Kategorie okolicznościowe
Kategorie
eseje, felietony i publicystyka literacka
literatura popularno - naukowa
Ostatnio oglądane
Plotki i pismo
Jest późno - powiedziała Saphira, gdy Eragon dotarł do namiotu, obok którego leżała, lśniąc niczym sterta lazurowych, rozpalonych węgli w słabym blasku pochodni. Przyjrzała mu się jednym przymrużonym okiem.
Przykucnął przy jej głowie i na kilka chwil przycisnął swe czoło do jej, tuląc okoloną szpikulcami żuchwę.
Rzeczywiście - rzekł w końcu. A ty po całym dniu lotu pod wiatr potrzebujesz odpoczynku. Śpij, zobaczymy się rankiem.
Raz jeden mrugnęła na potwierdzenie.
Już w namiocie Eragon zapalił dla wygody jedną świecę. Zzuł buty i usiadł na łóżku, podkurczając nogi. Spowolnił oddech, otwierając i rozszerzając umysł, dotykając wszystkich żyjących istot wokół, począwszy od dżdżownic i owadów w ziemi, aż po Saphirę i wojowników Vardenów, a nawet nieliczne pozostałe rośliny, których energia była słaba i trudna do dostrzeżenia w porównaniu z płomienistą jasnością nawet najmniejszeg zwierzęcia.
Przez długi czas siedział tam, opróżniając umysł z myśli, świadom tysięcy odczuć, ostrych i subtelnych, nie skupiając się na niczym, prócz miarowego przepływu powietrza przez płuca.
W dali usłyszał ludzi rozmawiających przy ognisku. Nocne powietrze niosło ich głosy dość daleko, by jego uszy wychwyciły słowa. Wyczuwał także ich umysły i gdyby chciał, mógłby odczytać myśli, zamiast tego jednak postanowił uszanować ich prywatność i jedynie słuchać.
- ...I to, jak patrzył na ciebie z góry, jak na jakiegoś śmiecia - mówił właśnie mężczyzna o niskim głosie. - Zazwyczaj nie raczą się nawet odezwać, kiedy zadajesz im zwykłe uprzejme pytanie. Po prostu obracają się na pięcie i odchodzą.
- Owszem - dodał drugi. - A ich kobiety, piękne jak posągi i prawie równie kuszące.
- Paskudny z ciebie drań, Svern. Wiesz?
- Nie moja wina, że ojciec miał w zwyczaju uwodzić dojarki. Poza tym, ty akurat mi tego nie wytykaj: ujrzawszy twoją gębę, dzieci miewają koszmary.
Żołnierz o niskim głosie mruknął coś pod nosem; potem ktoś zakasłał i splunął i Eragon usłyszał syk wilgoci, parującej w zetknięciu z kawałkiem płonącego drewna.
Do rozmowy dołączył trzeci żołnierz:
- Nie lubię elfów ani trochę bardziej niż ty, ale potrzebujemy ich, żeby wygrać tę wojnę.
- A co, jeśli potem zwrócą się przeciw nam? - spytał Niski Głos.
- Właśnie, właśnie - dodał Svern. - Spójrzcie, co się stało w Ceunon i Gil'eadzie. Mimo swych wszystkich ludzi i mocy, Galbatorix nie powstrzymał ich przed wyrojeniem się na mury.
- Może nie próbował? - podsunął trzeci rozmówca.
Zapadła długa cisza.
- No - oznajmił w końcu ten o niskim głosie. - To ci dopiero nieprzyjemna myśl... Ale próbował czy nie, i tak nie widzę, jak moglibyśmy powstrzymać elfy, gdyby postanowiły odzyskać swe dawne terytoria. Są od nas silniejsze i szybsze i w odróżnieniu od ludzi każdy z nich potrafi czynić czary.
- Ach, ale my mamy Eragona - odparował Svern. - Gdyby chciał, mógłby własnoręcznie zapędzić je z powrotem do ich lasów.
- On? Ba! Sam wygląda bardziej jak elf niż jak człek z krwi i kości. Nie liczyłbym na jego lojalność ani trochę bardziej niż na lojalność urgali.
