rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Nigdziebądź
ocena: 5, głosów: 1
 
powiększenie

Fragmenty

przeczytaj fragment książki
Nigdziebądź

  Pan Croup wynajął Rossa na ostatnim Ruchomym Targu, który urządzono w opactwie Westminster.
  – Myśl o nim jak o kanarku – rzekł do pana Vandemara.
  – Śpiewa? – spytał pan Vandemar.
  – Wątpię. Naprawdę szczerze wątpię. Nie, mój miły przyjacielu, mówiłem w przenośni. Chodziło mi o ptaki, które zabiera się do kopalni.
  Vandemar skinął głową.
  Pan Ross zupełnie nie przypominał kanarka: był rosły – niemal tak rosły jak pan Vandemar – i brudny. Mało mówił, choć nie omieszkał wspomnieć, że lubi zabijać i że jest w tym dobry. Słowa te bardzo rozbawiły pana Croupa i pana Vandemara, tak jak Dżyngis-chana mogłyby rozbawić popisy młodego Mongoła, który niedawno splądrował swą pierwszą wieś albo spalił jurtę. Ross był kanarkiem, nawet o tym nie wiedząc. Toteż szedł pierwszy w poplamionej koszulce i sztywnych od brudu dżinsach, a Croup i Vandemar maszerowali za nim, ubrani w eleganckie czarne garnitury.
  Szmer w ciemności. W dłoni pana Vandemara błysnął nóż. A potem nie tkwił już w jego ręce, lecz kołysał się lekko dziesięć metrów dalej.
  Pan Vandemar podszedł i podniósł nóż. Na ostrzu tkwił szczur; zamykał i otwierał bezradnie pyszczek, gdy umykało z niego życie. Pan Vandemar dwoma palcami zmiażdżył mu czaszkę.
  – Oto gryzoń, który nikogo już nie ugryzie – rzekł pan Croup. Zaśmiał się z własnego dowcipu.
  Pan Vandemar milczał.
  – Szczur. Gryzoń. Rozumiesz?
  Pan Vandemar zsunął truchło z ostrza i zaczął z namysłem ruszać szczękami.
  Pan Croup wytrącił mu martwego szczura z ręki.
  – Przestań – rzekł.
  Jego towarzysz z nadąsaną miną schował nóż.
  – Uśmiechnij się – syknął zachęcająco pan Croup. – Będzie jeszcze wiele szczurów. A teraz ruszajmy. Tyle rzeczy do zrobienia. Tylu ludzi do zniszczenia.
  Trzy lata w Londynie nie odmieniły Richarda, choć zmieniły sposób, w jaki postrzegał to miasto.
  Gdy przybył tu po raz pierwszy, uznał, że Londyn jest dziwny, olbrzymi, całkowicie niezrozumiały. Tylko mapa metra nadawała mu choćby pozór porządku.
  Stopniowo zaczął pojmować, że mapa ta stanowi jedynie podręczną fikcję, która ułatwia życie, lecz w żaden sposób nie odpowiada rzeczywistości; zupełnie jak członkostwo w partii politycznej, pomyślał kiedyś z dumą. Potem jednak, gdy spróbował wyjaśnić podobieństwo łączące mapę metra i partię grupie oszołomionych nieznajomych na przyjęciu, zdecydował, że w przyszłości będzie się trzymał z dala od polityki.
  Z czasem odkrył, że coraz bardziej przyjmuje Londyn za coś oczywistego. Wkrótce zaczął się szczycić tym, że nie odwiedził żadnej atrakcji turystycznej (poza londyńską Tower; jego ciotka Maude przyjechała do miasta na weekend i Richard niechętnie towarzyszył jej w zwiedzaniu).
  Jessica zmieniła to wszystko. Nagle, miast rozsądnie spędzać weekendy, zaczął bywać z nią w miejscach takich jak Galeria Narodowa i Tate, gdzie przekonał się na własnej skórze, że od zbyt długich wędrówek po galeriach okropnie bolą nogi, po jakimś czasie wielkie dzieła sztuki całego świata zlewają się w jedno, a żaden normalny człowiek nie zdoła uwierzyć, ile bezczelne kafejki muzealne potrafią policzyć sobie za ciastko i filiżankę herbaty.
  – Oto twoja herbata i eklerka – rzekł. – Taniej byłoby kupić jednego Tintoretto.
  – Nie przesadzaj – odparła radośnie Jessica. – A zresztą, w Tate nie ma żadnych Tintorettów.
  – Trzeba było zjeść jeszcze ciasto z wiśniami – mruknął Richard. – Wtedy mogliby sobie pozwolić na kolejnego van Gogha.
  – Nie – poprawiła go Jessica. – Nie mogliby.
  Richard spotkał Jessicę dwa lata wcześniej we Francji podczas weekendowego wypadu do Paryża. Natknął się na nią w Luwrze, gdy próbował odszukać grupkę przyjaciół, którzy zorganizowali wycieczkę. Cofając się, wpadł na Jessicę, podziwiającą właśnie niezwykle wielki i historyczny brylant. Próbował przepraszać ją po francusku, poddał się, przeszedł na angielski, a potem usiłował przeprosić po francusku za to, że przeprasza po angielsku, wówczas jednak zorientował się, że Jessica jest tak angielska, jak tylko być można. W ramach rekompensaty kupił jej kosztowną francuską kanapkę i strasznie drogi musujący sok jabłkowy. I tak się to zaczęło.
