zarejestruj się zaloguj się
:
:
:
:
:

Newsletter

Bądź na bieżąco z promocjami i nowościami w Gandalfie.

Ostatnio oglądane

Nowa tantra Prosta i seksowna - Susan Crain Bakos

Nowa tantra Prosta i seksowna Dłuższe i ...

Susan Crain Bakos

cena: 39,03

Nowa droga do zniewolenia? - Krystyna Romaniszyn

Nowa droga do zniewolenia? O życiu w ...

red. Krystyna Romaniszyn

cena: 32,53

NOCNA GWIAZDA - Alyson Noël

NOCNA GWIAZDA cykl: Nieśmiertelni tom 5

Alyson Noël

cena: 29,83 25,36

Niezwykłe zwierzęta - PRACA ZBIOROWA .

Niezwykłe zwierzęta Minialbum z ...

PRACA ZBIOROWA .

cena: 3,24 2,76

Niezwykłe biografie - PRACA ZBIOROWA .

Niezwykłe biografie Poznać i zrozumieć ...

PRACA ZBIOROWA .

cena: 18,06

Nieznane dzieje Polski - Henryk Samsonowicz

Nieznane dzieje Polski W Europie czy na ...

Henryk Samsonowicz

cena: 28,15

Niezbędnik każdego rodzica - Paweł Zawitkowski

Niezbędnik każdego rodzica Dzieci od 0 ...

Paweł Zawitkowski

cena: 81,62

Nieugięty - Sam Millar

Nieugięty

Sam Millar

cena: 31,68

NIEŚMIERTELNOŚĆ DUSZY - Lisa Williams

NIEŚMIERTELNOŚĆ DUSZY podróż między ...

Lisa Williams

cena: 28,83

NOWE PRZYGODY MIKOŁAJKA Tom 2 przeczytaj fragment książki
NOWE PRZYGODY MIKOŁAJKA Tom 2

