Kategorie okolicznościowe
Kategorie
eseje, felietony i publicystyka literacka
literatura popularno - naukowa
Ostatnio oglądane

CZY MĘŻCZYŹNI NAPRAWDĘ WOLĄ BLONDYNKI? Ciało, zachowanie i mózg - naukowe podstawy seksu, miłości i atrakcyjno ...
Jena Pincott
cena: 34,23
Po drugiej lekcji Karolina zaczepiła Dominika. Udawałem, że nie słucham, ale ustawiłem się tak, żeby nie uronić ani słowa.
- Księżna Elżbieta właśnie poprosiła moją mamę o rozmowę. Mama jest w drodze do szpitala. Myślę, że chodzi o sprawę fałszywego testamentu. Wiecie coś na ten temat? - spytała.
Dominik się zdziwił. Powiedział, że dotąd księżna nie była zainteresowana zdemaskowaniem fałszerzy i odzyskaniem majątku.
- Chyba zmieniła zdanie. Ciekawe dlaczego? - Karolina łypnęła w moją stronę, więc odwróciłem się plecami.
Też byłem ciekawy, dlaczego księżna skontaktowała się z prokurator Pełką.
- Może wystraszyła się, że umrze, i chce odzyskać majątek, żeby zapisać go prawnusiowi? - rozważaliśmy z Dominikiem podczas kolejnych przerw.
Przyznam, że ta myśl mocno mnie poruszyła. Chyba to rozumiecie, prawda? Oszust dostałby wszystko całkiem legalnie, a niesprawiedliwość zatriumfowałaby nad sprawiedliwością. Żadnemu detektywowi takie rozwiązanie nie przypadłoby do gustu.
Po lekcjach, już w domu, czekała na mnie kolejna rewelacja. Księżna Elżbieta zadzwoniła do moich rodziców i do rodziców Dominika. Zaprosiła nas wszystkich do siebie, ponieważ ma zlecenie dla Biura Detektywistycznego Te&Do. Babcia Bocianowa i Jaś także są zaproszeni.
Nie mogłem uwierzyć w takie szczęście. To się nazywa nagły zwrot akcji! Księżna zemdlała, przeżyła szok i zmieniła zdanie na temat odzyskania majątku. Obłęd w ciapki, no nie?!
Postanowiłem uzbroić się w cierpliwość. Niedługo wszystko się wyjaśni, tłumaczyłem sobie.
O piętnastej weszliśmy na oddział kardiologiczny naszego szpitala. Nieśliśmy dwa wielkie bukiety czerwonych róż i kilka pakunków ze słodyczami. Ledwie zmieściliśmy się w małym pokoju, w którym leżała księżna. Oprócz obojga moich rodziców byli z nami rodzice Dominiczka, babcia Bocianowa i na dodatek młodsi, bo nie mieliśmy ich z kim zostawić. Kasandra, która zwykle jest niezawodna w takich wypadkach, wyjechała pikietować pod Ministerstwem Finansów z powodu opodatkowania wróżek.
Trochę obawiałem się widoku księżnej. Omal jej nie wyprawiliśmy na tamten świat. Niechcący co prawda, ale jednak stało się...
U księżnej siedział już prawnuś i przymilał się do cioci-prababci czy też babci-pracioci.
Jeżeli jeszcze jest, to znaczy, że nie znalazł testamentu, pocieszyłem się.
Z drugiej strony łóżka na metalowym stołku siedziała nieznana nam starsza pani. Nie tak stara jak księżna, ale też już całkiem siwa. W odróżnieniu od kościstej księżnej Elżbiety miała sporą nadwagę, i wyjątkowo miły uśmiech. Trzymała właśnie księżną za rękę. Coś jej opowiadała z przejęciem.
Westchnąłem mimowolnie. Podobne westchnienie wyrwało się z piersi Dominiczka.
- Witam państwa! - głos księżnej był trochę chropowaty, ale nie wyczułem w nim złości. - Dawno nie odwiedziło mnie tyle osób naraz. Chyba od czasu, gdy przestałam pracować w bibliotece...
Na dźwięk słowa „biblioteka" wypowiedzianego przez naszą niedoszłą ofiarę poczułem nieprzyjemne drapanie w gardle. Dominiczek poczerwieniał, a Jasiek wbił wzrok w ścianę, jakby chciał ją przebić na wylot.
- Hum - chrząknął tata. - No właśnie w związku z wydarzeniami związanymi z... hum...
- Biblioteką - podpowiedziała księżna życzliwie.
- Z biblioteką, przyszliśmy prosić panią o wybaczenie. Nasi chłopcy postąpili pochopnie, ale, hum...