  Potem już nigdy nie zdołał przekonać Jessiki, że nie jest typem człowieka, który odwiedza galerie.
  Richard czuł nabożny podziw wobec Jessiki, która była piękna, często nawet dowcipna i z pewnością czekała ją wielka przyszłość. Jessica natomiast dostrzegła w nim ogromny potencjał, który, właściwie pokierowany przez odpowiednią kobietę, uczyni z niego idealnego kandydata na męża.
  Gdyby tylko nieco bardziej skoncentrował się na ważnych sprawach, mruczała do siebie i kupowała mu książki, takie jak: „Ubiór znaczy sukces” oraz „125 nawyków, które wiodą na szczyt”, książki uczące, jak kierować biznesem niczym kampanią wojskową. Richard zawsze jej dziękował i zawsze zamierzał kiedyś je przeczytać. Kupowała mu też ubrania, które uważała za odpowiednie – i nosił je posłusznie. A kiedyś, gdy uznała, że nadszedł czas, oznajmiła, iż powinni kupić pierścionek zaręczynowy.
  – Czemu się z nią spotykasz? – spytał osiemnaście miesięcy później Garry z działu projektów. – Jest przerażająca.
  Richard potrząsnął głową.
  – Kiedy ją bliżej poznać, okazuje się urocza.
  Garry odstawił na miejsce jednego z trolli z biurka Richarda.
  – Dziwię się, że pozwala ci się nimi bawić.
  – Nigdy nie poruszała tego tematu.
  W istocie poruszała go, i to nieraz. Jednakże zdołała przekonać samą siebie, że zbiór trolli Richarda to oznaka pewnej uroczej ekscentryczności, porównywalna do kolekcji aniołów pana Stocktona. Właśnie organizowała wystawę aniołów pana Stocktona i doszła do wniosku, że wielcy ludzie zawsze coś zbierają. Tak naprawdę Richard nie kolekcjonował trolli. Zamiast tego, usiłując na próżno nadać nieco osobisty ton swemu miejscu pracy, rozmieścił w strategicznych miejscach plastikowe figurki. Ustawił też na biurku zdjęcie Jessiki. Dziś tkwiła na nim przylepiona żółta kartka.
  Było to piątkowe popołudnie. Richard zauważył kiedyś, że wydarzenia to tchórze. Nie lubią występować pojedynczo, lecz zbierają się w stada i atakują wszystkie naraz.
  Weźmy choćby ten szczególny piątek.
  Był to, jak podkreśliła Jessica co najmniej dziesięć razy w ciągu ostatniego miesiąca, najważniejszy dzień jego życia. Oczywiście, nie najważniejszy dzień jej życia. Ten nadejdzie dopiero w przyszłości, gdy – Richard nie wątpił w to ani przez chwilę – ludzie obwołają ją premierem, królową czy nawet Bogiem. Lecz bez wątpienia w jego życiu był to dzień najważniejszy. Szkoda zatem, że mimo karteczki, którą Richard przy­kleił sobie na lodówce, i drugiej, zostawionej na zdjęciu Jessiki w biurze, zapomniał o nim całkowicie i na śmierć.
  Był jeszcze raport Wandswortha, spóźniony i zaprzątający go prawie bez reszty. Richard sprawdził kolejny rząd liczb. Nagle zauważył, że strona siedemnasta zniknęła, i przygotował się do kolejnego wydruku. Po następnej stronie wiedział już, że gdyby tylko dano mu spokój... gdyby jakimś cudem telefon nie zadzwonił...
  Zadzwonił. Richard pstryknięciem włączył głośnik.
  – Halo? Richard? Dyrektor chce wiedzieć, kiedy dostanie raport.
  Richard zerknął na zegarek.
  – Za pięć minut, Sylvio. Jest już prawie gotowy. Muszę tylko dołączyć prognozę zysków i strat.
  – Dzięki, Dick. Zaraz po niego przyjdę.
  Sylvia, jak sama lubiła mówić, była osobistą asystentką dyrektora. Otaczała ją aura bezlitosnej sprawności.
  Richard wyłączył głośnik. Telefon natychmiast zadzwonił ponownie.
  – Richardzie – przemówił głosem Jessiki. – Tu Jessica. Nie zapomniałeś, prawda?
  – Zapomniałem? – Próbował przypomnieć sobie, o czym mógł zapomnieć. Spojrzał na zdjęcie Jessiki w poszukiwaniu natchnienia i znalazł je w aż nadto wyraźnej postaci małej żółtej karteczki przylepionej do jej czoła.
  – Richardzie, podnieś słuchawkę.
  Posłuchał, jednocześnie czytając notatkę.
  – Przepraszam, Jess. Nie zapomniałem. Siódma wieczór w Ma Maison Italiano. Spotkamy się na miejscu?
  – Jessica, Richard, nie Jess. – Na moment urwała. – Po ostatnim razie, raczej nie. Potrafiłbyś zabłądzić nawet we własnym ogródku.
  Richard miał właśnie zauważyć, że każdemu mogłaby pomylić się Galeria Narodowa z Narodową Galerią Portretu, i że to nie ona spędziła cały dzień stojąc na deszczu (co zresztą w jego opinii było równie zabawne jak nieskończone wędrówki po obu galeriach), zmienił jednak zdanie.
  – Przyjdę do ciebie – oznajmiła Jessica. – Pójdziemy tam razem.
  – Dobrze, Jess... przepraszam, Jessico.
