Kategorie okolicznościowe
Kategorie
eseje, felietony i publicystyka literacka
literatura popularno - naukowa
Ostatnio oglądane
Dom nad rozlewiskiem
Wydawnictwo: Zysk I S-Ka
Oprawa: miękka
Ilość stron: 496
Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy
Nasza cena: 29,87
Cena detaliczna: 32,82
U nas taniej o 9%
dodaj do przechowalni Dodaj do koszykastwórz link z okładką na swoją stronę
Czy są takie babcie i takie domy jak w tej powieści? Są. Każdy może taki dom zbudować i nadać mu taką aurę. Naturalnie to rola nas, kobiet: babć, mam, córek i wnuczek - budowanie atmosfery domu - Rodziny. Tak już jest i już! Naśladownictwo - jak najbardziej polecam. W czasach, gdy wszystko idzie Wam ciężko, pod górkę, kiedy czujecie się niedokołysani, zmęczeni i nostalgiczni - zajrzyjcie nad Rozlewisko. Poczujcie zapach herbaty z cytryną parzonej dla Was przez Gosię, może dostaniecie miskę rosołu i klucz do morelowego pokoju, w którym odpoczniecie... Opowiecie Waszą historię, albo posłuchacie o tym, co się dzieje nad Rozlewiskiem.
Szczegółowe informacje:
| Dział: | Książki Kategoria: literatura piękna, inne |
| Wydawnictwo: | Zysk I S-Ka |
| Oprawa: | miękka |
| Wymiary: | 155x235 |
| Ilość stron: | 496 |
| ISBN: | 83-7298-912-5 |
| EAN: | 9788372989123 |
| Wprowadzono: | 27.04.2006 |
Recenzje klientów
i zgarniaj nagrody napisz recenzjęozzy200 kuba.czerny(at)gmail.com 17 maj 2010
recenzja nagrodzona 2.00pkt
Czasami chce się pop rostu przenieść do zupełnie innego świata, innej rzeczywistości, nie denerwować się, po prostu oddać spokojnemu czytaniu. I takie właśnie są "Dom nad rozlewiskiem" oraz "Powroty nad rozlewiskiem". Czyta się powoli, jednocześnie pożerając, z wielką przyjemnością oddając się życiu Małgosi jej matki, córki... ich wzajemnej miłości, szacunkowi i przyjaźni, jaką się darzą. I to właśnie ta niezwykła przyjaźń, która łączy te trzy pokolenia kobiet jest w tej książce tym najbardziej pozytywnym pierwiastkiem. I jeszcze jedno, nigdy nie byłam na Mazurach, ale coś mnie tam ostatnio ciągnie...
Karolina Kurpiewska eirene1(at)o2.pl 16 maj 2010
recenzja nagrodzona 2.00pkt
Jeśli nie wierzysz, że życie zaczyna się po 40, sięgnij po tą książkę. Pełną ciepła opowieść o tym jak zamiast być trendy, popadać w depresję po stracie pracy, przejmować się znikającą talią czy swoimi latami, można odnaleźć siebie, szczęście, przyjemność z miłości i seksu. A wszystko to udaje się bohaterce, gdy ucieka z Warszawy w poszukiwaniu sensu życia na mazurską wieś, gdzie czas biegnie zupełnie inaczej. W tym słodkościach znajdziecie jednak łyżki dziegciu w postaci obrazu popegeerowskiej wsi, patologicznych rodzin oraz bigoterii. Może nasuną wam się skojarzenia z książką "Nigdy w życiu" Grocholi - ale jednak książka M. Kalecińskiej to zupełnie inna historia...
niunia00 12 marzec 2010
recenzja nagrodzona 2.00pkt
Przyciągnęła mnie nazwa. "Dom nad rozlewiskiem". Taka idylliczna i spokojna... Są filmy drogi, a to jest... książka drogi. Drogi ku poznaniu siebie. Ku powiedzeniu sobie szczerze: co dla mnie jest ważne ? Jakie są moje wartości ? Pełno w niej refleksji, wzruszeń, prawdy. Jest to też książka o trudnej miłości. O tej prawdziwej i jedynej, o tej, która każe nam iść za drugą osobą i zostawić wszystko inne, ale też o tym, co często za miłość bierzemy... Wracam do tej książki za każdym razem, kiedy jest mi źle, kiedy mam problem z którym nie potrafię się uporać. Czytam jedną stronę, drugą, trzecią... aż do ostatniej. I choć znam całość prawie na pamięć, ta książka ma czar który pokazuje nam że da się znaleźć szczęście. Bo znaleźć szczęście to znaleźć siebie. Polecam każdemu, kobietom i mężczyznom, dorosłym i dzieciom - bo warto.
