Może więc ty wyjaśnisz mi nareszcie, O co wam poszło? Co cię tak wzburzyło?
EDYP
Już mówię. Tobie ufam jak nikomu. Winny jest Kreon. On zaczął. Spiskował.
JOKASTA
Co mu zarzucasz? Konkretnie. – Odpowiedz.
EDYP
Czyni mnie winnym zabójstwa Lajosa.
JOKASTA
Sam na to wpadł czy ktoś mu to podsunął?
EDYP
Napuścił na mnie podłego wróżbitę, Aby nie kalać sobie własnych ust.
JOKASTA
Zapomnij o tym i nie przejmuj się! I uwierz mi: naprawdę, nikt śmiertelny Nie będzie nigdy wiarygodnym wieszczem. A oto masz najlepszy na to dowód: Ponoć Apollo przez swoich kapłanów Miał przepowiedzieć niegdyś Lajosowi, Że zginie nieuchronnie z ręki syna, Gdyby się taki z nas dwojga narodził. Tymczasem, jak wiadomo, zginął on Z rąk obcych zbójców, u zbiegu trzech dróg. Bo też i dziecku – trzydniowemu chłopcu – Sam związał nogi w kostkach i polecił, By je porzucić w górach na pustkowiu. I tak nie spełnił się wyrok Apolla: Ani nasz syn nie został ojcobójcą, Ani też Lajos nie zginął z rąk syna, Czego się tak obawiał. – Ot, i tyle. Tak więc daj sobie spokój z proroctwami: Gdy bóg chce coś objawić, sam to czyni.
EDYP
Słuchając cię, zamarłem w pewnej chwili I odtąd już nie mogę się otrząsnąć.
JOKASTA
Co cię tak poruszyło? O co chodzi?
EDYP
Czy się nie przesłyszałem? Powiedziałaś, Że Lajos zginął u zbiegu trzech dróg.
JOKASTA
Tak. – Tak mówiono i dalej tak mówią.
EDYP
A gdzie dokładnie to się wydarzyło?
JOKASTA
W Fokidzie, na rozstaju, skąd odchodzi Droga na Delfy a druga na Daulię.
EDYP
Jak dawno temu?
JOKASTA
Wieść przybyła do nas Na krótko przed tym, gdy się tu zjawiłeś I z woli ludu zasiadłeś na tronie.
EDYP
Zeusie! Boże! Co chcesz ze mną zrobić?
JOKASTA
Edypie! Mężu! Co się z tobą dzieje?
EDYP
Nie pytaj jeszcze. – Jak Lajos wyglądał? Młodo czy staro jak na swoje lata?
JOKASTA
Był już siwawy, choć włosy miał ciemne. Z budowy jakoś podobny do ciebie.
Król Edyp Sofoklesa (V wiek p.n.e.), jeden z największych dramatów wszech czasów, przez Arystotelesa uznany za `najpiękniejszą tragedię`, mimo dwóch i pół tysiąca lat, jakie upłynęły od jego powstania, wciąż jest utworem żywym i fascynującym, stale powracającym na scenę. Na polski przekładano go dotąd co najmniej dwanaście razy. Większość tłumaczeń powstała w wieku XIX i w pierwszej połowie XX i wyszła spod pióra filologów klasycznych, dbających przede wszystkim o wierność wobec greckiego oryginału, kosztem prostoty wyrazu i komunikatywności. Sofokles pisał jednak dla szerokiej rzeszy odbiorców i brzmiał dla swoich współczesnych jasno i naturalnie. Był rozumiany powszechnie i bez trudu. Nowy przekład Antoniego Libery - pisarza, tłumacza i reżysera - jest próbą odtworzenia lub przywrócenia owej naturalności i prostoty. W zaproponowanej przez niego formie językowej i retorycznej tragedia Sofoklesa brzmi niemal jak dramat współczesny. Klarowne monologi, dynamiczne dialogi i ascetyczne chóry - wszystko to tworzy z owego arcydzieła nowoczesny metafizyczny thriller.