  – Potwierdziłeś naszą rezerwację, prawda, Richardzie?
  – Tak – skłamał nader przekonująco. Drugi telefon na jego biurku rozdzwonił się przeraźliwie. – Jessico, posłuchaj, muszę...
  – To dobrze – odparła Jessica i przerwała połączenie.
  Największą sumę pieniędzy, jaką Richard wydał w życiu, przeznaczył na pierścionek zaręczynowy dla Jessiki osiemnaście miesięcy wcześniej.
  Odebrał drugi telefon.
  – Cześć, Dick – rzekł Garry. – To ja, Garry.
  Garry siedział kilka biurek dalej. Pomachał do Richarda znad lśniącego, wolnego od trolli blatu.
  – Wciąż jesteśmy umówieni na drinka? Mówiłeś, że obgadamy projekt Mersthama.
  – Rozłącz się, do cholery. Jasne, że jesteśmy.
  Richard odłożył słuchawkę. Na dole karteczki dostrzegł numer telefonu. Napisał ją sam kilka tygodni wcześniej. I zrobił tę rezerwację. Był tego niemal pewien. Ale jej nie potwierdził. Zamierzał, lecz ciągle miał coś na głowie, a wiedział, że zostało mnóstwo czasu. Wydarzenia atakują stadnie...
  Sylvia stała obok niego.
  – Dick? Raport Wandswortha?
  – Już prawie gotów, Sylvio. Zaczekaj momencik, dobrze?
  Skończył wystukiwać numer. Westchnął z ulgą, gdy ktoś odpowiedział.
  – Ma Maison. Czym mogę służyć?
  – Tylko jednym – odparł Richard. – Stolikiem dla trzech osób na dziś wieczór. Chyba go zamówiłem. Jeśli tak, potwierdzam rezerwację. Jeśli nie, chciałbym go zamówić. Proszę.
  Nie. Nie mieli ani śladu rezerwacji na nazwisko Mayhew. Ani Stockton. Ani Bartram – nazwisko Jessiki. A co do zamówienia stolika...
  Najgorsze nie były same słowa, lecz ton, jakim przekazano mu informację. Stolik na dziś wieczór powinien był zostać zarezerwowany wiele lat wcześniej, może nawet przez rodziców Richarda. Stolik na dziś wieczór był po prostu niemożliwy. Gdyby nagle w drzwiach zjawił się papież, premier albo prezydent Francji i nie miał potwierdzonej rezerwacji, wylądowałby na ulicy.
  – Ale tu chodzi o szefa mojej narzeczonej. Wiem, że powinienem był zadzwonić wcześniej. Jest nas tylko troje, czy nie można by...
  Jego rozmówca odwiesił słuchawkę.
  – Richard – wtrąciła Sylvia. – Dyrektor czeka.
  – Jak sądzisz – spytał Richard – czy daliby mi stolik, gdybym zadzwonił i zaproponował im dodatkowe pieniądze?
  W jej śnie byli wszyscy razem, w domu. Jej rodzice, brat, siostra. Stali w sali balowej. Wszyscy tacy bladzi, tacy poważni. Porcja, matka, dotknęła jej policzka i powiedziała, że jest w niebezpieczeństwie. W swym śnie Drzwi zaśmiała się i odparła, że wie. Matka potrząsnęła głową. Nie, nie. Była w niebezpieczeństwie teraz. W tej chwili.
  Otwarła oczy. Drzwi uchylały się powoli, cichutko. Wstrzymała oddech.
  Ciche kroki na kamieniu.
  Może mnie nie zauważy, może sobie pójdzie, pomyślała. A potem, z rozpaczą: Jestem głodna.
  Kroki umilkły. Wiedziała, że jest dobrze ukryta pod stosem szmat i starych gazet. Może intruz nie ma złych zamiarów, myślała. Czyż nie słyszy bicia mego serca? A potem kroki zbliżyły się i wiedziała, co musi zrobić. Przerażało ją to.
  Czyjaś ręka odgarnęła pokrywające ją śmieci i Drzwi spojrzała wprost w tępą twarz, która zmarszczyła się w złowieszczym uśmiechu. Przekręciła się i szarpnęła gwałtownie. Nóż wycelowany w pierś trafił ją w ramię.
  Do tej chwili nie przypuszczała, że zdołałaby to zrobić. Nie sądziła, że miałaby dość odwagi, była dość przerażona, zdesperowana, by się ośmielić. Teraz jednak wyciągnęła rękę ku jego piersi i otworzyła...
  Poczuła coś ciepłego, mokrego i śliskiego. Skuliła się i wygramoliła spod mężczyzny, po czym potykając się wypadła z pomieszczenia.
  Zatrzymała się dopiero w tunelu, niskim i wąskim. Oparta o ścianę szlochała, chwytając oddech.
  Zużyła resztkę sił. Nie zostało jej nic. Czuła narastający ból w ramieniu. Nóż! – pomyślała. Ale była bezpieczna.
  – No, no – usłyszała głos dobiegający z ciemności po jej prawej stronie. – Przeżyła spotkanie z panem Rossem. A niech mnie, panie Vandemar. – Ton głosu był równie śliski, jak brązowy śluz pod palcami.
  – A niech i mnie, panie Croup – odparł beznamiętny głos po lewej stronie.
  W ciemności zapłonęło migotliwe światełko.
  – Mimo to – oczy pana Croupa błyszczały w mroku pod ziemią – spotkania z nami nie przeżyje.
  Drzwi rąbnęła go mocno kolanem w krocze. Poczuła, jak coś ustępuje pod kolanem, i zaczęła biec, zaciskając prawą dłoń na ramieniu.
