zarejestruj się zaloguj się
:
:
:
:
:

Newsletter

Bądź na bieżąco z promocjami i nowościami w Gandalfie.

Ostatnio oglądane

Kino klasyczne - Tadeusz Lubelski, Iwona Sowińska, Rafał Syska

Kino klasyczne Historia kina tom 2

Tadeusz Lubelski,

Iwona Sowińska

cena: 48,11

Kim chcesz być? - Paweł Gnatek

Kim chcesz być? Wybierz zawód najlepszy ...

Paweł Gnatek

cena: 28,50

Katarynka - Bolesław Prus

Katarynka (dobre opracowanie)

Bolesław Prus

cena: 2,05 1,74

Klan Nieśmiertelnych

Klan Nieśmiertelnych

Wydawnictwo: Poligraf

Oprawa: miękka

Ilość stron: 184

Wysyłamy w: 3 - 5 dni + czas dostawy

 

Nasza cena: 28,51

Cena detaliczna: 31,32

U nas taniej o 9%

dodaj do przechowalni Dodaj do koszyka
Powrót
Jest to opowieść o miłości, która nigdy nie powinna mieć miejsca. Opowieść o młodej dziewczynie, która z tragicznych przyczyn znalazła się pod opieką pięciu nieśmiertelnych mężczyzn, którzy całe swoje życie poświęcili na chronieniu rasy ludzkiej przed mrocznymi tajemnicami tego świata. Czym staje się nasza rzeczywistość, która w ciągu jednej chwili okazuje się zupełnie inna od tej, którą znamy z codzienności?

Szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: sensacja, horror, opowieści o wampirach

Wydawnictwo: Poligraf
Oprawa: miękka
Wymiary: 145x200
Ilość stron: 184
ISBN: 978-83-88330-31-5
EAN: 9788388330315
Wprowadzono: 22.06.2009

Recenzje klientów

i zgarniaj nagrody napisz recenzję

szafranna 15 wrzesień 2011

Ja też "Potopów" i "Chłopów" nie czytam dla rozrywki, a Coelho wręcz nie trawię, ale wszystkie te pozycje mają nad książką Joanny Rybak bezdyskusyjną przewagę - są napisane poprawnym językiem. W życiu, owszem, są rzeczy ważniejsze od gramatyki i ortografii, ale nie o życiu tu mowa, a o literaturze. O słowie pisanym. I w tej dziedzinie gramatyka i ortografia są kluczowe, tuż obok logiki wypowiedzi. Nie boli też mnie sukces Joanny Rybak, bo żadnego nie osiągnęła - książka nie przyjęła się dobrze. Na jedną pochlebną opinię o niej przypada średnio dziesięć miażdżących krytyk. Nie ma czego zazdrościć. Nie rozumiem też, dlaczego każdą krytyczną opinię o tej książce odbiera się jako personalny atak na Autorkę. Do Autorki ja nic nie mam - przeciwnie, podziwiam jej pasję do słowa pisanego tym bardziej, że jest ona tak rzadka wśród nastolatków. Natomiast to, co stworzyła jest moim zdaniem literackim koszmarkiem i publikacja tego utworu tylko jej zaszkodziła.

MademoiselleRose dana27(at)op.pl 1 lipiec 2011

Moim zdaniem książka była świetna, przeczytałam jednym tchem. Mila odmiana po tych wszystkich "Potopach", "Chłopach" czy jakiejkolwiek książce Paulo Coelho. Ludzie, ja tej książki nie czytałam, żeby czytać dwudziesto-stronicowe opisy tylko żeby się rozerwać. Wrzućcie trochę na luz, pożyjecie trochę to się dowiecie, ze w życiu nie ważna jest tylko gramatyka czy ortografia. Skoro tak bardzo boli was sukces tej dziewczyny to przecież każdy ma szanse napisać coś swojego, a jeśli okaże się lepsze od tej powieści to jeszcze na dobre wszystkich wyjdzie. Pozdrawiam.