- Ale zgodnie ze swoją naturą - uzupełniła księżna. Po czym uśmiechnęła się całkiem szczerze. - Nic mi nie jest, więc zapomnijmy o tym, co się wydarzyło wczoraj. Dziś zupełnie inaczej patrzę na tę sprawę. W związku z nią mam bardzo ważne zlecenie dla naszych detektywów, dlatego prosiłam państwa o złożenie mi wizyty. Ale najpierw poznajcie moją najlepszą przyjaciółkę - księżna wskazała kobietę siedzącą obok łóżka. - Pracowałyśmy razem w bibliotece dzielnicowej. Pani Tosia jeszcze tam pracuje. Przyniosła mi radosną wiadomość. Księgozbiór nie spłonął, ponieważ wcześniej został zmagazynowany w dawnych stajniach. Niestety biblioteka straciła siedzibę. Rozmawiałam dziś z prokurator Pełką. Mieliście rację z tym testamentem. Ktoś odzyskał mój majątek na podstawie sfałszowanego dokumentu.
- No właśnie! - ucieszyłem się, że wreszcie nam wierzy. - I włamanie na strych też było! - dodałem pośpiesznie.
- Rzeczywiście. Ian sprawdził strych. Potwierdził, że skrzynia jest w nieładzie, jakby ktoś czegoś w niej szukał. Zastanawia mnie, skąd wiecie, że przeszukano właśnie skrzynię?
Dominik poczerwieniał jeszcze bardziej niż dotąd. Jaś nadal gapił się w ścianę.
Obłęd! Mam powiedzieć, że włamaliśmy się do jej domu? Znów straci do nas zaufanie.
- To tajemnica śledztwa. Wszystko wyjaśnimy, gdy doprowadzimy sprawę do końca - wybrnąłem z nieprzyjemnej sytuacji.
Księżna uniosła lekko brwi, ale nie zaprotestowała.
- Zgoda. Teraz mam dla was wyjątkowo ważne zadanie. Biblioteka potrzebuje nowej siedziby. Jeśli odzyskam majątek, przekażę Pałac pod Aniołem na bibliotekę. Co wy na to? - zwróciła się wprost do mnie.
- Super! - wykrzyknąłem z prawdziwą ulgą.
To była dobra wiadomość. Głowiliśmy się, jak przekonać księżną do działania przeciw oszustom, a tu sprawa rozwiązała się sama. Pożar starego budynku biblioteki okazał się zbawienny. Nareszcie Popławskiej zależy na odnalezieniu testamentu, więc będzie z nami współpracować!
- Trzeba znaleźć testament ojca! - powiedziała i energicznie zsunęła nogi z łóżka, wsuwając stopy w kapcie.
- Pani musi leżeć! My się tym zajmiemy! - powstrzymał ją Dominik.
- Pytajcie! Odpowiem na wszystkie pytania, jeśli to może pomóc! - Księżna, dotąd niezainteresowana odzyskaniem majątku, teraz nas wręcz popędzała.
- Kiedy ostatnio widziała pani testament? - zapytałem pierwszy.
Na twarzy pani Elżbiety pojawiło się zakłopotanie.
- To były nieprzyjemne okoliczności - zaczęła. - Mój tato najpierw zapisał swój majątek mamie i mnie, po połowie, jednak potem zmienił testament. Wszystko zapisał mnie, pomijając swoją żonę Magdalenę, a moją matkę.
- Dlaczego? - spytał Dominik.
- Rodzice byli skłóceni.
- Rozwiedli się?
Księżna popatrzyła na Dominiczka z naganą, aż spurpurowiał pod jej wzrokiem.
- Wykluczone! - zawołała z takim oburzeniem, jakby chodziło o odebranie Polsce Wisły razem z Warszawą.
Strzepnęła pyłek z pościeli.
- Domyślam się, że przeglądaliście zawartość drewnianej skrzyni. Widzieliście liczne pliki listów. To były listy pisane do mego ojca.
- Pani ojciec miał masę fanek! Gdyby założył profil na fejsie, pobiłby rekord w liczbie znajomych - wtrącił Jaś.
Zgromiliśmy go wzrokiem. W końcu nie przyszliśmy tu gadać o Facebooku.
Detektyw Kefirek rozgryza prawnusia
Wydawnictwo: W.A.B.
Oprawa: miękka
Ilość stron: 224
Wysyłamy w: 24h - 48h + czas dostawy
Nasza cena: 21,96
Cena detaliczna: 25,84
U nas taniej o 15%
dodaj do przechowalni Dodaj do koszykastwórz link z okładką na swoją stronę
Detektyw Kefirek rozgryza prawnusia to trzeci tom przygód Teosia i jego przyjaciół. Wielbiciele poprzednich części nie zawiodą się - znajdą w niej humor, wartką akcję i barwne postaci. Na uważnego czytelnika czeka niespodzianka: sam będzie miał okazję wcielić się w detektywa. Powodzenia!