  Uciekła.
  – Dick? Richard machnięciem ręki odgonił intruza. Znów kierował swoim życiem. Jeszcze tylko chwila...
  Garry powtórzył jego imię:
  – Dick? Jest wpół do siódmej.
  – Co?
  Papiery, długopisy, arkusze kalkulacyjne i trolle wylądowały w aktówce Richarda. Zatrzasnął ją i rzucił się biegiem do wyjścia, po drodze naciągając płaszcz. Garry biegł obok niego.
  – To co, idziemy na drinka?
  – Drinka?
  – Mieliśmy wyskoczyć dzisiaj razem, obgadać projekt Mersthama, pamiętasz?
  To było dzisiaj? Richard zatrzymał się na moment. Gdyby bałaganiarstwo stało się kiedykolwiek sportem olimpijskim, mógłby reprezentować w nim Anglię.
  – Garry, przepraszam. Zawaliłem sprawę. Muszę dziś spotkać się Jessicą. Zabieramy jej szefa na kolację.
  – Pana Stocktona? Z firmy Stockton? Tego Stocktona?
  Richard przytaknął.
  Zbiegali po schodach.
  – Na pewno będziesz się dobrze bawił – rzekł Garry. – A co słychać u potwora z Czarnej Laguny?
  – Tak naprawdę Jessica pochodzi z Ilford, Garry, i wciąż pozostaje światłem i miłością mojego życia. Dzięki, że spytałeś. – Znaleźli się w holu i Richard śmignął wprost ku automatycznym drzwiom, które widowiskowo się nie rozsunęły.
  – Jest już po szóstej, panie Mayhew – przypomniał Figgis, strażnik budynku. – Musi się pan podpisać.
  – Jeszcze tylko tego mi trzeba – rzekł Richard do nikogo w szczególności.   – Jeszcze tylko tego.
  Pan Figgis pachniał syropem od kaszlu i słynął ze swej encyklopedycznej kolekcji miękkiej pornografii. Strzegł drzwi z oddaniem graniczącym z szaleństwem, bo nigdy nie doszedł do siebie po wieczorze, kiedy z całego piętra zniknęły komputery wraz z dwiema palmami w donicach i dywanem dyrektora Axminstera.
  – Czyli dziś z drinka nici?
  – Przepraszam, Garry. Może być w poniedziałek?
  – Jasne. W poniedziałek. Nie ma sprawy. Do zobaczenia.
  Pan Figgis zbadał uważnie podpis i przekonawszy się naocznie, że Richard nie wynosi komputerów, palm w donicach ani dywanów, nacisnął przycisk pod biurkiem. Drzwi się rozsunęły.
  – Drzwi – rzekł Richard.
  Podziemny korytarz rozgałęział się i dzielił. Na oślep wybierała drogę, śmigając tunelem, biegnąc, potykając się i wymachując rękami.
  Gdzieś za nią maszerowali pan Croup i pan Vandemar, spokojni i radośni, jakby zwiedzali właśnie wystawę w Pałacu Kryształowym.
  Gdy dochodzili do rozstajów, pan Croup klękał, znajdował najbliższą kroplę krwi i znów ruszali jej śladem.
  Byli niczym hieny, ścigające ofiarę, póki nie pada z wyczerpania. Mogli zaczekać. Mieli mnóstwo czasu.
  Dla odmiany Richardowi dopisało szczęście. Złapał taksówkę. Szczególnie entuzjastyczny kierowca zawiózł go do domu niezwykłą trasą, biegnącą ulicami, istnienia których Richard wcześniej nie zauważył. Wyskoczył z taksówki, pozostawiając napiwek i aktówkę, zdołał jeszcze zatrzymać wóz, odzyskał walizeczkę, wbiegł po schodach i wpadł do mieszkania.
  Już w korytarzu ściągnął z siebie ubranie; aktówka zawirowała w powietrzu i wylądowała na sofie. Starannie położył klucze na stoliku po to, by o nich nie zapomnieć.
  Potem wpadł do sypialni.
  Zadźwięczał dzwonek.
  Richard, w trzech czwartych odziany już w swój najlepszy garnitur, rzucił się do domofonu.
  – Richard? Tu Jessica. Mam nadzieję, że jesteś gotów.
  – Ach, tak. Zaraz będę.
  W biegu naciągnął płaszcz, zatrzaskując za sobą drzwi.
  Jessica czekała na niego przed schodami. Taki miała zwyczaj. Nie lubiła mieszkania Richarda; czuła się w nim niezręcznie i dziwnie kobieco. Zawsze istniała szansa, że w dowolnym miejscu natknie się na sztukę męskiej bielizny, nie mówiąc już o wędrujących bryłkach zeschniętej pasty do zębów na umywalce. Nie, z całą pewnością nie było to mieszkanie w jej stylu.
  Jessica była bardzo piękna, tak piękna, że Richard od czasu do czasu wpatrywał się w nią ze zdumieniem, myśląc: Jakim cudem związała się ze mną?
  A kiedy się kochali – nieodmiennie w mieszkaniu Jessiki na Barbicanie, w mosiężnym łóżku Jessiki między sztywnymi, białymi, lnianymi prześcieradłami (rodzice Jessiki wychowali ją w przekonaniu, że kołdry są dekadenckie) – po akcie w ciemności obejmowała go bardzo mocno, jej długie brązowe loki opadały mu na pierś i szeptała, jak bardzo go kocha. A on odpowiadał, że także ją kocha i pragnie z nią być, i oboje wierzyli, że to prawda.
(…)