Pokaż więcej

szafranna c.d. 1 czerwiec 2011

Nie uważam też, by młody wiek Autorki (jeśli się nie mylę, to w chwili publikacji miała 15 lat, za 3 miesiące 16 urodziny) czy fakt, że był to jej literacki debiut miałyby być jakimiś okolicznościami łagodzącymi. Skoro opublikowała i wystartowała na normalnym rynku (a nie np.. rozdała rodzinie i przyjaciołom) to obowiązują ją te same kryteria i wymagania jak pozostałych Autorów oczekujących pieniędzy za swoją pracę. Byłabym też bardziej powściągliwa z rzucaniem płomiennych uwag w stylu: Was nawet nie ma pojecia jak ciezko jest napisac ksiazke. Nie wystrczy tylko para rozbrykanych kucykow i juz mamy wstep rozwiniecie i zakonczenie + 56 rodziałów. Do tego potrzebny jest zapał, wena (ktora potrafi platać figle) [..]. Jak ktores z Was napisze i wyda ksiazke, to wtedy dopiero bedzie mogli miec cos głębszego do powiedzenia”. Dziś sporo osób próbuje pisać, choćby do szuflady ( a szczególnie jest to popularne wśród ludzi, którzy czytają - czyli Nas tu się wypowiadających) więc męki twórcze nie są czytelnikom tak obce. Ale włożony w pracę wysiłek nie usprawiedliwia jej miernych efektów. Jeśli zatrudniony przez nas hydraulik - nawet młody, debiutant i bardzo w pracę zaangażowany - tak nam nareperuje” kran, że zalejemy sąsiadów, to czy będziemy zadowoleni z efektów jego pracy? Wzruszymy ramionami i powiemy: ;przecież robił to po raz pierwszy”? Nie. Wyrazimy swoje rozczarowanie usługą. Uważałabym też z roztrząsaniem kwestii kosztów. To, że Autorka - lub, co bardziej prawdopodobne, jej rodzice - wydała 17 tysięcy złotych (nie znam autentycznej kwoty, posługuję się podanym wcześniej przykładem) nie ma dla mnie, jako czytelnika, żadnego znaczenia. Miała i chciała, to wydała - jej pieniądze, a mi nic do tego i nic mnie to nie obchodzi. Wolała zapłacić wydawnictwu Poligraf, zamiast udać się do zwykłego wydawcy, który nie wziąłby pieniędzy od niej, a potrąciłby sobie tłuściutki procent z zysków (a tak to się odbywa w większości oficyn) - to była jej decyzja, którą sama podjęła. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego z tego powodu miałabym być przychylniej nastawiona do książki. Natomiast bardzo obchodzą mnie moje własne pieniądze i oczekuję pewnej jakości, skoro już nimi za coś płacę. Jeśli produkt oczekiwań nie spełnia, mam prawo być niezadowolona. W kraju, w którym obowiązuje wolność słowa, mam też prawo to niezadowolenie wyrazić - oczywiście w sposób kulturalny. Ale jedno, w związku z młodym wiekiem Autorki, muszę powiedzieć - szkoda, że tak to wyszło. Dziewczyna wyraźnie pisać lubi (napisała wszak ponad 180 stron z własnej, nieprzymuszonej woli, więc lubić musi bezdyskusyjnie), a to dobry początek do zostania pisarzem. Jednak niezbędnym warunkiem jest też posiadanie warsztatu (w czym zawiera się przede wszystkim oddawanie do publikacji tekstów BEZ BŁĘDÓW) - a tego Autorce brak. Szkoda, że ktoś tak źle jej doradził - wydać książkę, gdy nie była jeszcze do tego gotowa (i książka i Autorka). Teraz młoda dziewczyna z zapałem do pisania została spalona i praktycznie straciła szansę na poważne tworzenie. Książka w kręgach czytelniczych została źle przyjęta, etykietka przylgnęła do nazwiska i mało kto da Joannie Rybak drugą szansę na zrehabilitowanie się. Poważny wydawca (taki, któremu nie trzeba by płacić z góry 17 tysięcy) nie zaryzykuje wydania, a czytelnik półkę w księgarni ominie szerokim łukiem. Szkoda też, że przez nieodpowiedzialną decyzję Autorka została narażona na całą tę krytykę. Nie owijajmy w bawełnę - wylano na nią wiadro pomyj. Mnóstwo komentarzy krążących po internetowych forach i stronach księgarni (jak choćby ta) jest po prostu złośliwa i pozbawiona jakiejkolwiek kultury. Na chamstwo Autorka nie zasłużyła - żaden człowiek nie zasługuje. Krytyka - nawet ta konstruktywna - boli. Nie znaczy to, że krytyka jest zła. Wręcz przeciwnie, jest niezbędna. Ale tej krytyki, która na Autorkę spadła, można było jej oszczędzić. Gdyby tylko ktoś dobrze jej poradził. Może niekoniecznie z rodziny - rodzina jest zwykle nieobiektywna. Niestety, wyszło jak jest i pewnie nigdy nie przekonamy się, jaką pisarką Joanna Rybak mogłaby być. Trudno wszak oceniać czyjś potencjał na podstawie jego pierwszych pisarskich prób. Z drugiej strony, nie słyszałam jeszcze o poważnym pisarzu, który by te próby opublikował jako literacki debiut.

