Kategorie okolicznościowe
Kategorie
eseje, felietony i publicystyka literacka
literatura popularno - naukowa
Ostatnio oglądane
Nie jestem seryjnym mordercą
Wydawnictwo: Znak
Oprawa: miękka
Ilość stron: 256
Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy
Nasza cena: 27,14
Cena detaliczna: 29,83
U nas taniej o 9%
dodaj do przechowalni Dodaj do koszykastwórz link z okładką na swoją stronę
Mój terapeuta twierdzi, że sam mam cechy seryjnego mordercy. 95% procent seryjnych morderców w dzieciństwie unikało ludzi, podpalało i dręczyło zwierzęta, ale to przecież nie oznacza, że każde pokręcone dziecko wyrasta na zabójcę, prawda?
John Cleaver, lat 15, diagnoza: antyspołeczne zaburzenia osobowości/ obsesyjnie zainteresowany seryjnymi mordercami/ może być niebezpieczny.
Nie jestem seryjnym mordercą. Ale mógłbym nim być.
Już 26 stycznia druga część trylogii - Pan Potwór
Tytuł oryginalny: I am not a serial killer
Tłumaczenie: Maria Makuch
Recenzje klientów
i zgarniaj nagrody napisz recenzjękasandra-85.blogspot.com kasandra_85(at)wp.pl 12 luty 2012
Ostatnio głośno się zrobiło o debiucie Dana Wellsa „Nie jestem seryjnym mordercą”. Kiedy i ja trafiłam na tę książkę zaintrygowała mnie okładka i opis a pozytywne opinie, które czytałam na forach i blogach książkowych, tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto dać tej lekturze szansę. Czy przypadła mi do gustu? Zdecydowanie tak, ale o tym za chwilę:). Główny bohater to John Cleaver osobliwy piętnastolatek, którego bardziej niż spotkania ze znajomymi czy gra w piłkę na boisku, interesują sylwetki seryjnych morderców. Dziwne? Przerażające? Anormalne? Zdecydowanie tak, choć z drugiej strony chłopak od dzieciństwa był wychowywany w bliskim sąsiedztwie zmarłych. Wszystko to za sprawą salonu pogrzebowego prowadzonego przez jego matkę i ciotkę. Jednak nie wszystko można wytłumaczyć profesją jego opiekunów. John bowiem lubi samotność, nie czuje litości w stosunku do dręczonych przez siebie zwierząt, lubi zadawać ból i nie potrafi okazać podstawowych uczuć. Jego typowo socjopatyczna osobowość i potencjalnie niebezpieczna natura sprawiły, że nie ma zbyt wielu przyjaciół. Raz w tygodniu uczęszcza na psychoterapię, ale czy to wystarczy? Tymczasem w miasteczku dochodzi do seryjnych morderstw a brutalnie okaleczone ciała trafiają do jedynego zakładu pogrzebowego. Dla Johna, obsesyjnie zainteresowanego tą tematyką, to istna gratka. Czego się dowie i jak potoczą się jego losy? Kto jest psychopatą? Nic nie zdradzę!! Muszę przyznać, że książka bardzo mnie wciągnęła. Przede wszystkim autor poruszył ważny temat. Czy mając za sobą trudne dzieciństwo, jakieś traumatyczne doświadczenia jesteśmy bardziej podatni na stanie się psychopatami? Co doprowadza do seryjnych zabójstw? Jakie uczucia i emocje targają tymi ludźmi? Czy wpływ na stanie się dewiantem mają tylko geny a może jednak wychowanie? Czy w każdym z nas drzemie uśpiony demon? Te i wiele innych pytań krąży w książce. Z pewnością wywoła ona moc przemyśleń i refleksji nad naturą człowieka, jego potrzebami czy ukrytymi motywami. Wszystko to opisane bardzo interesującym, lekkim językiem. Co więcej kreacja głównego bohatera jest na naprawdę wysokim poziomie, zwłaszcza że dowiemy się co czuje, jak patrzy na siebie i świat, jakie kierują nim pobudki i co się tak naprawdę dla niego liczy. Nie zabraknie również zaskakujących sytuacji, dynamicznej akcji oraz interesujących dialogów. „Nie jestem seryjnym mordercą” to świetna mieszanka thrillera, sensacji i przede wszystkim powieści psychologicznej. Polecam wszystkim ceniącym oryginalne pozycje oscylujące wokół nietypowych wątków. Jestem przekonana, że i Wam przypadnie do gustu. Pozdrawiam!!