Do sporu wtrącił się trzeci:
- Zauważyliście, że zawsze jest świeżo ogolony, nieważne jak Wcześnie rano wyruszamy?
- Musi się golić za pomocą magii.
- To wbrew naturalnemu porządkowi rzeczy, o tak. To i te inne zaklęcia, którymi rzucają na prawo i lewo. Człowiek ma ochotę ukryć się gdzieś w jaskini i pozwolić magikom pozabijać się nawzajem bez naszego udziału.
- Nie pamiętam jakoś, żebyś protestował, kiedy uzdrowiciel usunął strzałę z twojego ramienia zaklęciem zamiast parą szczypiec.
- Możliwe, ale strzała nigdy by mnie nie trafiła, gdyby nie Galbatorix.To on i jego magia wywołali cały ten zamęt.
Ktoś parsknął.
- Co fakt, to fakt, ale założyłbym się o ostatniego miedziaka, że nawet bez Galbatorixa ty i tak skończyłbyś ze sterczącą z ciała strzałą. Jesteś zbyt wredny, by uniknąć walki.
- Wiecie chyba, że Eragon ocalił mi życie w Feinster - oznajmił Svern.
- Ano tak. Jeśli jeszcze raz zaczniesz nas zanudzać tą historią, będziesz przez tydzień szorował garnki.
- Ale jednak to zrobił...
Znów zapadła cisza, którą naruszyło dopiero westchnienie żołnieo.a o niskim głosie.
- Potrzebujemy czegoś, co pozwoli nam się chronić, w tym cała rzecz. Jesteśrny zdani na łaskę elfów, magów - naszych i ich - i wszystkich innych dziwacznych stworów, które krążą po krainie. To dobre dla ludzi takich jak Eragon, ale my nie mamy tyle szczęścia. Oto, czego potrzebujemy...
- Czego potrzebujemy? - wtrącił Svern. - Jeźdźców! Oni szybko zaprowadziliby porządek na całym świecie.
- Pff. A co ze smokami? Nie można mieć Jeźdźców bez smoków. Poza tym nadal nie moglibyśmy się bronić, a to właśnie mnie gryzie. Nie jestem dzieckiem, żeby ukrywać się pod spódnicą matki, ale gdyby pewnej nocy pojawił się u nas Cień, w żaden sposób nie zdołalibyśmy powstrzymać tego cholerstwa. Pourywałby nam głowy.
- To mi coś przypomina. Słyszeliście o lordzie Barście? - spytał trzeci mężczyzna.
Svern mruknął coś pod nosem.
- Słyszałem, że po wszystkim zjadł jego serce.
- O co znów chodzi? - wtrącił żołnierz o niskim głosie.
- Barst...
- Barst?
- No wiesz, hrabia. Ten, który ma majątek w Gil' eadzie...
- Czy to nie ten, który zapędził swe konie do Ramru tylko po to, by zrobić na złość...
- Owszem, ten sam. W każdym razie pojechał do wioski i rozkazał wszystkim mężczynom, by wstąpili do armii Galbatorixa. Ta sama historia co zawsze. Tyle że tamci odmówili i zaatakowali Barsta i jego żołnierzy.
- Odważni - mruknął Niski Głos. - Głupi, ale odważni.
- Cóż, Barst był dla nich za sprytny: nim wjechał do wsi, rozstawił wokół łuczników. Żołnierze zabili połowę mężczyzn, resztę pobili niemal na śmierć. Nic zaskakującego. A potem Barst znalazł przywódcę, tego, który zaczął walkę. Złapał go za szyję i gołymi rękami ukręcił mu głowę!
- Nie.
- Jak kurczakowi. I co gorsza, kazał spalić żywcem całą jego rodzinę.
- Barst musiałby być silny jak urgal, żeby ukręcić głowę dorosłemu mężczyźnie - zauważył Svern.
- Może to jakaś sztuczka?
- A może magia? - podsunął Niski Głos.
- Z tego co słyszałem, zawsze był silny. Silny i sprytny. Jeszcze w młodości zabił podobno rannego wołu jednym uderzeniem pięści.