szafranna 1 czerwiec 2011

Jednego tej książce odmówić nie można - przejść obok niej obojętnie się nie da. Czego dowodem powyższa dyskusja. Krótko - to bardzo niedobra książka była. I zanim rzucą się na mnie gorliwi obrońcy, opinię moją uargumentuję. Bo czas już sprowadzić tę dyskusję na tory merytoryczne, a nie przekrzykiwać się bez dania racji. Pierwszym, najpoważniejszym grzechem książki jest jej stan techniczno-językowy. Już z tego jednego powodu należałoby ją zdjąć z rynku, bo jest zbrodnią przeciw poprawnej polszczyźnie, a kto zechce nazwać ją Literaturą - ten heretyk. Ilość błędów przypadających na jedno zdanie jest wprost zatrważająca i podpadają one pod wszystkie paragrafy. Znajdziemy tu błędy ortograficzne, interpunkcyjne, gramatyczne - składniowe i fleksyjne, leksykalne - frazeologiczne, słownikowe i słowotwórcze oraz stylistyczne. Mówienie, że nie są one winą Autorki, to bzdura. Oczywiście, że są. Każdy jeden wyszedł spod jej pióra. Co więcej, jestem przekonana (choć oczywiście mogę się mylić), że większość z nich Autorka by wyłapała - a nawet poprawiła! - gdyby tylko przeczytała swój utwór ze dwa, czy trzy razy. Chyba, że Autorka cierpi na jakąś formę dysleksji i błędów zwyczajnie nie dostrzega. Nie są one wyłącznie jej odpowiedzialnością - to inna kwestia. Bo Autorka, jak każdy człowiek, ma prawo pisać z błędami. Po to właśnie istnieje instytucja Korekty i Redakcji, żeby je wyłapać i poprawić. W tym wypadku instytucja zawiodła na całej linii - za to należą się werbalne baty wydawnictwu, bo wypuszczenie tekstu na rynek bez jednej choćby redakcji to kompletny brak szacunku wobec czytelników, którzy wszak ze swoich pieniędzy wydawnictwo utrzymują. Jeszcze inną kwestią jest to, że gdyby wszystkie błędy w tekście poprawić, należałoby go napisać od nowa. Drugim grzechem, tym razem dyskusyjnym, jest infantylizm powieści. To jasne, że książka pisana dla grupy wiekowej 11-14 lat osobom starszym (jak i części tych młodszych - wszak dojrzewa się w różnym tempie nie tylko fizycznie) może wydać się dziecinna. Dlatego z zarzucaniem czemukolwiek infantylizmu byłabym ostrożna. Ale też należy oddzielić dwie sprawy dziecinną” książkę (ta moim zdaniem taka nie jest - zaraz wyjaśnię dlaczego) i “zdziecinniałych” bohaterów - a tych tu nie brakuje. Wiek tytułowych pięciu Nieśmiertelnych obejmuje przedział od ponad tysiąca lat (dwa tysiące bodaj, ale ręki uciąć sobie nie dam), poprzez kilka setek, a najmłodszy z nich ma coś około siedemdziesiątki. Zdecydowanie są dorośli - nikt chyba się kłócić nie będzie. A wcale się tak nie zachowują ani nie myślą i w tym problem. Oczywiście mogą się podnieść głosy obrońców: “Skoro ci nieśmiertelni żyją tak długo, to może też dojrzewają wolniej i, dajmy na to, taki tysiącletni anioł to ciągle w najlepszym wypadku nastolatek.” Ok., to mogłoby być wyjaśnienie - pod jednym warunkiem: Autorka powinna to napisać wyraźnie, w innym wypadku sprawa jest przegrana. A z tego, co pamiętam, Autorka nie tylko nie zamieściła takiej informacji, ale też wielokrotnie sugerowała, że bohaterów należy traktować jak dorosłych. Dlaczego zaś nie uważam książki za przeznaczoną dla dzieci, czy nawet młodzieży i powątpiewam w to, że docelową grupą czytelników miały być jedenasto- czternastolatki? Oddam tu na chwilę głos samej Autorce.: “Spokojnie, braciszku, ona tylko myśli, że twój tyłeczek jest pociągający - zakpił Riskal.”, “Jedna dziewczyna puściła Riskałowi oczko, a ten o mało co nie zwymiotował, gdy usłyszał jej „młodzieńcze fantazje". […] Mimo tych zbereźnych myśli, to i tak Riskal w samolocie miał niezły ubaw. O podobnych rzeczach myślała ponad połowa żeńskich pasażerek.” “anioł był najwyraźniej zajęty podświadomością, wyjątkowo „dobrze wyposażonej przez matkę naturę" stewardessy z ogromnym i krągłym biustem.” “- Chcą panowie coś do picia? - do chłopców podeszła szósta z rzędu stewardessa, z głosem drżącym od podniecenia.” To fragmenty “Klanu Nieśmiertelnych” autorstwa Joanny Rybak. Myślę, że materiału źródłowego jest dość. Zdecydowanie nie są to rzeczy, które znajdziemy w książkach dla dzieci. Och, nie chcę wyjść na cnotkę, w dodatku niemającą pojęcia o dzisiejszych czasach - wiem, że przeciętna młodzież w wieku 11-14 lat wie o “tych sprawach”. To jest w programie lekcji przyrody w klasie 4 (mam siostrę w tym wieku, jestem na bieżąco), a jak temat zostanie raz poruszony, to dalej młodzież radzi sobie sama z wyszukiwaniem