Bardzo pomagam mamie

STRASZNIE SIĘ CIESZĘ, BO NIEDŁUGO wyjeżdżamy na wakacje, a przed wyjazdem mama zawsze mówi, że trzeba uporządkować dom, nałożyć na meble pokrowce, zwinąć dywany, zdjąć zasłony, powkładać wszędzie naftalinę, przewrócić materace i pochować mnóstwo rzeczy w szafach i na strychu. Tata mówi, że nie rozumie, po co to całe zamieszanie, skoro po powrocie i tak trzeba wszystko z powrotem wyciągać, a mama mu odpowiada, że u jej mamy zawsze się tak robiło. Wtedy tata zaczyna coś mówić o Buni, mama krzyczy, że takich rzeczy nie mówi się przy dziecku i że ona przeprowadzi się do swojej biednej matki, więc tata mówi, że dobrze, weźmie się do tego jutro, ale się nie bierze.
Dlatego dziś rano, kiedy tata poszedł do pracy, mama włożyła wielki fartuch, zawiązała na głowie chusteczkę i powiedziała:
- Sprawimy tatusiowi niespodziankę: zanim wróci na obiad, zrobimy porządki w salonie i w jadalni.
Zawołałem "juhu!" i powiedziałem mamie, że będę jej bardzo pomagał. Mama mnie pocałowała, powiedziała, że jestem jej dużym chłopcem i że czasem zastanawia się, czy tata nie powinien brać ze mnie przykładu. Powiedziała też, żebym uważał i starał się nie robić głupstw. Obiecałem, że będę się starał.
Mama wzięła klucz od strychu i poszła po naftalinę.
- A ja co mam robić? A ja co mam robić? - spytałem.
- Ty będziesz pilnować klucza od strychu - powiedziała mama i znów mnie pocałowała.
Poszliśmy do salonu i mama zaczęła wkładać kulki naftaliny pod poduszki na kanapie i na fotelach.
- W ten sposób wstrętne mole nie będą nam zjadać salonu wytłumaczyła mi mama.
Podobno naftalina jest dla moli czymś okropnym, ale nie bardzo wiem, na czym to polega. Alcest, jeden kolega ze szkoły, który jest strasznie gruby i bez przerwy je, powiedział mi, że według niego od naftaliny mole na pewno boli brzuch. Sam kiedyś próbował zjeść trochę naftaliny, ale nie mógł jej przełknąć i wypluł, a żeby Alcest coś wypluł, musi to być wyjątkowo obrzydliwe. Ale ja lubię, jak w domu pachnie naftaliną, bo to oznacza, że zaraz wyjedziemy na wakacje. Tata tego nie lubi. Kiedy robi się zimno i trzeba wyjąć z szafy płaszcz, złości się i mówi, że ten zapach może i zabija mole, ale na pewno śmieszy jego kolegów, a mama mu odpowiada, że byłoby gorzej, gdyby było na odwrót.
Po akcji z naftaliną mama poszła po pokrowce, żeby przykryć meble.
- Mogę ci pomóc? - spytałem.
Mama odpowiedziała, że już niedługo będę jej potrzebny, i zaczęła nakładać pokrowce. Okropnie się namęczyła, bo podobno pokrowce zbiegły się w praniu i trudno było naciągnąć je na fotele. Tak samo jest z niebieską koszulą taty, ale mama twierdzi, że tata utył, a tata się śmieje i mówi, że nigdy nie tyje w szyi.
Mama jest fantastyczna: naciągnęła wreszcie pokrowce, ale wyglądała na zmęczoną.
- A ja co mam robić? - zapytałem.
- Teraz dasz mi klucz od strychu - powiedziała mama.
Ale nie mogłem znaleźć klucza, więc zacząłem płakać i powiedziałem, że może wypadł mi na którymś z foteli, kiedy patrzyłem, jak mama kładzie naftalinę. Mama ciężko westchnęła, pocałowała mnie, powiedziała, że nic nie szkodzi, kochanie, ściągnęła pokrowce, a ja znalazłem klucz w kieszeni, pod kulkami, chusteczką i kawałkiem sznurka. Mama niespecjalnie się ucieszyła, że go znalazłem, i z powrotem nałożyła pokrowce, mówiąc pod nosem coś, czego nie mogłem usłyszeć.
- A teraz co mam robić? - spytałem.
Mama powiedziała, żebym poszedł do swojego pokoju i grzecznie się pobawił, więc znowu zacząłem płakać: powiedziałem, że to niesprawiedliwe, że chcę pomagać, ale nikt się ze mną nie liczy, a jeśli tak, to trudno, ucieknę z domu i wszyscy mnie będą żałować. Mama wetchnęła "No dobrze już, dobrze" i powiedziała, że pomogę jej odsunąć meble, żeby mogła zwinąć dywany. Mieliśmy mnóstwo roboty, ale dobrze nam poszło, chociaż stłukłem niebieski wazon, który stał na kredensie, z tym że to nic takiego, mamy inne wazony, których udało mi się nie stłuc. Zrolowaliśmy dywany i wynieśliśmy do przedpokoju - tata je potem schowa.
Mama poszła po drabinę, żeby zdjąć zasłony.
- A ja, a ja, co mam robić? - spytałem mamy.
- Ty - odpowiedziała mama - będziesz trzymał drabinę, żebym nie spadła.
A potem spojrzała na zegarek i poszła wstawić do piecyka pieczeń, żeby była gotowa na obiad. Wtedy postanowiłem, że zrobię mamie niespodziankę, i wszedłem na drabinę zdjąć zasłony. Jestem jeszcze trochę za niski, więc musiałem położyć na drabinie dwa słowniki. Ze słownikami było już całkiem dobrze, tylko że nagle mama krzyknęła:
- Mikołaj! Natychmiast mi stamtąd zejdź!
Wtedy podskoczyłem, zupełnie jak Kleofas, kiedy pani budzi go na lekcji, i spadłem na ziemię razem z zasłoną i karniszem. Nawet się tak bardzo nie potłukłem, ale zacząłem płakać, bo wtedy mama na mnie nie krzyczy, tylko mówi: "No, no, nic się nie stało, to tylko małe kuku", i teraz też się udało, mama zabrała mnie do łazienki, zmoczyła mi głowę wodą, pocałowała i powiedziała, że dosyć już jej pomogłem, ale ja się uparłem, że będę dalej pomagał.
Mama skończyła zdejmować zasłony, pomogłem jej włożyć je do kufra na strychu i wszystko poszło dobrze, nie licząc tego, że przytrzasnąłem sobie palec i wtedy naprawdę się rozpłakałem, bo strasznie mnie bolało i to wcale nie było małe kuku, jak mówiła mama, kiedy bandażowała mi rękę. No bo co w końcu, kurczę blade!
- Dobrze - odetchnęła mama. - Wszystko gotowe. Teraz, aż do wyjazdu, będziemy jadali w kuchni.
A potem wyszliśmy do ogrodu, żeby trochę odpocząć i poczekać, aż przyjdzie tata. Mama wyglądała na bardzo zmęczoną, dobrze, że byłem w domu i mogłem jej pomóc.
- Tata będzie miał niespodziankę, kiedy zobaczy, żeśmy zrobili porządki! - powiedziała mama.
A potem przyszedł tata. I to on zrobił nam niespodziankę, bo kiedy wszedł do ogrodu, oznajmił:
- Kochanie, musimy się bardzo postarać. Mój dyrektor z żoną przychodzą dziś na kolację.
I kiedy powiedziałem, że zaraz jej pomogę wszystko z powrotem poustawiać i porozwieszać, mama się rozpłakała.