- Wciąż uważam, że to magia.
- To dlatego, że wszędzie widzisz przyczajonych groźnych magów.
Żołnierz o niskim głosie mruknął tylko coś w odpowiedzi.
Po chwili mężczyźni rozeszli się na obchód i Eragon nie słyszał ich więcej. W innych okolicznościach rozmowa ta mogłaby go poruszyć, lecz dzięki medytacjom słuchał jej spokojnie i starał się zapamiętać wszystko, by móc rozważyć to później.
Kiedy pozbierał już myśli, spokojny i odprężony, zamknął umysł, otworzył oczy i powoli wyprostował nogi, starając się rozruszać zesztywniałe mięśnie. Drgnięcie płomienia świecy przyciągnęło jego wzrok, wpatrywał się w niego przez minutę, zafascynowany tańcem płomyka.
Potem podszedł do miejsca, gdzie wcześniej rzucił zdjęte z Saphiry juki, z jednej z toreb wyciągnął pióro, pędzelek, butelkę inkaustu i kawałki pergaminu, które wybłagał u Jeoda kilka dni wcześniej, a także dar starego uczonego, egzemplarz Domia abr Wyrda.
Eragon wrócił na łóżko, położył ciężką księgę jak najdalej, by zminimalizować niebezpieczeństwo, że ochlapie ją atramentem. Położył na kolanach tarczę niczym tacę, a na niej karty pergaminu, zsuwające się po zakrzywionej powierzchni. Gdy otworzył kałamarz, nozdrza wypełnił mu ostry odór garbnika i zanurzył pióro w galasowym inkauście.
Dotknął koniuszkiem pióra krawędzi kałamarza, by strząsnąć nadrmiar płynu, po czym starannie nakreślił pierwszą linię. Podczas pisania pióo lekko skrobało pergamin. Szybko zapisał runy swego ojczystego języka. Kiedy skończył, porównał je z próbami z poprzedniej nocy, by sprawdzić, czy pismo mu się poprawiło - jedynie odrobinę - a także z runami z Domia abr Wyrda, służącymi za wzór.
Jeszcze trzy razy przepisał cały alfabet, zwracając szczególną uwagę na kształty, z którymi miał najwięcej kłopotu. Potem zaczął notować swe myśli i obserwacje dotyczące wydarzeń całego dnia. Ćwiczenie to nie tylko pozwalało mu potrenować pismo, ale także pomagało lepiej zrozumieć wszystko, co widział i co robił.
Lubił pisanie, mimo jego powolności, odkrył bowiem, że stawiane przez nie wyzwania stymulują umysł. Poza tym kojarzyło mu się z Bromem, z tym, jak stary bajarz nauczył go znaczenia runów. Dzięki temu Eragon czuł się bliższy swemu ojcu.
Kiedy zapisał już wszystko, co chciał utrwalić, umył pióro, zamienił na pędzelek i wybrał kartę już do połowy pokrytą symbolami pradawnej mowy.
Odtwarzanie pisma elfów, Liduen Kvaedhi, przychodziło mu znacznie trudniej niż runów jego własnej rasy, ze względu na misterne, miękkie kształty symboli. Mimo to, nie ustawał z dwóch powodów: musiał się oswoić z pismem elfów, a gdyby kiedyś był zmuszony napisać coś w pradawnej mowie, uznał, że lepiej byłoby uczynić to w formie niezrozumiałej dla większości ludzi.
Eragon dysponował dość dobrą pamięcią, ale mimo to, odkrył, że zaczyna zapominać wiele zaklęć, jakich nauczyli go Brom i Oromis. Postanowił zatem ułożyć słownik wszystkich znanych mu słów z pradawnej mowy. Choć ciężko to nazwać oryginalnym pomysłem, dopiero od niedawna zaczął doceniać znaczenie podobnego kompendium.