informacji. Jednak Literatura, a nawet literatura przez małe “l”, powinna się czymś różnić od podwórkowych rozmów. Nie uważam też, by młody wiek Autorki (jeśli się nie mylę, to w chwili publikacji miała 15 lat, za 3 miesiące 16 urodziny) czy fakt, że był to jej literacki debiut miałyby być jakimiś okolicznościami łagodzącymi. Skoro opublikowała i wystartowała na normalnym rynku (a nie np.. rozdała rodzinie i przyjaciołom) to obowiązują ją te same kryteria i wymagania jak pozostałych Autorów oczekujących pieniędzy za swoją pracę. Byłabym też bardziej powściągliwa z rzucaniem płomiennych uwag w stylu: “Was nawet nie ma pojecia jak ciezko jest napisac ksiazke. Nie wystrczy tylko para rozbrykanych kucykow i juz mamy wstep rozwiniecie i zakonczenie + 56 rodziałów. Do tego potrzebny jest zapał, wena (ktora potrafi platać figle) [..]. Jak ktores z Was napisze i wyda ksiazke, to wtedy dopiero bedzie mogli miec cos głębszego do powiedzenia”. Dziś sporo osób próbuje pisać, choćby do szuflady ( a szczególnie jest to popularne wśród ludzi, którzy czytają - czyli Nas tu się wypowiadających) więc męki twórcze nie są czytelnikom tak obce. Ale włożony w pracę wysiłek nie usprawiedliwia jej miernych efektów. Jeśli zatrudniony przez nas hydraulik - nawet młody, debiutant i bardzo w pracę zaangażowany - tak nam “nareperuje” kran, że zalejemy sąsiadów, to czy będziemy zadowoleni z efektów jego pracy? Wzruszymy ramionami i powiemy: “przecież robił to po raz pierwszy”? Nie. Wyrazimy swoje rozczarowanie usługą. Uważałabym też z roztrząsaniem kwestii kosztów. To, że Autorka - lub, co bardziej prawdopodobne, jej rodzice - wydała 17 tysięcy złotych (nie znam autentycznej kwoty, posługuję się podanym wcześniej przykładem) nie ma dla mnie, jako czytelnika, żadnego znaczenia. Miała i chciała, to wydała - jej pieniądze, a mi nic do tego i nic mnie to nie obchodzi. Wolała zapłacić wydawnictwu Poligraf, zamiast udać się do zwykłego wydawcy, który nie wziąłby pieniędzy od niej, a potrąciłby sobie tłuściutki procent z zysków (a tak to się odbywa w większości oficyn) - to była jej decyzja, którą sama podjęła. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego z tego powodu miałabym być przychylniej nastawiona do książki. Natomiast bardzo obchodzą mnie moje własne pieniądze i oczekuję pewnej jakości, skoro już nimi za coś płacę. Jeśli produkt oczekiwań nie spełnia, mam prawo być niezadowolona. W kraju, w którym obowiązuje wolność słowa, mam też prawo to niezadowolenie wyrazić - oczywiście w sposób kulturalny. Ale jedno, w związku z młodym wiekiem Autorki, muszę powiedzieć - szkoda, że tak to wyszło. Dziewczyna wyraźnie pisać lubi (napisała wszak ponad 180 stron z własnej, nieprzymuszonej woli, więc lubić musi bezdyskusyjnie), a to dobry początek do zostania pisarzem. Jednak niezbędnym warunkiem jest też posiadanie warsztatu (w czym zawiera się przede wszystkim oddawanie do publikacji tekstów BEZ BŁĘDÓW) - a tego Autorce brak. Szkoda, że ktoś tak źle jej doradził - wydać książkę, gdy nie była jeszcze do tego gotowa (i książka i Autorka). Teraz młoda dziewczyna z zapałem do pisania została spalona i praktycznie straciła szansę na poważne tworzenie. Książka w kręgach czytelniczych została źle przyjęta, etykietka przylgnęła do nazwiska i mało kto da Joannie Rybak drugą szansę na zrehabilitowanie się. Poważny wydawca (taki, któremu nie trzeba by płacić z góry 17 tysięcy) nie zaryzykuje wydania, a czytelnik półkę w księgarni ominie szerokim łukiem. Szkoda też, że przez nieodpowiedzialną decyzję Autorka została narażona na całą tę krytykę. Nie owijajmy w bawełnę - wylano na nią wiadro pomyj. Mnóstwo komentarzy krążących po internetowych forach i stronach księgarni (jak choćby ta) jest po prostu złośliwa i pozbawiona jakiejkolwiek kultury. Na chamstwo Autorka nie zasłużyła - żaden człowiek nie zasługuje. Krytyka - nawet ta konstruktywna - boli. Nie znaczy to, że krytyka jest zła. Wręcz przeciwnie, jest niezbędna. Ale tej krytyki, która na Autorkę spadła, można było jej oszczędzić. Gdyby tylko ktoś dobrze jej poradził. Może niekoniecznie z rodziny - rodzina jest zwykle nieobiektywna. Niestety, wyszło jak jest i pewnie nigdy nie przekonamy się, jaką pisarką Joanna Rybak mogłaby być. Trudno wszak oceniać czyjś potencjał na podstawie jego pierwszych pisarskich prób. Z drugiej strony, nie słyszałam jeszcze o poważnym pisarzu, który by te próby opublikował jako literacki debiut.

