Kategorie okolicznościowe
Kategorie
eseje, felietony i publicystyka literacka
literatura popularno - naukowa
Ostatnio oglądane
Lwów w nowych czasach był królestwem bez granic. Panowali
w nim trzej królowie bez tronów, lecz w koronach: Ignacy Łukasiewicz
– król nafty, Artur Grottger8 – w koronie króla wolności i Jan
Henryk Rosen9 – nowe wcielenie króla ducha, a jego twórczość prowadzi
nas w wiek XX i należy do tego wieku.
Wszyscy oni przybyli do Lwowa, lecz każdy w innym czasie.
Nie byli rodowitymi lwowianami, ale ich dzieło odcisnęło mocny
ślad na mapie miasta, weszło w krew i po dziś dzień krąży w jego
organizmie.
Król nafty
Ignacy Łukasiewicz zalicza się do największych filantropów
swoich czasów. Cały majątek liczony w milionach ówczesnych dolarów
– a wtedy dolar miał pokrycie w złocie – praktycznie rozdał.
Ten jeden z najbogatszych ludzi tamtego świata zaczynał bardziej
niż skromnie. Chłopak z niezamożnej patriotycznej rodziny, którego
ojciec, żołnierz Kościuszki, nie był w stanie zapewnić synowi godziwego
wykształcenia, nie wyrastał bynajmniej na rewolucjonistę
przemysłowego, a raczej na wywrotowca – jak wtedy mówiono –
którego celem była niepodległość. Uczestniczył w spisku przygotowywanym
przez Edwarda Dembowskiego w 1846 w Galicji. Wsypa
sprawiła, że Łukasiewicz trafił do więzienia, z którego w końcu wyszedł,
ale skutki ciągnęły się przez lata. Na oku miała go austriacka
policja, tropiąca bezustanie. Miał nawet zakaz opuszczania miasta
i był, jakby to rzec, „więźniem Lwowa”, z czego się wyrwał, lecz
jeszcze w czasie studiów farmaceutycznych w Krakowie został
aresztowany pod absurdalnym zarzutem „zatrucia studzien miejskich”
w celu „zgładzenia Niemców”, w co zwątpił w końcu nawet
sędzia śledczy, gdyż Łukasiewicz powtarzał, że nie zna trucizny,
która mogłaby wytruć samych tylko Niemców.
W tych czasach do oświetlania ulic i domów używano gazu
koksowniczego albo olejów świetlnych, w czym przewodzili Amerykanie,
a w Europie Niemcy – w Niemczech podobny produkt uzyskiwano
z rafinacji węgla brunatnego. I tak było, póki tych wielkich
potęg energetycznych nie wywrócił jeden nikomu nieznany człowiek
– Ignacy Łukasiewicz – młody ambitny adept farmacji, którego
zatrudnił w charakterze pomocnika lwowski aptekarz Piotr
Mikolasch i który tym personalnym czynem przeszedł do historii,
nie podejrzewając nawet, że coś dobrego z tego młodego człowieka
będzie. Nawet po powrocie z Wiednia z dyplomem magistra Łukasiewicz
niczego nie posiadał, a pensja od Mikolascha starczała ledwie
na życie. I nadal wiódłby nasz bohater marną egzystencję, gdyby nie
to, że – jak wspominał:
„Raz Żydek wiejski przynosi do apteki flaszkę płynu czerwonego,
gdyby krew, i mówi:
– Kup pan oleju ziemnego!”, co na pierwszy rzut oka wyglądało,
jak „kup pan cegłę”, czyli coś o problematycznej wartości, a już
na pewno nie sprawiało wrażenia płynnego złota, którym stanie się
z czasem i za jakie po dziś dzień uchodzi.
Trzeba powiedzieć jasno i bez fałszywej skromności: kariera
ropy naftowej zaczęła się na ziemiach polskich we lwowskiej aptece,
i to właśnie od wynalazku Łukasiewicza, nie zapominając też
o Zechu, o którym jeszcze tu będzie…
No więc przychodzi ten „Żydek wiejski”, co brzmi wręcz obraźliwie,
a wtedy było dość powszechnie i bez urazy wymawiane,
i nie ma co się dziwić Łukasiewiczowi.
Miasto Lwów
Wydawnictwo: Świat Książki
Oprawa: twarda
Ilość stron: 368
Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy
Nasza cena: 36,21
Cena detaliczna: 39,80
U nas taniej o 9%
dodaj do przechowalni Dodaj do koszykastwórz link z okładką na swoją stronę
Szczegółowe informacje:
| Dział: | Książki Kategoria: historia, powszechna XX wiek |
| Wydawnictwo: | Świat Książki |
| Oprawa: | twarda |
| Wymiary: | 150x210 |
| Ilość stron: | 368 |
| ISBN: | 978-83-7799-042-1 |
| EAN: | 9788377990421 |
| Wprowadzono: | 30.01.2012 |
Recenzje klientów
i zgarniaj nagrody napisz recenzjęZobacz również