Pracował nad słownikiem parę kolejnych godzin. Gdy skończył, schował do torby materiały piśmienne i wyciągnął skrzynkę z sercem serc Glaedra. Jak wiele razy wcześniej, próbował przebudzić starego smoka z jego Stuporu i jak zawsze bez powodzenia. Eragon jednak się nie poddawał. Siedząc. obok otwartej skrzyni, czytał Glaedrowi z Dormia abr Wyrda opis wielu rytuałów i zwyczajów krasnoludów - z których sam znał jedynie nieliczne - dopóki nie nastała najchłodniejsza, najciernniejsza część nocy.
Wówczas Eragon odłożył książkę, zgasił świecę i położył się na pryczy. Krótko wędrował wśro fantastycznyc wizji snu na Jawie. Kiedy na wschodzie pojawił się pierwszy zwiastun poranka, Eragon usiadł, by od nowa rozpocząć dzień.
Dziedzictwo tom IV Dziedzictwa księga czwarta Tom I
Wydawnictwo: Mag
z serii: Dziedzictwo - Christopher Paolini
Oprawa: miękka
Ilość stron: 448
Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy
Nasza cena: 33,83
Cena detaliczna: 39,81
U nas taniej o 15%
dodaj do przechowalni Dodaj do koszykastwórz link z okładką na swoją stronę
Eragon jest związany z Saphirą magiczną mocą, psychiczną więzią, która wzmacnia ich wzajemną siłę, lecz jest trochę... nieprzewidywalna. Król krainy, w której rozgrywa się akcja - Alagaesii - jest także Jeźdźcem, zaprzedał się jednak ciemnej mocy...
W książce znajdujemy wszystko co niezbędne dla nowej generacji fantasy: wspaniałe walki, historyczne bronie, tajemniczy spisek i... kobieta elf, która pojawia się w snach Eragona. Czy Eragon pokona złego króla i zostanie Jeźdźcem Smoków, czy ulegnie ciemnej mocy? Odpowiedź poznamy w "Dziedzictwie".
Najgłośniejszy światowy megabestseller od 2003 roku. Od sierpnia 2003 roku nieprzerwanie na szczycie list bestsellerów.
Tom I Dziedzictwa tomu IV serii Dziedzictwo
Szczegółowe informacje:
| Dział: | Książki Kategoria: fantastyka, fantasy, inne, dla nastolatka |
| Wydawnictwo: | Mag |
| Oprawa: | miękka |
| Wymiary: | 205x135 |
| Ilość stron: | 448 |
| ISBN: | 978-83-7480-228-4 |
| EAN: | 9788374802284 |
| Wprowadzono: | 16.11.2011 |
Recenzje klientów
i zgarniaj nagrody napisz recenzjękarmelina 16 grudzień 2011
recenzja nagrodzona 10.00pkt
Christopher Paolini długo kazał czekac swoim fanom na ostatnią częśc swojej sagi o młodym, wiejskim chłopcu rzuconym w wir wielkich wojen i dorosłej polityki. W końcu jednak w listopadzie tego roku ukazało się "Dziedzictwo", a konkretnie jego pierwszy tom (na drugi wielbiciele Eragona będą musieli poczekac do stycznia). Czym zaskoczy nas ostatnia częśc serii Paoliniego? Na pewno większą ilością akcji - główne wątki nieuchronnie zbliżają się do rozstrzygnięcia, wydarzenia w mistycznej krainie Alagaesii nabierają tempa. Ponadto, podobnie jak w przypadku innych serii książek fantasy, bohaterowie dojrzewają i dorastają wraz z czytelnikami. "Dziedzictwo" jest już więc bardziej poważne. W książce nie brakuje plastycznych opisów scen walki, śmierc towarzyszy bohaterom niemal przez cały czas. Wszystko to sprawia, że "Dziedzictwo" nie robi wrażenia komercyjnej książki napisanej pod gust nastolatków utożsamiających się z głównym bohaterem (co zarzucano poprzednim częściom serii), ale jest sprawnie napisanym, trzymającym w napięciu kawałkiem dobrego fantasy. Dla fanów serii - pozycja obowiązkowa!