gość 8 styczeń 2011

a mi książka podobała się, mało akcji ale za to z dużą dawką humoru, polecam :)

xooooo 1 styczeń 2011

No wybaczcie, lecz od tej książki jest mnóstwo lepszych opowiadań które tworzone są przez internautów. Książki bym nawet tego "dzieła" nie nazwała, i nie wspominać tu proszę o młodym wieku autorki ponieważ taka dwunastolatka napisałaby to o wiele lepiej. Jest tam pełno powtórzeń, przemyśleń i opisów zawiera nikłe ilości, postacie są mdłe i bezbarwne, akcja opera się na wprowadzaniu do rzekomej "fabuły" nowych bohaterów, słownictwo jest tak uniwersalne i pospolite, że to po prostu razi w oczy. Ja do rozwijających się talentów nie mam nic, ale trzeba zacząć od tego czy osoba z zwykłym hobby ma tę umiejętność, a panna Joanna niestety jej nie posiada. Te zaokrąglone 30 zł lepiej przeznaczyć na literaturę tych lepszych lotów.

zajcu lalalalala(at)wp.pl 28 wrzesień 2010

książka podobała mi się, momentami aż wybuchałam śmiechem. mega.

cuckoo 10 sierpień 2010

Bo to kochani o przedział wiekowy, jeśli książkę weźmie do rąk moja mama stwierdzi, że jest "młodzieżowa" a otóż to, bo jest, i adresowana jest do młodych (aczkolwiek nie tylko) odbiorców lub ludzi, których książki tego pokroju zwyczajnie fascynują. A skoro Wy intelektualiści jesteście skłonni do szczerego oceniania, to polecam Muzeum w Luwrze.

