Koszty przesyłek pocztowych w Księgarni Gandalf
Masz wątpliwości?
Skontaktuj się z nami:
(9:00-17:00)
Mateusz
Edyta
0 801 000 798 (24gr/min z vat)
(0 42) 252-39-23Ania
Zamówienia przyjmujemy wyłacznie
poprzez stronę www.


Mont Saint Jean 18 VI 1815
Tomasz Rogacki
Wydawnictwo: Inforteditions
Oprawa: miękka
Wprowadzono:
18-09-06
ISBN: 83-89943-11-5
Stron: 112
Wymiary: 165x235
Nasza cena: 23.60 PLN
Rabat: 9%
Cena rynkowa: 25.94 PLN
Wysyłamy w: 24 do 48h + czas dostawy
"Nagle przed frontem czołowej brygady kirasjerów gen. Dubois pojawił się wąwóz. Ukształtowanie terenu nie pozwalało zlokalizować go z punktu dowodzenia Napoleona, choć niewielka biała kapliczka usytuowana na zakręcie drogi do Nivelles, mogła wskazywać na jakąś przeszkodę. Cesarz wypytywał wprawdzie przewodnika Lacoste`a o ten obszar, ale ten zaprzeczył, jakoby znajdowały się tam jakieś poważniejsze przeszkody mogące utrudnić ruch jeździe. Teraz było już za późno i stała się rzecz straszna. Pierwszy szereg znalazłszy się na skraju wąwozu zaczął gwałtownie wstrzymywać konie, a jeźdźcy wrzeszczeli na całe gardło, by zatrzymać ruch. Zostali jednak zepchnięci siłą nacisku pozostałych szeregów. Za pierwszym w wąwóz runął drugi szereg, potem trzeci..." - fragment książki.
Autorstwa:
- Tomasz Rogacki (2)
Z Kategorii:
- historia (5098)
- powszechna do końca XIX wieku (1030)
- inne (6304)
- militaria (241)
Wydawnictwa:
- Inforteditions (35)
26 listopada 2007
Jacek Forster blackjack10@neostrada.pl
Książka napisana jest w sposób interesujący i ze znacznym polotem,który pozawala identyfikować jej autora jako osobę potrafiącą"ożywić" historię w swym wnętrzu,a zrodzonąwizję uwiecznić umiejętie słowem pisanym. W dziele Pana Rogackiego znajdziemy towszystko co rozbudza wyobrażnię entuzjastówhistorii wojskowości,a nieodmiennie związanejest z Bitwą pod Waterloo.Rozgrywka toczy sięo najwyższą stawkę,obie strony dają zdumiewa-jące popisy odwagi i męstwa żołnierskiego,a os-tateczny finał-tej epickiej batalii-do samego końca pozostaje kwestią otwartą. Jedynym poważnym minusem-w moim prze-konaniu-jest wielokrotne przytaczanie sformuło-wań zaczerpniętych w dosłownym brzmieniuz książki T.Malarskiego,pt."Waterloo 1815".I pewne zdziwienie budzi fakt,że P.Rogacki nieprzytacza tej pozycji w swej bibliografii. Cennym wkładem dla polskiej literatury przed-miotu jest natomiast dość wyczerpujący opiskulminacyjnego ataku Gwardii Cesarskiej i ref-leksja nad przyczynami jej niepowodzenia. Polecam wszystkim pasjonatom batalistykiWojen Napoleońskich! Vive l'empereur!