Lou 14 grudzień 2011
recenzja nagrodzona 2.00pkt
No i po latach oczekiwań w moje ręce trafiło "Dziedzictwo", pierwsza połowa czwartego tomu cyklu o młodym Smoczym Jeźdźcu Eragonie i jego towarzyszce umysłu Saphirze. W tej części dzieje się naprawdę bardzo dużo, po długiej przerwie autor naprawdę zadziwił mnie swoim stylem - akcja była naprawdę wartka, nie było czasu na nudne opisy. Postacie bardzo się zmieniły. Elfka Arya stała się bardziej... normalna, przyjaźniejsza w stosunku do Eragona, król Orrin doroślejszy i coraz bardziej oschły, kuzyn Eragona, Roran, ze zwykłego wieśniaka stał się bohaterem Vardenów. A sam główny bohater... musi stawić czoła nowym decyzjom i niebezpieczeństwom. Muszę powiedzieć, że było trochę elementów, które mnie niezmiernie denerwowały (choćby zero informacji o zielonym smoku - chociaż i tak wiem do kogo będzie należał - ach, te spoilery), jednak mimo to wystawiam tej książce ogromnego plusa - po prostu za to, że jest! Polecam.
mstaniewski mstaniewski45(at)gmail.com 26 kwiecień 2012
Faktycznie, Paoliniemu sporo czasu zajęło wypuszczenie spod swoich opiekuńczych skrzydeł czwartej części sagi. Nie ukrywam że tylko co nieco wątków zostało nakreślonych i odkrytych w sposób właściwy dla tego gatunku, co do nierozwiązanej reszty to najpewniej był całkiem zmyślny zabieg autora po to, by czytelnik mógł sam dopisać fragmenty swojej powieści, w pewnym stopniu uczestniczyć w wydarzeniach opisanych. Co prawda wydawnictwo postąpiło mówiąc szczerze dość wrednie, dzieląc książkę na dwa tomy, z czego pierwszy kończący się w dość ciekawym monencie, ale cóż, nic na to nie można poradzić, światem rządzi pieniądz. Wracając do meritum fabuła może była nieco monotonna, zbyt wiele walki ale można to puścić płazem bo trzeba przyznać że batalistyka została opisana w sposób całkiem znośny i do przełknięcia. Same etapy jak podróż do Vroengardu, odnalezienie wielkiego skarbca Eldunari stanowią okrasę dla czytającego. Ktoś, kto nie czytał wcześniejszych ksiąg tej sagi raczej nie będzie umiał odnaleźć się w fabule, lecz na upartego jest to możliwe i może skłonić czytelnika do sięgnięcia po wcześniejsze wydania. Wg mnie Paoliniemu nie udała się zbyt dobrze scena walki Eragona z Galbatorixem. Już od tomu Najstarszy zaczynało się zapowiadać, że będzie to epicki pojedynek, który bardowie będą sławić przez wieki, a tu wystarczyło jedno zaklęcie i Galbatorix rozpłynął się jak sen złoty. Poza tym kwestia odejścia Eragona, zwłaszcza po tym jak już wyglądało, że odnajdzie szczęście z już królową Aryą, wprawiła mnie w zakłopotanie, aczkolwiek już w Eragonie było zaznaczone, że Argetlamowi przyjdzie opuścić Alagaesię. Podsumowując ostatnia część ma swoich przeciwników i zwolenników, każdy bowiem spodziewał się czego innego, a autor starał się wyjść każdemu na przeciw i zachować względną neutralność. Posunięcie to pozwoliło mu na napisanie tekstu dość przyjemnego, który przy odrobinie uporu powinien przypasować mniej i bardziej wybrednemu czytelnikowi, nie wspominam tu o fanach, bo oni mu to wybaczą;) Sé onr sverdar sitja hvass!
gołota 1991 dawidfalgowski2(at)o2.pl 24 kwiecień 2012
ta książka to kpina wiele wątków bez sensu według mnie z wielu powodów porażka pozdro
Ookami 12 kwiecień 2012
Po pierwsze: ZAZNACZAĆ SPOILERY!!! Po drugie: SPOILEROWAĆ NA FORUM TOMU II, A NIE I!!! Dziękuję, nie pozdrawiam.