Teru teru(at)interia.pl 18 luty 2008
recenzja nagrodzona 2.00pkt
Drogi czytelniku. Zapraszam Cię do raju! Tam zawsze czeka kubek gorącego mleka, ciepły koc, miła rozmowa i zapach wsi... Poznałam ten raj stosunkowo niedawno, bo około dwóch lat temu, ale od zawsze wiedziałam, że właśnie tak musi on wyglądać. Oto poznasz odpowiedź na pytanie: "ile ciepła można zmieścić na stronach książki?" Aż trudno uwierzyć, że to tylko opowieść. Przecież dopiero co czułam te zapachy, chłód wody o zmierzchu... Byłam tam, naprawdę tam byłam. Żaden z bohaterów tej "Księgi Małych Cudów" nie jest nieludzki, a zdawałoby się, że dom nad rozlewiskiem zamieszkują skrzydlate wróżki. Wróżki - strażniczki domowego ogniska. Zajrzyj do raju pod strzechę, a przekonasz się jak niewiele trzeba do wielkiego ukojenia. Polecam z pełną odpowiedzialnością za swoje słowa...
Liwia Takie sobie 13 styczeń 2011
Ta książka nie przypadła mi do gustu.Cały czas mam przed oczami nieudany seriał. "Dom nad rozlewiskiem" miał być chyba taką ubarwioną bajeczkę w stylu Grocholi. Jest mi źle, rzucam stolicę i zaczynam od nowa, najlepiej w jakiejś głuszy. Wiodę szczęśliwe, sielskie życie, a nawet odnajduje matkę. A czy tak w życiu bywa?! Wolę mimo wszystko Katarzynę GRocholę. Ma swój niepowtarzalny styl. Mojej opinii nie zmieni nawet fakt, że jej ostatnia książka "Zielone drzwi" jest jedną z najsłabszych w dorobku tej pisarki. Niedawno wpadła mi w ręce powieść Piotra Kołodziejczaka "Puść już mnie". Tam też bohaterka próbuje coś w swoim życiu zmienić, są nieoczekiwane zwroty akcji, a najważniejsze jest sporo sytuacji życiowych i to się czyta.
chickenburger 25 czerwiec 2010
ta ksiązka jest zniewalająca. ma w sobie coś magicznego,bardzo wciąga.
ozzy200 kuba.czerny(at)gmail.com 17 maj 2010
Czasami chce się pop rostu przenieść do zupełnie innego świata, innej rzeczywistości, nie denerwować się, po prostu oddać spokojnemu czytaniu. I takie właśnie są "Dom nad rozlewiskiem" oraz "Powroty nad rozlewiskiem". Czyta się powoli, jednocześnie pożerając, z wielką przyjemnością oddając się życiu Małgosi jej matki, córki... ich wzajemnej miłości, szacunkowi i przyjaźni, jaką się darzą. I to właśnie ta niezwykła przyjaźń, która łączy te trzy pokolenia kobiet jest w tej książce tym najbardziej pozytywnym pierwiastkiem. I jeszcze jedno, nigdy nie byłam na Mazurach, ale coś mnie tam ostatnio ciągnie...