27 grudnia 2009
sulla henryk.antoni@hotmail.de
Książka Tomasza Rogackiego "Mont Saint Jean 18 VI 1815" jest dobrą, na wysokim poziomie, podtrzymującą tradycje opisów z serii "pola bitew"Sam tytuł jest już zaskakujący. "Mont Saint Jean". Niewiele bowiem osób może skojarzyć sobie tą nazwę z ostatnią bitwą Napoleona pod Waterloo, o którą to właśnie tu chodzi.Autor odchodzi od schematyzmów podręcznikowych, gdzie Wellingtona czczono jako wielkiego pogromcę Napoleona a Waterloo jako miejsce w którym to się dokonało.Mont Saint Jean, miał być dla autora wyjściem ze stereotypów, jednostronności i ogólników. Tomasz Rogacki w większości swego opisu skupił się na jednym dniu tj.18 VI 1815 r.Ogólnikowo tylko wspomina starcie z armią pruską 16 czerwca pod Ligny.Zaczyna wprawdzie tradycyjnie od opisu ukształtowania terenu przyszłej bitwy oraz stanów osobowych obu stojących naprzeciw sobie wojsk. Posługuje się w tym przypadku bardzo dokładną mapą z rozmieszczeniem wojsk napoleońskich i Wellingtona z godz. 11.30. Mapy i schematy są ozdobą tej książki. Duża ich liczba z dokładnym położeniem wojsk i strategicznymi celami towarzyszą nam ciągle przy śledzeniu losów bitwy.W samym opisie, autor wyszczególnia i wyodrębnia decydujące zdarzenia, które zaważyły na takim a nie innym przebiegu walki oraz jej wyniku końcowym.- Bój o Hougoumont - w pierwszej fazie bitwy nie szczędzi krytyki Francuzom, którzy próbują zdobyć znajdujący się w angielskich rękach zameczek z farmą i ogrodem. Dowódca francuski Hieronim bezskutecznie dziesiątkuje własne oddziały w nieudolnych próbach wyrzucenia Anglików z Hououmont.Wspaniałe opisy szarż kawaleryjskich obu stron, ze zmieniającą się jak w kalejdoskopie sytuacją, niesłychaną odwagą, pogardą śmierci, przyciągają czytelnika w magiczny sposób. Obydwie strony ponoszą dotkliwe straty. Praktycznie rozbiciu ulega I korpus Droueta d’Erlona. Autor nie szczędzi słów krytyki marszałkowi Neyowi, jako główno - dowodzącemu atakowi Francuzów. Jego brak talentów strategicznych, zmysłu przewidywania i zdolności kierowania dużymi oddziałami wojsk. Tym właśnie p. Rogacki obarcza marszałka Neyowa za niepowodzenia francuskie. Anglikom dostaje się też za bezmyślne stracenie ciężkiej kawalerii, wierzącej głęboko w swoje zwycięstwo.Ataki 3 i 4 korpusu kawalerii oraz kawalerii gwardii, kończą się na angielskich pozycjach obronnych, z olbrzymimi stratami ale bez widocznych wyników. Silne zaangażowanie Francuzów w zdobyciu la Haye Sainte, przynosi upadek farmy, jest niewspółmierne do kosztów, jakie oni ponoszą.Plany francuskie pokonania armii Wellingtona, są bliskie celu. Wellington goni resztkami sił. Ale i tym razem szczęście opuszcza Napoleona. Nie całkiem pobita armia pruska Blüchera wraca z powrotem na pole walki. Atakuje francuskie prawe skrzydło pod Plancenoit. Odciąga tym samym francuskie siły mogące zgnieść Wellingtona. Duże wrażenie zostawia opis uderzenia gwardii, wyborowej jednostki napoleońskiej. Atak ten źle poprowadzony i w sytuacji gdzie Napoleon stał praktycznie na straconej pozycji, skazuje gwardię na śmierć. Finałowa klęska Francuzów i ucieczka z pola walki przy zapadającym zmierzchu ma coś upiornego w sobie. Pole bitewne usłane setkami zabitych i rannych, strach i trwoga uciekających oraz okrzyki triumfu ścigających Anglików i Prusaków dopełniają całości.W krótkim podsumowaniu autor szuka przyczyn klęski Francuzów i prawdy nad prawdziwym zwycięzcą tej bitwy. W każdym razie nie widzi w nim Wellingtona, słabego wodza, któremu towarzyło szczęście w osobie marszałka pruskiego Blüchera. Jest to bardzo udana praca pana Rogackiego, który w dostępny i ciekawy sposób, przybliża nam zmagania na przedmieściach Brukseli. Mamy możliwość dokładnego poznania stan osobowego oraz poniesionych strat obu wojsk. Także w załączonych aneksach udostępnia nam korespondencję listową dotyczącą bitwy.Jedynie co można panu Rogackiemu zarzucić, to nie wspomnienie o dobrej książce Tomasza Malarskiego "Waterloo 1815" w swojej bibliografii.
Recenzja nagrodzona (2pkt)




