Nigdziebądź (twarda)

książka

Wydawnictwo: Mag

Oprawa: twarda w obwolucie

Ilość stron: 364

Wysyłamy w: 24h - 48h

Nasza cena: 33,07

Cena detaliczna: 38,90

U nas taniej o 15%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka

Przy zakupie 5 egz.
Cena hurtowa:

31,12

Powrót GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (4)

  • Inne wydania

Nigdziebądź - opis produktu:

  Richard Mayhew, główny bohater, prowadzi życie podobne do każdego z nas - pracuje w firmie, ma przyjaciół, a także piękną narzeczoną Jessicę, z którą planuje wspólną przyszłość. Jednakże pewnego dnia jego świat staje na głowie. Na ulicy spotyka ranną dziewczynę o imieniu Drzwi, której udziela pomocy - od tego momentu staje się mieszkańcem Londynu Pod, leżącego w kanałach i podziemnych przejściach Londynu Nad. Poprzez tę małą zmianę staje się niewidoczny dla zwykłych ludzi. Nie mając zbyt wielkiego wyboru, Richard postanawia towarzyszyć dziewczynie, która jest ścigana przez okrutnych morderców: Pana Croupa i Pana Vandemara. Po drodze dołącza do nich tajemnicza Łowczyni i jeszcze bardziej tajemniczy Markiz de Carabas. Razem postanawiają odnaleźć legendarnego anioła Islingtona, który jako jedyny może im pomóc: Richardowi wrócić do jego świata - Londynu Nad, a Drzwi odkryć sekret związany z tragiczną śmiercią całej jej rodziny.

Tytuł oryginału: Neverwhere
Tłumaczenie: Paulina Braiter

Nigdziebądź - wybrana recenzja:

Hrosskar 13/09/2016
recenzja dotyczy produktu: Książki

Neil Gaiman - angielski pisarz, scenarzysta i redaktor. Autor licznych powieści, opowiadań i komiksów zarówno fantasy, jak i science fiction, czy grozy. W Polsce podobnie jak za granicą jest on bardzo popularny, o czym mogą świadczyć chociażby kolejne wznowienia jego książek, czy ekranizacje. Znany... (czytaj dalej)

 
 
Mitologia nordycka i XX innych książek Neila Gaimana
 

„Mitologia nordycka” i XX innych książek Neila Gaimana, które musisz przeczytać


23 lutego tego roku ukazała się na naszych półkach długo wyczekiwana przez fanów tego rodzaju literatury „Mitologia nordycka”. 30 kwietnia odbędzie się premiera niemniej wyczekiwanego serialu „Amerykańscy bogowie” inspirowanego bestsellerową książką wydaną w 2001 roku. Co łączy te tytuły? Bezkonkurencyjny gawędziarz, z którym wyprawa do świata fantasy to za każdym razem największa frajda!


Czytaj więcej >>

 

 

Nigdziebądź - szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: fantastyka, fantasy, mroczna fantasy

Wydawnictwo: Mag
Oprawa:twarda w obwolucie
Okładka:twarda
Wymiary:155x230
Ilość stron:364
ISBN:978-83-7480-662-6
Wprowadzono: 30.08.2016
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Nigdziebądź - recenzje klientów

13/09/2016
recenzja dotyczy produktu: Książka

Neil Gaiman - angielski pisarz, scenarzysta i redaktor. Autor licznych powieści, opowiadań i komiksów zarówno fantasy, jak i science fiction, czy grozy. W Polsce podobnie jak za granicą jest on bardzo popularny, o czym mogą świadczyć chociażby kolejne wznowienia jego książek, czy ekranizacje. Znany jest ze swojej nietuzinkowej i niezwykle barwnej wyobraźni, która oczarowała już tysiące ludzi. Osobiście jednak dość długo zbierałem się, aby poznać twórczość Gaimana - jak to zwykle bywa, ciągle inne książki były w kolejce do przeczytania. Okazją do poznania tego autora było nowe wydanie Nigdziebądź, które zapoczątkowuje serię wznowień książek tego autora w jednolitej i spójnej szacie graficznej w pięknej twardej oprawie.

Richard Mayhew ma dobrą pracę, narzeczoną - jednym słowem jest zadowolonym z życia mieszkańcem Londynu. Wszystko zmienia się za sprawą drobnego gestu - pomaga znalezionej na ulicy rannej dziewczynie i zabiera ją do swojego domu. W tym momencie jego nudne i monotonne dotychczasowe życie, zmienia się nie do poznania. Dziewczyna ma na imię Drzwi, ucieka przed dwoma zabójcami w czarnych garniturach i pochodzi z Londynu Pod. To niezwykły, ukryty świat, leżący tuż pod ulicami i budynkami Londynu w którym wszystko jest jakby nowe, a zarazem dziwnie znajome... Jest to miejsce pełne potworów, niebezpiecznych i przerażających miejsc oraz dziwnych stworzeń, gdzie w pewnym labiryncie mieszka Bestia a stary Hrabia ma swój dwór w pociągu metra. Znajdzie się nawet jeden anioł i nie tylko...

Nigdziebądź nie jest nową książką. Pierwotnie Gaiman najpierw napisał scenariusz serialu a następnie powieść, którą w przeciągu kolejnych 20 lat nieustannie poprawiał, dopisywał sceny i wycinał niektóre wydarzenia. Tak powstała ta oto wersja - tzw. wersja autorska, czyli preferowana przez autora. Zawiera ono nowy wstęp oraz opowiadanie O tym jak markiz odzyskał swój płaszcz amerykańskiej, które skupia się na wydarzeniach rozgrywających się w trakcie opisanej historii. Jako, że czytałem pierwszy raz Nigdziebądź nie sposób mi ocenić, czy nastąpiły bardzo duże zmiany w porównaniu do poprzednich wydań, czy też są one tylko kosmetyczne. Mogę jedynie stwierdzić, że całość czyta się bardzo dobrze i zauważyłem momentów w których czegoś istotnego by brakowało.