Sylwusiaa21 8 kwiecień 2010
Czy są takie babcie i takie domy jak w tej powieści? Są. Każdy może taki dom zbudować i nadać mu taką aurę. Naturalnie to rola nas, kobiet: babć, mam, córek i wnuczek - budowanie atmosfery domu - Rodziny. Tak już jest i już! Naśladownictwo - jak najbardziej polecam. W czasach, gdy wszystko idzie Wam ciężko, "pod górkę", kiedy czujecie się niedokołysani, zmęczeni i nostalgiczni - zajrzyjcie nad Rozlewisko. Poczujcie zapach herbaty z cytryną parzonej dla Was przez Gosię, może dostaniecie miskę rosołu i klucz do morelowego pokoju, w którym odpoczniecie... Opowiecie Waszą historię, albo posłuchacie o tym, co się dzieje nad Rozlewiskiem. Małgorzata ucieka w z Warszawy i układa swoje życie od nowa, na mazurskiej wsi. Odnajduje powoli sens życia i spokój, poznaje... tak, poznaje swoja matkę, z którą rozstała się w dzieciństwie. Jest więc rodzinna przeszłość i teraźniejszość, jest też przyszłość - trzeba myśleć o sobie, o córce, o nowo budowanym pensjonacie. O naniesieniu drewna na jutro, o zrobieniu przetworów na zimę. O miłości. Wspaniała, pełna i ciepła i życiowej mądrości opowieść o drodze, którą trzeba przebyć, by odnaleźć swoje miejsce na ziemi. (merlin.pl) Na książkę trafiłam przeglądając zbiory mojej babci. Tytuł ten przyciągnął moją uwagę, ponieważ wydawał mi się taki idylliczny i spokojny. A ja potrzebuje od czasu do czasu takiej ciszy i spokoju. Książka okazała się być ciepłą, miłą opowieścią o kobiecie, która odnajduje spokój na wsi u swojej matki. Wiem, że będę do niej powracać za każdym razem kiedy będzie mi źle i będę potrzebowała dużej dawki humoru i...przesłodzenia. Tak, bo pani Kalicińska napisała książkę niczym cała cukiernia. I do tego stopnia mnie to denerwowała, że męczyłam się z nią aż cztery tygodnie. Nie chodziło o to, że nie czyta jej się szybko. Jest to typowa powieść dla kobiet w średnim wieku, które lubią marzyć i wierzą w takie banały. Czytając ją miałam wrażenie, że mam doczynienia z czymś tak nierealnym, że nie mogłam się wczuć w sytuacje w których znajdowała się główna bohaterka. Mimo to wiele razy się wzruszyłam,bo to opowieść po części o każdym z nas, chociaż tak nierealna. Rozbudziłam w sobie tęsknotę za prostym,niespiesznym życiem blisko natury,gdzieś na skraju tzw.cywilizacji. Gdybym ja dostała szanse, by zamieszkać na wsi bez wątpienia bym z niej skorzystała, więc trochę zazdrościłam głównej bohaterce. Polecam tą książkę przede wszystkim kobietom po czterdziestce, które błądzą i na nowo poszukują swojego miejsca na świecie oraz tym którzy lubią czasami takie "banały".
Nektawia 1 listopad 2009
Małgosia, kobieta po 40-tce, mężatka, matka przeuroczej córki, "rezygnuje" z pracy w agencji reklamowej i wyjeżdża ze stolicy na mazurską wieś. Chce odpocząć, nabrać sił i odnaleźć siebie, bo życie lekko wymknęło jej się spod kontroli. Mieszka tam jej matka, z którą główna bohaterka nie miała kontaktu od dziecka. Kobiety mają więc szansę poznać się po wielu latach rozłąki. Język powieści jest niezwykle żywy, barwny, dzięki czemu czytelnik z pewnością się nie zanudzi. Zresztą sama konkstrukcja książki w ciekawy sposób buduje napięcie sytuacyjne. Dialogi są umiejętnie przeplatane z opisami. Warto zwrócić uwagę na niepowtarzalne opisy mazurskich krajobrazów. Czytając książkę można oczami wyobraźni ujrzeć kwieciste łąki, poczuć pachnące świerkiem leśne powietrze. To Kalicińskiej udało się przedstawić znakomicie. Istotnym motywem w powieści jest miłość. Mamy tutaj różne jej odmiany m.in. miłość rodzicielską i partnerską. Miłość młodzieńczą, dojrzałą i tą, która niejednokrotnie