Z recenzji poprzednich książek:
`Przygoda, w którą właśnie "wdepnął" Teoś to mieszanka dowcipnie i wciągająco wybuchowa.`
Życie Warszawy
`Język jakim posługują się uczniowie jest żywcem wyjęty ze szkolnych ławek, a problemy, które mają bohaterowie z pewnością nie są obce każdemu dziewięciolatkowi.`
www.strefamamy.pl
`Sprawia wiele przyjemności, znakomicie poprawia nastrój.`
Życie Warszawy
ilustracje, rysunki: Olga Reszelska
Szczegółowe informacje:
| Dział: | Książki Kategoria: dla dzieci i młodzieży, literatura przygodowa |
| Wydawnictwo: | W.A.B. |
| Oprawa: | miękka |
| Wymiary: | 125x202 |
| Ilość stron: | 224 |
| ISBN: | 978-83-7747-666-6 |
| EAN: | 9788377476666 |
| Wprowadzono: | 23.01.2012 |
Recenzje klientów
i zgarniaj nagrody napisz recenzjęIsadora zwiedzamwszechswiat.blogspot.com 6 styczeń 2012
"Detektyw Kefirek rozgryza prawnusia" to trzecia część przygód 12 - letniego Teodora Kefirka (zwanego dalej Teosiem) oraz jego przyjaciela Dominika - dwóch domorosłych detektywów zajmujących się rozwiązywaniem zagadek kryminalnych. Tym razem chłopcy wpadają na trop tajemniczej i wielce obiecującej sprawy związanej z mieszkającą nieopodal Elżbietą Popławską - starą, dystyngowaną damą zwaną przez wszystkich księżną. Pewnego dnia Jaś Gałuszko, niezbyt bystry kolega Teosia zauważa, że na dachu willi księżnej dwaj monterzy instalują antenę satelitarną. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że staruszka nigdy nie posiadała telewizora jako zagorzała przeciwniczka wszelkich nowinek technicznych; poza tym dzień wcześniej wyjechała nagle do sanatorium, dom więc stał pusty. Podekscytowani chłopcy podejrzewają włamanie i rozpoczynają swoje kolejne śledztwo. Ich pierwszym krokiem jest... włamanie do willi pani Popławskiej w celu weryfikacji podejrzeń. Tym sposobem wpadają na trop fascynującej rodzinnej historii sięgającej początków XX wieku, sfałszowanego testamentu ojca księżnej oraz tajemniczego prawnusia, który być może czyha na spadek po wiekowej krewnej. Intrygująca zagadka całkowicie pochłania uwagę trójki obrotnych nastolatków - nie jest w stanie jej rozproszyć nawet świadomość zbliżającego się wielkimi krokami testu szóstoklasisty ani wybryki ich młodszych braci, którzy w słusznej sprawie niemal dopuścili się przestępstwa i zostali ochrzczeni przez lokalną prasę mianem "małych sadystów". Mimo sceptycyzmu rodziców i piętrzących się w zawrotnym tempie trudności, detektywom udaje się doprowadzić sprawę do tyleż spektakularnego, co zadziwiającego finału... "Detektyw Kefirek rozgryza prawnusia" to jedna z najlepszych powieści dla dzieci i młodzieży autorstwa polskiej pisarki, jaką kiedykolwiek czytałam. Charakteryzuje ją wielowątkowa, błyskotliwa i oryginalna fabuła obfitująca w inteligentny humor sytuacyjny, dowcipne i elokwentne dialogi, które są głównym atutem książki. Należy docenić również intrygę kryminalną, której stopień skomplikowania stanowi wyzwanie dla młodego czytelnika, ale nie nastręcza najmniejszych trudności w podążaniu za jej zawiłościami. Czyni to lekturę tym bardziej absorbującą i wciągającą. Wartka akcja obfitująca w fałszywe tropy i niespodziewane zwroty akcji nieustannie trzyma w napięciu, zaś bohaterowie są zarazem sympatyczny i naturalni, jak i wyraziści. Przygody, jakie przeżywają, są karkołomne, ale nie niemożliwe czy zbyt wydumane; ich prawdopodobieństwo mieści się w granicach normy, dzięki czemu czytelnikowi łatwiej wczuć się w klimat powieści. Na uwagę zasługują również refleksje i przemyślenia głównego bohatera - prawdziwe humorystyczne perełki, które prowokują niepowstrzymane ataki śmiechu. Styl autorki jest po prostu rewelacyjny - stanowi idealną mieszankę pięknej polszczyzny oraz młodzieżowych zwrotów i powiedzonek, które użyte w zabawnych kontekstach są całkowicie uzasadnione, zupełnie nie rażą, za to bawią do łez. Lekkie pióro i znakomite wyczucie przyczyniły się do powstania skrzącej humorem i błyskotliwej powieści detektywistycznej dla młodzieży, która nie obraża inteligencji czytelnika, lecz wymaga od niego współpracy, wytężenia uwagi. Warto się jednak odrobinę wysilić, gdyż satysfakcja z delektowania się lekturą jest naprawdę bezcenna, zaś wrażenia, jakie gwarantuje - niepowtarzalne i wyjątkowe. Gorąco polecam nie tylko młodzieży - myślę, że książka znajdzie uznanie czytelników niezależnie od wieku.
Zobacz również