NOWE PRZYGODY MIKOŁAJKA Tom 2

Wydawnictwo: Znak

Oprawa: twarda

Ilość stron: 376

Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawypomoc

 

 
inne wydania produktu - Książki audio na cd

Wybierz produkt z listy

Nasza cena: 32,22

Cena detaliczna: 37,91

U nas taniej o 15%

dodaj do przechowalni Dodaj do koszyka
Powrót
Dlaczego Rosół nie lubi lodów? Jak to się stało, że Kleofas przestał być najgorszy w klasie? Kto jest najlepszym graczem w kulki w całej szkole?
Po ogromnym sukcesie Nowych przygód Mikołajka, największego dziecięcego bestsellera 2005 roku, Wydawnictwo Znak przedstawia kolejny zbiór niepublikowanych dotąd opowiadań
o małym urwisie, ulubieńcu zarówno dzieci, jak i dorosłych. Tom drugi zawiera czterdzieści pięć nowych historyjek o Mikołajku i jego paczce, rodzicach, sąsiadach, szkole, wakacjach
i świętach. Niedoścignione poczucie humoru Goscinnego, zabawne, znane już naszym czytelnikom oraz całkiem nowe, przygotowane specjalnie do tego wydania ilustracje Sempégo sprawiają, że Nowe przygody Mikołajka. Tom 2 mają szansę stać się przebojem literackim tej jesieni.

Szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: dla dzieci i młodzieży, literatura dziecięca, dla dzieci

Wydawnictwo: Znak
Oprawa: twarda
Wymiary: 150x210
Ilość stron: 376
ISBN: 978-83-240-0874-2
EAN: 9788324008742
Wprowadzono: 31.10.2007

Recenzje klientów

i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Karolina 21 kwiecień 2009

Książka naprawdę jest dobra. Polecam przeczytać nawet jedną przygodę by poprawić sobie humor. Chociaż ja też myślałam że przeczytam jedną przygodę i na tym skończę a przeczytałam za jednym razem 150 stron albo i więcej. Książka jest dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Jak dałam do przeczytania mojej babci to powiedziała że tak śmiesznej książki nie czytała wcześniej. POLECAM !!!

OlluŚŚkaaaaa 22 marzec 2009

Jejcia. . Ta książka jest SuuPPer. Bardzo mi się podobają przygody tego łobuziaka- Mikołajka i jego przyjaciół. Wszystkim ją polecam ;))) ..

Pokaż więcej

ovca95 ovca95(at)poczta.onet.pl 10 styczeń 2009

ksiazka jest swietna jak jej poprzednie czesci czytałem wszystkie i nie załuje ale goraco polecam :PP

mada m_kubicka(at)tlen.pl 17 grudzień 2007

Książkę napisał Goscinny, a jego córka opublikowała dotychczas nie wydane opowiadania. Książka jest niewyczerpanym źródłem dobrego humoru. Polecam wszystkim w wieku od 5 do 105 lat.

Karolcia - 17 grudzień 2007

Książke napisała córka Gościnnego-Anne.

mikaXmika d12(at)amorki.pl 4 listopad 2007

Zaraz zaraz. Z logiki coś mi się tu nie zgadza. Gościnny przecież już od dawna nie żyje! Więc jak mógł wydać z Sempe ksiązkę?

Zobacz również

Oceniaj
Gandlafa

Zdobywaj
Nagrody

Twoja opinia ma znaczenie - Wyraź ją

:

:


Czekamy na Twoją ocenę nowego wyglądu strony. Napisz nam, co Ci się podoba, co jest do poprawy, a czego brakuje. Wszystkie opinie pomogą nam udoskonalić funkcjonalność strony, bo jest ona tworzona dla Was i z myślą o Was. Jeśli podasz swój adres e-mail lub wystawisz opinię będąc zalogowany, weźmiesz udział w zabawie. Raz dziennie spośród nadesłanych opinii wybierzemy jedną, którą nagrodzimy bonem zakupowym o wartości 20 Silmarili (20 zł), a nadawcom pięciu innych dodamy po 5 punktów do konta klienta. Zależy nam na ocenie rzetelnej i konstruktywnej, niekoniecznie pochwalnej.