trafia się dopiero na starość. O ile w przypadku dwóch pierwszych fizyczność i seksualność gra zasadniczą rolę, to właśnie ta trzecia jest najpełniejsza. Kiedy ludzie mają bogate życiowe doświadczenie, nie popełniają już wielu błędów. Wiedzą, co w życiu człowieka jest najważniejsze. W "Domie nad rozlewiskiem" kilkukrotnie pojawiają się nawiązania do wielkiej miłości - francuskiej aktorki Mariny Vlady oraz rosyjskiego aktora i słynnego barda - Włodzimierza Wysockiego. Utalentowany pieśniarz był człowiekiem uzależnionym od alkoholu i Marina starała się walczyć z tą jego ułomnością. I tak też przyjdzie walczyć głównej bohaterce z jednym ze swoich wybranków serca. Małgosia już od pierwszych stron wzbudza sympatię czytelnika. Jest inteligentna, energiczna, spontaniczna, wesoła i przede wszystim - naturalna. Nie uznaje sztuczności. Ale nie jest idealna, jej niektóre poglądy są delikatnie mówiąc kontrowersyjne, aż zanadto nowoczesne. Każdy człowiek posiada wolną wolę i przede wszystkim rozum, tak więc kiepskim argumentem jest to, że nad uczuciami nie można zapanować. Można, ale potrzebna jest samodyscyplina, rozważanie wszystkich za i przeciw, a nie kierowanie się fantazjami i emocjami pod wpływem chwili. Wydaje się, że w pewnym wieku to nie przystoi. Chociaż z drugiej strony, kobiety po 40-tce nabierają niezmiernej ochoty i może rzeczywiście nie można wtedy zapanować nad chucią. Główna bohaterka niekiedy stwarza wrażenie, że wystarczy się do niej uśmiechnąć, miło porozmawiać, a już chętnie wskakuje do łóżka i rozkłada nogi. Instytucja małżeństwa traci na znaczeniu - to fakt. Ale jeśli nie znajdzie się w nim szczęścia, to trzeba go szukać poza nim? W końcu każdy świadomie podejmuje decyzję. Przysięga do czegoś zobowiązuje, powinna wiązać - przynajmniej z założenia - na całe życie. Bohaterka jednak wyznaje inne zasady. W sumie nietrudno się domyślić, że ma antyklerykalne poglądy, co też niejednokrotnie przewija się na stronicach powieści. W książce można znaleźć wiele interesujących przepisów kulinarnych - czytelnik dowie się, jak przygotować ziołową naleweczkę domowej roboty, placuszki z cebulą, które ponoć świetnie smakują w połączeniu z zimnym piwem, barszcz ukraiński i kilka innych zup/potraw, a także m.in. naturalne sposoby radzenia sobie z przeziębieniami i anginą (kwiaty czarnego bzu zasypane cukrem i zalane kieliszkiem wódki). "Dom nad rozlewiskiem" Małgorzaty Kalicińskiej jak na debiut wypadł bardzo dobrze. Miejmy nadzieję, że autorka będzie kontynuowała swoją literacką twórczość. Łatwość posługiwania się słowem i umiejętność budowania ciekawej fabuły z całkiem zwyczajnych historii to niewątpliwie jej wielki atut.
Katarynka21 kata_rynka(at)onet.eu 9 wrzesień 2009
Nigdy nie przestawajmy marzyć i wierzyć, że nawet te nasze najdziwniejsze marzenia mogą się spełnić. Nigdy nie jest za późno na rozpoczęcie życia od początku. I w każdym wieku możemy spotkać tą wyczekaną miłość lub może się okazać, że cały czas była obok nas. Każdy z nas znajdzie swoje miejsce na gniazdo jak Paulina. I nawet nas wybory tego miejsca mogą zaskakiwać. Książki pełne ciepła i pogody ducha, ukazujące ile jest w stanie udźwignąć jeden człowiek zanim się odnajdzie wśród innych ludzi. Jeżeli jest Ci źle poczytaj o domu pełnego miłości nad rozlewiskiem. Życzę każdemu odnalezienia swojego "Rozlewiska".
Ola 16 czerwiec 2009
Chciałabym polecić tę książkę wszystkim którzy mają wątpliwości, że marzenia się spełniają i że w życiu piękne są nie tylko chwile :) Jest książka która otuliła moje serce i wniosła wiele ciepła w moje życie. Gorąco polecam
Zobacz również