Zabierając się do czytania Nigdziebądź nie miałem specjalnych oczekiwań i starałem się podejść do niej bardzo neutralnie - nie mając ani pozytywnego, ani negatywnego nastawienia. Jednakże z początku miałem problem, aby wczuć się w opisywaną historią i w pełni poczuć urok Londynu Pod. Zmieniło się to na szczęście bardzo szybko, im więcej poznawałem ten nowy i pasjonujący świat. Z bohaterami książki odwiedzimy bowiem wiele magicznych i niezwykle ciekawie opisanych miejsc jak wspomniany Labirynt z Bestią, Zakon Mnichów strzegących pewnego klucza, Grzybiarzy lubujących się w specyficznych grzybach, czy wreszcie komnatę niezwykłego anioła. Londyn Pod jest jednak miejscem niebezpiecznym, w którym na każdym kroku może czaić się coś niebezpiecznego, nie do końca nazwanego i określonego. To w połączeniu z szeregiem malowniczych miejsc, tworzy bardzo urokliwy i zachwycający czytelnika świat Londynu Pod, będący wspaniałym popisem wyobraźni autora. Oczywiście jak na taką krótka książkę nie sposób wszystkiego dokładnie opisać i przedstawić. W kilku jednak miejscach zabrakło mi szerszego przedstawienia pewnych lokacji, czy wydarzeń, ale nie jest to istotny brak.

Nigdziebądź to także cała plejada niezwykle barwnych i interesujących bohaterów. Przygody Richarda z początku przypominają mu dziwny sen z którego ma nadzieję zaraz się obudzić i wszystko wróci do normy, aniżeli prawdziwe wydarzenia. Tak się jednak nie staje. O dziwo z czasem akceptuje on taki stan rzeczy i całkiem dobrze odnajduje w nowej rzeczywistości a nawet bierze aktywny udział w historii. Być może przez to, że ten bohater nie jest nikim niezwykłym, to książkę czyta się tak dobrze. Mamy tutaj także dwójkę zabójców ścigających Drzwi oraz jej przyjaciół - różnią się oni od siebie zarówno w sposobie działania, jak i w wyglądzie. Jednakże w połączeniu z ich profesją, tworzy to mieszankę, powiedziałbym bardzo nietypową i chwilami ciężko powiedzieć, czy powinniśmy się śmiać z ich kwestii i zachowań, czy drżeć z obawy o życie bohaterów. W żadnym wypadku nie są to typowi płatni mordercy... Bohaterów jest znacznie więcej, ale byłoby ciężko ich tutaj wszystkich opisać a poznawanie ich jest istotnym elementem książki.

Nigdziebądź nie jest powieścią, która rozłoży czytelnika na łopatki i zapewni mu kaca książkowego. Jest to zdecydowanie książka, która będzie idealną pozycją dla osób szukających czegoś lżejszego a przy tym bardzo oryginalnego. Urzeka w niej przede wszystkim niezwykły, tajemniczy a jakby znany Londyn Pod oraz bohaterowie. Zarówno tych dobrych, jak i złych nie sposób w nie polubić i miło wspominać. Pomimo przewidywalnej chwilami fabuły, Nigdziebądź zapewnia kilka godzin wspaniałej czytelniczej zabawy i z pewnością sięgnę jeszcze po inne książki Gaimana. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mag!

hrosskar.blogspot.com

26/08/2016
recenzja dotyczy produktu: Książka

Co, Ja osobiście, uwielbiam u Neila Gaimana to jego ?nie-bohaterowie?. Jego główne postacie rzadko są nagradzane i rozpoznawane za to co przeszły, rzadko są wyjątkowi, rzadko mają blade pojęcie o tym co ich spotyka. Nie ma tu wybrańców, ani przeznaczonych ani legendarnych, są tu do bólu zwykli ludzie. Tak jest właśnie z Richardem, nie ma w nim nic niezwykłego. Ma pracę, która jest całkiem dobra, kilku przyjaciół i charakterną dziewczynę, i tyle... Jakimś cudem, ta jego zwyczajność przenosi go do świata tak cudownego jak okrutnego, do Londynu Pod. Różni się od Londynu Nad, tym właśnie, że zwyczajnie jest pod Londynem. No nie całkiem...w świecie gdzie dziewczyny mają na imię Drzwi a ich talentem jest właśnie otwieranie drzwi, gdzie studzienki kanalizacyjne i opuszczone stacje metra skrywają inne wymiary, ludzie wyglądający jak bezdomni mogą ci pomóc a panowie w nieskazitelnych garniturach bardzo chętnie zrobią ci krzywdę, czasem bycie zwyczajnym może cię uratować...raczej nie ma dla ciebie ratunku. Nigdziebądź to miejsce pomiędzy miejscami gdzie coś jest, to szczelina w rzeczywistości, to cały wszechświat. Ludzie, którzy stamtąd pochodzą nie są normalni,widziałeś ich, mamroczących do siebie bezdomnych z szaleństwem w oczach. Bądź dla nich miły, kto wie kiedy ty przypadkowa trafisz Nigdziebądź.
Książka jest dziwnie cudowna albo cudownie dziwna jest wszystkim. Ma niesamowicie zwyczajnego głównego bohatera a mimo to przygoda Richarda w Londynie Pod wciągnęły mnie bez reszty. Po skończeniu tej książki nie mogłam się długo otrząsnąć z dziwnego uczucia, że pod cienką skórą naszej rzeczywistości coś drzemie. Polecam fanom Neila Gaimana i nie tylko!