cuckoo 10 sierpień 2010

Bo to kochani o przedział wiekowy, jeśli książkę weźmie do rąk moja mama stwierdzi, że jest "młodzieżowa" a otóż to, bo jest, i adresowana jest do młodych (aczkolwiek nie tylko) odbiorców lub ludzi, których książki tego pokroju zwyczajnie fascynują. A skoro Wy intelektualiści jesteście skłonni do szczerego oceniania, to polecam Muzeum w Luwrze.

Bloody darkgirl17(at)wp.pl 1 lipiec 2010

Książka ma w sobie potężną dawkę humoru, przy żadnej tyle się nie śmiałam, może i jest uboga w jakąkolwiek akcje i nie jest rozbudowana ale jest ciekawa, Każdy kto lubi takie klimaty powinien spróbować to przeczytać, a nie słuchać tylko i wyłącznie komentarzy.

Tom tomek14(at)onet.pl 25 maj 2010

Fascynuje,intryguje,wciaga.....jedna z najlepszych i najsmiesznieszych powiesci jakie przeczytalem od dawna.....

Przemek przemek18(at)interia.pl 25 maj 2010

fantastyczna ksiazka napisana przez bardzo mloda autorke,polecam jak najbardziej dla ludzi z wyobraznia.Mi sie bardzo podobala!Co do bledow w ksiazce,to nie jest to wina autorki lecz wina wydawnictwa.

crucodeltolo 28 marzec 2010

Skoro wam szkoda pieniędzy na książki to ich nie kupujcie ;D mi sie bardzo podobalo i nie mam 13 lat. Mysle ze trzeba uwzglednic to ze skoro dziewczyna jest w gimnazjum to powinnismy raczej cieszyc sie ze spoleczenstwo nie wyrasta nam na obszczymurow z ulicy ale zajmuje sie kulturalnymi rzeczami. Ja bym sie chyba p[...]l ze szczescia jak by mi ksiazke wydali. Lubie takie kilmaty i kazdy kto lubi fantasty powinien ja przeczytac.

olik 10 marzec 2010

KURKA WODNA MAM 13 LATR I MI SIE TA KSIĄŻKA PODOBA . NIE DOCENIACIE TEJ DZIWECZYNY!!!!JA JESTEM JEJ DALEKĄ KUZYNKĄ. A ONA MA 16 LAT!! PRZECIEŻ TO NASTOLATKA , KTÓRA NAPISAŁA SAMODZIELNIE KSIĄŻKĘ. NIE MÓWIĘ ŻE NIE MA PRAWA SIĘWAM NIE PODOBAĆ ALE TO JUŻ CHAMSTWO.

bebe 10 luty 2010

oj cienko, cienko.... fatalnie zarówno od strony stylistycznej jak i fabuły która ledwo przędzie, za to akcja prze do przodu na łeb na szyję(pomysł ciekawy jednak wykonanie do bani)opowiadanko na nieco ponad 100 stron, a mogło być na prawdę ciekawie...nie polecam 2/6

Zobacz również

Zniknięcie - Joseph Finder

Zniknięcie

Joseph Finder

cena: 34,07 28,96

Ludzie z bagien - Edward Lee

Ludzie z bagien

Edward Lee

cena: 35,81 30,44

Oceniaj
Gandlafa

Zdobywaj
Nagrody

Twoja opinia ma znaczenie - Wyraź ją

:

:


Czekamy na Twoją ocenę nowego wyglądu strony. Napisz nam, co Ci się podoba, co jest do poprawy, a czego brakuje. Wszystkie opinie pomogą nam udoskonalić funkcjonalność strony, bo jest ona tworzona dla Was i z myślą o Was. Jeśli podasz swój adres e-mail lub wystawisz opinię będąc zalogowany, weźmiesz udział w zabawie. Raz dziennie spośród nadesłanych opinii wybierzemy jedną, którą nagrodzimy bonem zakupowym o wartości 20 Silmarili (20 zł), a nadawcom pięciu innych dodamy po 5 punktów do konta klienta. Zależy nam na ocenie rzetelnej i konstruktywnej, niekoniecznie pochwalnej.