Kasia P kmpessel(at)gmail.com 27 styczeń 2012
Seryjni mordercy są podmiotem nie tylko śledztw, tematem nagłówków gazet i kryminałów, lecz również stanowią obiekt zainteresowania dla wielu osób, czasem przeradza się ono w coś silniejszego - wręcz w zaślepienie. Rzadko kto chwali się się takimi sympatiami, ale są też i Ci, niekryjący się ze swoimi sympatiami, a wręcz podziwem ... Dla piętnastoletniego Johna śmierć nie jest niczym nadzwyczajnym, a raczej codziennością, z którą ma częsty kontakt. To co dla innych jest rzadkością dla niego dawno już spowszedniało, jak to możliwe? Po prostu od dziecka przypatrywał się pracy matki i ciotki, właścicielek zakładu pogrzebowego, a z czasem stał się ich pomocnikiem w rodzinnym biznesie. Jego zainteresowania są trochę pokrewne dorywczej pracy i nie wzbudzają zachwytu rodziny - wielokrotni zabójcy nie są raczej zagadnieniem polecanym do zgłębiania dla nastolatków, chociaż praca przy zmarłych też nie, a jakoś to drugie nie budzi zastrzeżeń bliskich. Nic więc dziwnego, że gdy dochodzi do zbrodni w okolicy jest on więcej niż ciekawy jej autora i jak wyglądu ofiar. A to już naruszenie jednej z zasad chłopaka, mającego ich wiele i starającego się ich przestrzegać, czasem same wysiłki zostają docenione i zostają wynagrodzone ... spełnieniem marzeń o seryjnym mordercy działającym po sąsiedzku ... Małe miasteczka są sielankowe jak z romantycznego obrazku lub miejscami na mapie, przy których nawet na chwilę nie zatrzyma się wzrok kogoś kto szuka czegoś ciekawego. Jednak wbrew pozorom kryją one wiele tajemnic, z kategorii mało chwalebnych, i wbrew pozorom stanowią świetne tło dla suspensu. W końcu w spokojnej i leniwej atmosferze, sensacyjny wątek zaskakuje swoim pojawieniem, bo kogo podejrzewać o mord? Tę miłą staruszkę z naprzeciwka, spokojnego sprzedawcę ze sklepu czy kogoś z niewielkiej społeczności, gdzie każde odstępstwo od normy jest widoczne jak na dłoni? No, ale właśnie ktoś w takim miejscu, skraca życie mieszkańców i to dosyć metodycznie, liczna odchodzących w zaświaty wzrasta, a zbrodniarz pozostaje nieuchwytny, grając na nosie stróżom prawa o lokolajnej społeczności, lecz są osoby, a raczej jedna, wydajaca się wiedzieć więcej niż można by podejrzewać ... Co sprawia, że człowiek staje się mordercą i nie poprzestaje na jednej zabójstwie, lecz kontynuuje swe krwawe "dzieło"? Geny, wpływ otoczenia, urazy z dzieciństwa bądź z późniejszych lat? Może jest to wypadkowa wielu elementów bądź po prostu przypadek losowy? Zabójca rzadko kiedy wyróżnia się z tłumu, a jeżeli już to raczej nie swoim zabójczym "hobby", chociaż gdy już odkryje się jego tożsamość, to nagle zauważa się w jego przeszłości szczegóły, wskazujące na zbrodnicze oblicze. Ale czy nie jest to naciąganie faktów pod gotową tezę? Więc jak rozpoznać przyszłego mordercę, skoro tak na prawdę może nim być każdy, nawet nasz najlepszy przyjaciel? Jak rodzi się zło? Potrzebuje jakieś zachęty czy jest w każdym z nas i tylko wystarczy splot okoliczności by pokazało swoje oblicze? Niewykluczone, iż pewne swe cechy pokazuje otoczeniu tylko są one ignorowane bądź traktowane w kategorii - to jedynie niezdrowa fascynacja, z której wyrasta się, tak jak z wyrywania muszkom skrzydełek ... Jednak zło ma jedną jedną wspólną właściwość - jego prawdziwa twarz uwidacznia się, bądź jest właściwie zinterpretowana, dopiero w momencie gdy już jest za późno, wcześniej przybiera wiele masek, nawet ostrzegających, lecz są one najczęściej interpretowana jako dziwactwa, kto ich w końcu nie posiada? Przecież trudno w każdej twarzy dopatrywać się znaków zbrodniczych zamiarów, a może warto posłuchac intuicji?
Zobacz również