czytelnik 5 luty 2012
Bardzo wciągnęło mnie dziedzictwo, pare razy czytałem, by sobie "odświeżyć" przebieg zdarzeń, i co do ostatniej częśći kończącej.. zakończenie dość zaskakujące, i bardzo pragnąłbym, aby ukazało się, choć po częśći, życię Eragona, po opuszczeniu Alagaesii.. Choćby to, co będzie potem z nim, ze smokami, i co ważne Arya, niby to ostatnie porzegnanie, ale czy aby na pewno?
mio mikomess(at)wp.pl 23 grudzień 2011
SPOLERY! Jestem fanem tej serii. Naprawde myslalem ze ostatnia czesc sagi bedzie najlepsza czescia, gdyz Paolini spedzil duzo czasu na napisanie tejze ksiazki. Ale sie zawiodlem na tej kiazce. 70% powinno zostac napisanych na nowo, poniewaz opisuje bitwy ktore wogule nic nie wnosza do fabuly i to strata czasu. Bitwa z Dras Leone to jeden( nie wiem czy jedyny) jasny punkt powiesci. Paolini spedzil zbyt duzo czasu na opisywanie bitew, wazne wydarzenia tej opowiesci jak wyprawa do Vroengardu sa bardzo skromnie napisane. Walka z Galbatorixem to kpina.
Orik :P kit123onetpl(at)onetpl 15 grudzień 2011
No ludzie po co myśleć o tym co było najlepiej jest czekać na następne części. Choć przyznam, że od 2 miesięci jestem fanem tej serii. A w tym czasie udało mi się przeczytać wszystkie dotychczas wydane książki z tej serii. To powiem,że prawdopodobnie nie przeczytam tej książki ponieważ już zacząłem czytać kolejne. Więc jeśli komuś nie chce się czekać na tę książkę w nudzie polecam serię Smoki jesiennego zmierzchu. Pozdrawiam ogólnie all. PS: Nie piszcie,że nie jestem prawdziwym fanem tej serii. Dobra trzymajcie się
zelmond 23 listopad 2011
Też tak uważam, Paolini zrobił sobie zbyt długą przerwę w pisaniu, i to już nie to samo. No ale mimo wszystku uważam że warto przeczytać, jak nie z ciekawości do dla świetego spokoju.
Andrevv 23 listopad 2011
Dostałem kiazke wczoraj, naprawde fajna czesc, tylko troche juz dla mnie inna, brakuje tego czegos co bylo w eragonie, najstarszym i brisingr.
Bynio pbyszuk(at)o2.pl 16 listopad 2011
Ludzie dopiero zmienili na "Wysyłamy w: 24 do 48h". ja już się łudziłem że jutro dojdzie :(
Ozmo 16 listopad 2011
e spoko spoko tylko po co chomik pisałeś tyle nowinek? teraz nie wiem czy opłaca mi się kupowac jak wiem co się stanie ... ;/
Zbigniew Urbaniak zbych_ur(at)vp.pl 16 listopad 2011
Jak dla mnie to najsłabsza część, właściwie cała książka to bitwa za bitwo i jakieś tam dodatki
Chomik 15 listopad 2011
Roran zostaje kapitanem i podbija Aroughs, znaleziono "tajemny" tunel do Dras-Leony i tam sekta Helgrinopodobna złapała Aryę, Angelę, Eragona i jednego z elfich strazników. Zabito tego strażnika, wykluły się dwa jaja Razaców, Murthag porwał Nasuadę, Eragon został dowódcą Vardenów, wyrusza do Vroengardu gdzie znajduje się skała Kuthian która jest tak na prawdę wieżą o innej nazwie. Kotłaki przyłączają się do bitwy. Eragon to piz*a i nie potrafił walczyć tylko napier... w ludzi bo slabsi byli. Elain rodzi Nadzieję która miała króliczą wargę. Fajne rzeczy się tam działy nawet. Polecam
stegien 14 listopad 2011
Kto pisał ten opis?? JAki Urgals, który zamordował wuja Eragona? Ktoś chyba nie czytał tej książki ;/
Zobacz również