8/11/2009
recenzja dotyczy produktu: Książka

Najbardziej znane polskie filmy powstały na podstawie literatury. Można by dziesiątkami wyliczać tytuły podobnych obrazów wyprodukowanych w innych krajach. Najsłynniejsze postaci filmowe, bohaterowie, którzy znani są powszechnie dzięki filmowi, zostały powołane do życia najpierw w powieści, a dopiero potem zmaterializowały się na szklanym lub białym ekranie. Do kanonu postaci znanych całemu światu trafili w ten sposób Frankenstein, zielony ogr o imieniu Shrek, dziewczęta uczestniczące w pikniku pod Wiszącą Skałą, a dzięki ostatniemu dziełu Wolfgangowi Petersenowi rzesza byłych i aktualnych uczniów wreszcie będzie kojarzyła Achillesa z czymś więcej niż tylko z piętą. Literaci nie zostają w tyle i krocząc śladem filmowców biorą się za adaptację sztuki filmowej. Najczęściej ich osiągnięcia w tej dziedzinie nie wyrastają ponad przeciętność – czytelnik otrzymuje zazwyczaj zestaw dialogów poprzecinanych wprowadzającymi w nie wstawkami narratora. Jednak pisarski świat wciąż poprawia swoje wyniki i oto powstają perełki takie jak „Nigdziebądź” – tajemnicza, wciągająca, oryginalna i – jak zaznaczyli to na okładce wydawcy – wielce osobliwa powieść fantasy, oparta na sześcioodcinkowym serialu telewizyjnym wyprodukowanym przez BBC. Jest to pierwsza samodzielnie stworzona przez Gaimana powieść (zadebiutował napisaną wspólnie z Terrym Pratchettem książką pt. „Dobry omen”). Książka znana jest dziś w wielu krajach, a Neil Gaiman zaliczany do najlepszych pisarzy fantasy na świecie, o serialu natomiast mało kto pamięta.

Angielski tytuł, choć chyba nie mógł zostać lepiej przełożony, zawiera nieco więcej treści niż stworzone przez tłumaczkę Paulinę Braiter polskie nigdziebądź. Angielskie słowo neverwhere zawiera informację o miejscu (where) i czasie (never). Jest to zarazem informacja o niebycie, istnieniu-nieistnieniu nigdzie i nigdy. Dwa sposoby istnienia i dwa światy funkcjonują równolegle w powieści Gaimana. Autor stworzył dwa miasta, z których jedno jest swego rodzaju podszewką, lewą stroną drugiego. Istnieją równocześnie, jedno pod drugim – Londyn Nad i Londyn Pod – jak kanał ściekowy, do którego spływają wszystkie odrzuty realnego, rzeczywistego świata. W trakcie lektury pojawia się pytanie, czy to drugie miasto - ciemne, gorsze, zamieszkane przez złoczyńców i nierealne istoty, zbudowane z ciemnych korytarzy i kanałów, w których obok siebie pływają ludzkie zwłoki i śmieci wyrzucone przez realnych Londyńczyków - nie jest rzeczywistością tkwiącą w ludzkiej podświadomości. Liczni psycholodzy z Zygmuntem Freudem na czele nauczyli nas, że może ona kryć niestworzone obrazy, myśli, o które żaden człowiek by siebie nie podejrzewał. Gdzie więc, jeśli nie w jej przepastnych czeluściach może istnieć złowrogi, rozmieszczony pomiędzy zapomnianymi i dawno zamurowanymi starymi stacjami metra Londyn Pod? Jedyna w swoim rodzaju połowiczność cec[...]e to miasto, które istnieje, ale przecież nie istnieje (jest niemożliwe!) i to istnienie, którego przecież nie ma – główny bohater, Ryszard, jest niezauważany przez ludzi z Londynu Nad, niewidoczny dla dawnych przyjaciół, którzy go nie pamiętają. Więcej – według dawnych znajomych Ryszarda, jego nigdy NIE BYŁO, ale przecież jest – poznajemy go, kroczy tunelami Londynu Pod i pisze w myślach pamiętnik. Opisał Gaiman miłośnikom fantasy realną rzeczywistość, w którą – jak to zwykle bywa w tego typu utworach - wkracza coś niemożliwego. Wyłania się z niej absolutnie niemożliwa forma istnienia – ludzie, którzy nie mają prawa istnieć, miejsce i czas, których nie ma nigdzie i nigdy - neverwhere.

Dodatkową atrakcją, serwowaną przez „Nigdziebądź” są odwołania do literatury i powszechnie znanych zjawisk z kultury i historii. Mamy więc labirynt na miarę wybudowanego przez Dedala, stwora o cechach Minotaura, dowiadujemy się, kto przyczynił się do zatopienia Atlantydy. Absurdalny humor w stylu Terry'ego Pratchetta, nagłe i krótkie zmiany klimatu – w najbardziej makabrycznych i trzymających napięciu momentach można się spodziewać absurdalnego i absolutnie niepotwornego, za to koszmarnie nie na miejscu stwierdzenia jednego z bohaterów – dodają smaczku i tak bardzo zajmującej lekturze.

