilość stron: 638

Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawypomoc

 

 
inne wydania produktu - Filmy

Wybierz produkt z listy

Nasza cena: 37,31

Cena detaliczna: 43,89

U nas taniej o 15%

dodaj do przechowalni Dodaj do koszyka
Powrót
Nowa książka o przygodach Mikołajka i jego szkolnych kolegów to bez wątpienia najważniejsze wydarzenie na rynku książki dziecięcej w tym roku. Tom zawiera osiemdziesiąt niepublikowanych dotąd historyjek ilustrowanych zabawną i niezapomnianą kreską Sempégo. Zapraszamy na spotkanie z Mikołajkiem, Rufusem, Alcestem i ich kolegami, których perypetie rozśmieszają kolejne już pokolenie czytelników.

Szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: dla dzieci i młodzieży, literatura dziecięca

Wydawnictwo: Znak
Oprawa: twarda
Wymiary: 152x213
Ilość stron: 638
ISBN: 83-240-0608-7
EAN: 9788324006083
Wprowadzono: 02.11.2005

Recenzje klientów

i zgarniaj nagrody napisz recenzję

lenka lena.11(at)interia.pl 29 styczeń 2008

recenzja nagrodzona 2.00pkt

Autorami książki o Mikołajku jest Rene Goscinny i Jean-Jacques Sempé. R.Goscinny jest twórcą ilustracji, natomiast J.Sempé samej treści. Są to historie niepublikowane dotąd w gazecie. Bohater ”Mikołajek” to chłopczyk w wieku 8-10 lat. Akcje rozgrywają się we Francji w latach pięćdziesiątych, dwudziestego wieku. Opowiadania są niezwykle śmieszne, zabawne i interesujące. Jak każda książka powyższych autorów ma ukryty sens. Książka bawi, uczy i wciąga. Życie Mikołajka jest przyjemne, słodkie i bez problemów. Ma poczucie bezpieczeństwa. Świetnie się bawi w towarzystwie kolegów, choć niejeden raz udaje im się bić. Przeżywa przygody, tak jak każde małe dziecko. Zwykłe rzeczy są dla niego niesamowitym wyzwaniem i opisuje strach nawet przed zwykłym jedzeniem na stołówce. Książka dla małych i dużych, polecam!

Karolina 21 kwiecień 2009

Lenka przepraszam że cię poprawię ale ilustracje zrobił J.Sempé a treść R.Goscinny. A Mika jeśli ci się nie podoba to nic nie mów. Pozdrowienia dla wszystkich którzy lubią Mikołajka i jego kolegów !

Pokaż więcej

kkik kkik(at)wp.pl 19 listopad 2008

do [...]

mika 16 marzec 2006

Określenie książki w dwóch słowach to: SAMO DNO <!!!!!!!!!!!!!!!!!!!> Opowieść można porównać do starych komiksów lat 50. Po przeczytaniu 2 stron od razu zasypiam. Nie wiem co wszyscy widzicie w tej książce. Jest beznadziejna tak jak lektury szkolne.

Ewa Nowik hogabunda(at)op.pl 21 luty 2006

To jest super ksiazka!!! Czytałam czesc bo moja kolezanka ja ma, a teraz musze ja sobie qpic! Zaczynam juz zbierac kaske;)

w.f a.1.(at).b.p ROZSZYFRUJCIE! 20 luty 2006

Extra książka

marcin neska neska_(at)op.pl 15 luty 2006

MIKOŁAJEK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! TO KRÓL KSIĄZEK

marcin neska neska_(at)op.pl 15 luty 2006

przeczytałem w jeden dzień poprostu jeste wypasista

marcin neska neska_(at)op.pl 15 luty 2006

wypas lepszej ksiazki w życiu nie czytałem git a rysunki odjazdowo

mikołaj mikber11(at)poczta.onet.pl 24 styczeń 2006

Książka jest poprostu fantastyczna . Jeszcze nigdy nie czytałem żadnej książki tak szybko , oczywiśćie mówimy o czytaniu dla siebie , bo inaczej jest z tymi z szkolnymi lekturkami... grr

Julita jula93(at)wp.pl 9 listopad 2005

Superfajna książka! WIELKI POWRÓT MIKOŁAJKA!!

Zobacz również

Oceniaj
Gandlafa

Zdobywaj
Nagrody

Twoja opinia ma znaczenie - Wyraź ją

:

:


Czekamy na Twoją ocenę nowego wyglądu strony. Napisz nam, co Ci się podoba, co jest do poprawy, a czego brakuje. Wszystkie opinie pomogą nam udoskonalić funkcjonalność strony, bo jest ona tworzona dla Was i z myślą o Was. Jeśli podasz swój adres e-mail lub wystawisz opinię będąc zalogowany, weźmiesz udział w zabawie. Raz dziennie spośród nadesłanych opinii wybierzemy jedną, którą nagrodzimy bonem zakupowym o wartości 20 Silmarili (20 zł), a nadawcom pięciu innych dodamy po 5 punktów do konta klienta. Zależy nam na ocenie rzetelnej i konstruktywnej, niekoniecznie pochwalnej.