Książka niesie dość smutne przesłanie na temat nudnego i raczej bezwartościowego życia w realnej rzeczywistości. Przeniesienie głównego bohatera w świat ciemnych sprawek i niebezpieczeństw Londynu Pod zdaje się być dla niego ratunkiem przed nudą i poczuciem bezsensu istnienia. Po skończonej lekturze rodzi się też swego rodzaju pretensja do rzeczywistości o to, że nie dzieje się w niej nic, co ekscytowałoby nieco bardziej niż codzienna wyprawa do pracy. Więcej – rodzi się chęć by śladem Ryszarda zagłębić się w otchłanie własnego umysłu i zaginąć w mieście „Pod” – pełnym przygód i okazji do zostania: po pierwsze – bohaterem, po drugie – trupem.

hejnik(at)o2.pl 13/07/2009
recenzja dotyczy produktu: Książka

Kolejna książka Neila Gaimana i kolejny besttseler, jak on to robi? Przekonaj się sam jak można być genialnym scenarzystą, twórcą komiksów, a przede wszystkim pisarzem Fantasy!
„Nigdziebądź” jest historią, która nie jest podobna do żadnej innej. Londyn ten, który znamy z filmów z podróży to Londyn Nad tam żyją wszyscy, których możemy poznać. Jest jeszcze Londyn Pod, gdzie żyję wszyscy, którzy wpadli w szczeliny świata.
Kanały są główną scenerią tej opowieści w której przekonać się możemy jak silne mogą marzenia, przyjaźń czy co się stanie gdy pomożemy zupełnie obcej osobie. Książka ta odciśnie piętno na twoim spojrzeniu na świat więc dobrze się zastanów zanim po nią sięgniesz.

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Wilcze Leże

A. Pilipiuk

książka

27,87 zł taniej -30%

Quidditch przez wieki

J. Rowling

książka

17,50 zł taniej -30%

Baśnie Barda Beedle`a

J. Rowling

książka

17,50 zł taniej -30%

Mitologia nordycka

N. Gaiman

książka

20,24 zł taniej -30%

Neil Gaiman - przeczytaj też

Dym i lustra Opowiadania i zmyślenia

N. Gaiman

książka

29,68 zł taniej -15%

Dzień z życia Czu

N. Gaiman

książka

19,94 zł taniej -20%

KSIĘGA CMENTARNA

N. Gaiman

książka

23,94 zł taniej -25%

Mitologia nordycka

N. Gaiman

książka

20,24 zł taniej -30%

Sandman - 10 - Przebudzenie

N. Gaiman

książka

63,59 zł taniej -15%

Sandman - 9 - Panie Łaskawe

N. Gaiman

książka

84,78 zł taniej -15%

Sandman - Uwertura

N. Gaiman

D. Ste...

książka

76,30 zł taniej -15%

Śmierć

N. Gaiman

książka

84,79 zł taniej -15%

Zobacz również

Wybrana przez księżyc

K. Urbaniec

książka

17,96 zł taniej -25%

Podróżniczka Tom 2

D. Elys

książka

29,91 zł taniej -25%

Fałszywy pocałunek Tom 1: Kroniki ...

M. Pearson

książka

29,85 zł taniej -25%

Ciekawe pomysły Gandalfa

książka

25.78 zł

taniej -49%

Instytut młodych naukowców

  Doskonała zagadka historyczna w starym dobrym stylu książek Arthura Conana Doyle`a, trzymający w napięciu thriller zbudowany wokół tajemniczych początków MIT i oddający realia USA drugiej połowy XIX wieku.   Boston, 1868 rok. Wojna secesyjna dobiegła końca, ale narasta nowy konflikt pomiędzy przeszłością i teraźniejszością, tradycją i technologią. Na...

książka

24.14 zł

taniej -48%

Abraham Lincoln. Łowca wampirów

Czy wiesz, że Abraham Lincoln nie tylko dał wolność niewolnikom i ocalił kraj przed rozłamem, ale był także łowcą wampirów? Poznaj fascynującą historię życia najwybitniejszego prezydenta Ameryki! Abe Lincoln stracił matkę, kiedy był małym chłopcem. Kilka lat później dowiedział się, że śmiertelna choroba matki była wynikiem napaści wampira. Wtedy przysiągł...

książka

19.91 zł

taniej -50%

Zmiennoskóra

Nie jest łatwo być kimś w obcej skórze... Bestia. Przebiegła, silna, niebezpieczna. I dziewczyna o bursztynowych oczach. Złączone w jedno. Na śmierć i życie. Na zawsze. Kiedy wampir wyrywa się spod kontroli, kiedy ludzie stają się łowną zwierzyną i szybkim posiłkiem, trzeba wezwać profesjonalnego zabójcę. Jane Yellowrock wyśledzi każdego. I zabije...

książka

20.70 zł

taniej -48%

Autor przychodzi wieczorem Antologia ...

Wydawnictwo W.A.B. w 2012 roku obchodzi 20. rocznicę istnienia. Postanowiliśmy uczcić ten jubileusz, wydając antologię tekstów napisanych za naszą inspiracją przez autorów związanych z naszą oficyną. Motywem przewodnim antologii jest SPOTKANIE Z CZYTELNIKIEM. Chcieliśmy stworzyć książkę przybliżającą tych, dzięki którym obcujemy z literaturą i którzy...

książka

16.36 zł

taniej -50%

Pocałunek łowcy

Demoniczny romans rozpoczynający bestsellerową serię o strażniczce ludzkości zakochanej w śmiertelniku, który potrafi okiełznać demony Chronię śmiertelników przed demonami. Czy śmiertelny mężczyzna ochroni mnie? Za dnia tatuaże są jej zbroją. Nocą ożywają, odrywają się od jej ciała, by stworzyć jej własną demoniczną armię. Są jedynymi przyjaciółmi...

książka

16.20 zł

taniej -58%

Globalia

Akcja powieści, wyraźnie nawiązującej do słynnego dzieła Orwella Rok 1984, toczy się w bliżej niesprecyzowanych latach drugiej połowy XXI wieku. Globalia to demokracja doskonała, państwo zapewniające równość i bezpieczeństwo wszystkim obywatelom. Skryte pod szklanymi kopułami, odizolowane od świata zewnętrznego (nie-stref) i żyjących tam ludzi, nazywanych...

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku
Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność ›
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: