rozwiń
rozwiń
zwiń
zwiń
wpisz minimum 3 znaki
Czarne ostrze Obrońcy Shannary tom 1
ocena: 5, głosów: 1
 
powiększenie

Fragmenty

przeczytaj fragment książki
Czarne ostrze Obrońcy Shannary tom 1

Paxon Leah przestał rąbać drewno i zapatrzył się w zamglone góry otaczające miasto Leah. Góry też nazywały się Leah i zdezorientowani obcy dziwili się czasami, że mieszkańcy mają jedną nazwę na wszystko. A na dodatek on jeszcze tak się nazywał! Jego nazwisko było jednym z niewielu śladów po rodzie Leah, od których nazwano miasto i góry, gdy przed wieloma pokoleniami władali tą krainą.
Było to bardzo dawno temu i nie miało z nim wiele wspólnego. Może i był potomkiem królów, nie zwalniało go to jednak z płacenia za piwo w tawernie „Pod Dwoma Kogutami”. Od pokoleń w Leah nie było monarchii – ostatni członkowie królewskiej rodziny zrezygnowali z odpowiedzialności wkrótce po tym, jak Menion Leah wniósł swój wkład w usunięcie lorda Warlocka, pomagając odnaleźć i wykorzystać legendarny Miecz Shannary. Mętna historia, przez wielu już dawno zapomniana, stanowiła dziedzictwo, do którego Paxon nie przykładał wagi i które traktował bez większego szacunku.
Porąbał kilkanaście kolejnych polan i ponownie zrobił przerwę. Członkowie jego rodziny byli obecnie plebejuszami, nieróżniącymi się niczym od sąsiadów. Od wielu lat nie zasiadali nawet w rządzącej okolicą Górskiej Radzie. Rodzice Paxona odziedziczyli małą firmę przewozową, należącą do rodziny od pięciu albo sześciu pokoleń – kiedyś kwitnące, teraz jednak marginalne źródło dochodu i utrzymania, które formalnie prowadził z matką, ale faktycznie sam. Latał z towarem średnio dwa razy w miesiącu, co ledwie starczało na ubranie i nakarmienie rodziny – trzyosobowej, składającej się z niego samego, matki i młodszej siostry, Chrysallin. Ojciec zginął, gdy Paxon miał dziesięć lat – w wypadku lotniczym, lecąc z frachtem do Estlandii.
Dokończył rąbanie drewna i zaczął je układać przy ścianie szopy stojącej niedaleko domu. Co kilka minut przerywał pracę, aby wbić wzrok w góry i pomarzyć o nadejściu lepszych czasów. Obecne nie były co prawda aż tak złe: miał czas polować i łowić ryby i nie musiał ciężko pracować – choć gdyby miało to oznaczać rozwój interesu, wolałby pracować dużo ciężej niż obecnie. Miał dwadzieścia lat, był wysoki, szczupły i szeroki w ramionach, jego włosy – jak w całej linii przodków – płonęły rudo.
Gdy drewno zostało dokładnie ułożone, zaniósł narzędzia do szopy, by oczyścić i naoliwić piłę i ostrza siekiery, po czym poszedł do domu. Domek nie był wielki – miał kuchnię, pomieszczenie do spędzania czasu za dnia i trzy sypialnie – matki, siostry i jego samego. W salonie królował kominek, a okna wychodziły zarówno na zachód, jak i na południe, co zapewniało dużo światła – ważny element w klimacie, w którym dni często były szare i mgliste.
Rzucił okiem na stary miecz, który siostra powiesiła nad kominkiem – zarówno głownia, obciągnięta skórą głowica, jak i pochwa z pasami do wiązania były czarne jak najmroczniejsza noc. Chrys znalazła miecz na strychu i oświadczyła, że należy do niej. Znaki na broni świadczyły o tym, że nieraz zmieniano głowicę i pochwę, pozostawiając oryginalną głownię. Chrys twierdziła, że broń na pewno należała do dawnych członków rodu Leah, którzy wędrowali z Ohmsfordami i druidami – od Meniona Leah po prababcię Mirai. Paxon podejrzewał, że mogło tak być naprawdę, bowiem gdy był chłopcem, zarówno ojciec, jak i matka nieraz opowiadali mu o dawnych czasach. Opowieści znało nawet kilkoro ich przyjaciół, bowiem z biegiem lat nabrały cech legend.
Napompował do zlewu w kuchni wody ze studni, umył ręce i twarz, wytarł się, po czym poszedł do dużego pokoju, by pogrzać się przed ogniem.
W opowieściach o czarnym mieczu przewijało się wiele przestróg, ich podteksty sugerowały czarną magię i wielkie moce. Jedna z nich wspominała o tym, że głownia była dawno temu hartowana w wodach Hadeshornu, przez co stała się tak twarda, że mogła rozpłatać nawet wytwory magii. Podobno członkowie rodu Leah używali miecza w bitwach, w których walczyli wspólnie z druidami. Kilku podobno udało się wyzwolić tkwiącą w nim moc.
W dzieciństwie Paxon bardzo chciał się dowiedzieć, czy te opowieści były prawdziwe, i nieraz marzył o tym, aby osiągnąć pozycję społeczną, jaką mieli jego przodkowie. Wszystko jednak wskazywało na to, że historie te zostały wyssane z palca. Wszelkie próby, jakie podejmował, aby magia zadziałała, a z mieczem coś się zaczęło dziać, nic nie dawały. Może byłoby inaczej, gdyby lepiej się za to zabrał, ale miecz nie miał instrukcji i, chcąc nie chcąc, po wielu próbach Paxon zrezygnował. Poza tym do czego była mu potrzebna magia? Nie zapowiadało się, aby miał wyruszyć na wyprawę z druidami i Ohmsfordami.
O ile Ohmsfordowie jeszcze żyli.
Istniały co do tego wątpliwości. Wszyscy Ohmsfordowie opuścili Patch Run – miejsce, w którym mieszkali od setek lat – gdy prababcia Paxona wyszła za mąż za Railinga Ohmsforda i sprowadziła się z nim w góry Leah. Razem z nimi przybył w nowe miejsce brat bliźniak Railinga, Redden, i przez jakiś czas mieszkali we troje. Potem Redden zakochał się w miejscowej dziewczynie, ożenił się z nią i wyprowadził. Obaj bracia zostali w górach Leah do śmierci, bliscy sobie aż do ostatniego dnia. Synowie Reddena wyprowadzili się i nigdy więcej o nich nie słyszano. Wnuczka Railinga, zawsze bardziej związana z przodkami po kądzieli, przyjęła po ślubie nazwisko Leah i przekazała je swoim dzieciom.
Od tego czasu w górach Leah nie było Ohmsfordów i Paxon nie miał pojęcia, czy w Czterech Krainach znaleźliby się jeszcze jacyś przedstawiciele ich rodu. Nigdy o nich nie słyszał. Było to smutne, bowiem obie rodziny przez bardzo wiele lat się przyjaźniły, ich stosunki były bliskie i osobiste, dochodziło nawet – jak w przypadku jego prababci i Railinga – do małżeństw.
Wszystko ma jednak swój koniec, nawet przyjaźnie, a rodziny wymierają albo się przeprowadzają, nie można więc oczekiwać, że nic nigdy się nie zmieni.
Ohmsfordowie dysponowali magią, dziedziczoną z pokolenia na pokolenie w genach – mocą powstałą z magii elfów, znaną pod nazwą zaklęcia albo magii pieśni. Choć przedstawiciele wielu pokoleń przed Reddenem i Railingiem Ohmsfordami nie umieli z niej korzystać, umiejętność wróciła u obu braci, aby we wszystkich pokoleniach po nich ponownie zaniknąć. Żadne z dzieci Railinga Ohmsforda i Mirai Leah ani nikt z dwóch kolejnych pokoleń nie posiadał umiejętności zaklinania za pomocą pieśni, sprawa była więc dla Paxona kolejnym okruchem historii, o którym ciekawie się opowiadało, ale który nie miał praktycznego znaczenia.
Poza tym wcale nie wiadomo, czy umiejętność zaklinania pieśnią była bardziej darem czy przekleństwem. Paxton słyszał różne opowieści o tym, co umiejętność ta przyniosła braciom – w szczególności Reddenowi, który po zastosowaniu jej do straszliwej walki przeciwko objętym Zakazem stworom popadł w stan kompletnego odrętwienia, w którym nie poruszał się, nie mówił i ledwie oddychał. Wrócił do zdrowia, ale jego brat i Mirai przez długi czas bali się, że nigdy to nie nastąpi. Wszelka magia jest niebezpieczna i każde jej użycie jest związane z ryzykiem. Nieważne, czy ktoś urodził się z umiejętnością jej wykorzystywania, czy nie – zawsze stanowi zagrożenie.
Głównie z tego powodu magia była w Sudlandii zakazana – wszędzie, gdzie władzę sprawowała Federacja, co w obecnej chwili oznaczało tereny na południe od Jeziora Tęczowego, a więc i Leah. Północne terytoria nie odczuwały obecności Federacji tak bardzo jak główne miasta Sudlandii i tak naprawdę terytorium Leah oraz wioski Duln ciągle jeszcze stanowiły terytoria sporne, do których prawa rościło sobie także Pogranicze. Nikt nie miał jednak ochoty ryzykować ingerencji ze strony władz Federacji, sprawdzając ich tolerancję na tych, którzy w świadomym buncie przeciwko obowiązującemu edyktowi używali magii – zwłaszcza że w górach Leah panował ogólnie pogląd, że magia to źródło mocy, które najlepiej pozostawić druidom albo jeszcze lepiej – dać sobie z nim spokój.
Paxon znowu przyjrzał się mieczowi i pochwie, po czym się odwrócił. Relikwia, artefakt, obiekt chwilowego zauroczenia siostry – co za różnica? Dla niego przedmiot ten nic nie znaczył.
Wrócił na zewnątrz i spojrzał w niebo. Nadpływało kilka chmur, ale nie wyglądało to groźnie. Miał jeszcze czas na pracę przy napędach radianowych, które musiał naprawić przed lotem. Za tydzień miał zaplanowany kurs z towarem i chciał odpowiednio wcześniej doprowadzić statek powietrzny do pełnej sprawności. Chrys powinna z nim polecieć – najwyższy czas, żeby zaczęła się bardziej zajmować rodzinnym interesem. Była dziką i porywczą piętnastolatką, która powoli zaczynała odkrywać swój brak szacunku dla autorytetów i z całych sił starała się dowiedzieć, jak wiele kłopotów jest w stanie ściągnąć sobie na głowę. Przynajmniej tak postrzegał to Paxon. Zdecydowanie uważał, że siostra szuka guza. Matka była bardziej tolerancyjna – uważała Chrys za dorastającą dziewczynę, która poszukuje swojej tożsamości.
Opinię Paxona potwierdzały liczne incydenty. Kiedyś wymyśliła sposób, by postawić traktor Radanianów na dachu ich szopy, kiedy indziej rzeźnik znalazł w swojej sypialni dwadzieścia żywych świń. Kiedy rada wymyśliła program irygacyjny, w wyniku którego rzeka Borgine zostałaby przegrodzona tamą i zginęłyby tysiące ryb, poszła wraz z trójką przyjaciół na jej posiedzenie i dla wyrażenia swojego zdania wysypała z przyniesionych beczek na podłogę stertę zdechłych ryb.
Trudno było także przymykać oko na liczne przypadki, gdy zostawała przez całą noc poza domem z jakimiś chłopakami albo gdy wracała z tawerny „Pod Dwoma Kogutami” wężykiem, śpiewając sprośne pijackie piosenki.
Jego siostra potrzebowała czegoś, na czym mogłaby się skupić – poza szukaniem nowych i kreatywnych sposobów bawienia się. Był najwyższy czas, aby zaczęła wnosić w utrzymanie domu nieco więcej niż sprzątanie i zmywanie. Już teraz wiedziała wystarczająco dużo o pilotowaniu statków powietrznych, aby pomagać bratu podczas rejsów, i było pewne, że prędzej czy później dorośnie i nabierze wystarczającej odpowiedzialności, by móc latać sama. Do tego czasu mogłaby uczyć się pilotować i pomagać jako załogant.
Może dzięki temu zacznie trzymać się z daleka od tawerny „Pod Dwoma Kogutami” i podobnych mordowni, w których spędzała zdecydowanie zbyt wiele czasu.
Paxon wrócił do kuchni i zaczął sprawdzać zawartość spiżarni i skrzyni, w której chłodzili produkty. Matka przeniosła się na kilka dni do siostry, aby pomóc jej przy nowo narodzonym dziecku, będzie więc musiał zrobić kolację dla nich obojga – zakładając, że Chrys raczy się pojawić. Ostatnio nie było to wcale pewne. Martwił się o nią i złościł, że tak go lekceważyła.
Odpowiedź była stale taka sama: „Nie jesteś moim ojcem. Nie masz prawa mi mówić, co mam robić”. Irytujące.
Paxon często żałował, że nie ma już z nimi ojca. Z powodu jego śmierci zabrakło osoby, która mogłaby nieco ściągnąć Chrys lejce. Dziewczyna dorosła za szybko i zbyt samowolnie. Może ojciec umiałby lepiej nad nią zapanować.
Odpowiadając sam sobie, pokręcił z powątpiewaniem głową. Wątpił, czy ktokolwiek na świecie może zapanować nad Chrysallin.
Wyszedł z kuchni ze szklanką piwa w dłoni i poszedł na werandę, by usiąść w bujanym fotelu. Może trzeba będzie iść po Chrys i sprowadzić ją na kolację. Nie lubił jadać sam. Nie lubił jadać, martwiąc się o nią. Było już i tak wystarczająco niedobrze, że podczas nieobecności matki wszystko musiał robić samodzielnie, bowiem Chrys najwyraźniej sądziła, że nie ma żadnych obowiązków. Zachowywała się, jakby wolno jej było wszystko i było to normalne.
Zachowywała się jak kapryśny dzieciak. Jakby nikt poza nią się nie liczył.
Ale w końcu było w niej jeszcze dużo z dziecka. Miała piętnaście lat, a w tym wieku, zwłaszcza będąc dziewczyną, nie widzi się świata poza własnym nosem.
Nie dało się zaprzeczyć, że ma dobre serce. Była dobra dla ludzi – zwłaszcza tych potrzebujących dobroci, którzy mieli w życiu mniej szczęścia od niej. Szybko pożyczała − a nawet oddawała to, co posiadała − tym, którzy mieli mniej. Gdy widziała, że ktoś tęskni za przyjaźnią, umiała się w mgnieniu oka zaprzyjaźnić. Broniła tego, w co wierzyła, nie poddawała się i nie dawała zastraszyć. Wspomnienia o jej dorastaniu złagodziły frustrację Paxona. Był pewien, że Chrys wróci do korzeni. Stanie w końcu na nogi.
Dopił piwo i wrócił z pustą szklanką do domu. Po raz drugi w ciągu kilku minut pomyślał, że powinien iść na lotnisko i popracować nad tymi przeklętymi napędami radianowymi. Powinien na kilka najbliższych godzin przestać dumać o Chrys i kolacji. Martwienie się na zapas rzadko pomaga ulepszyć przyszłość. Jeśli chcesz, aby była lepsza, gdy nadejdzie, wysil się nieco. Popracuj nad czymś, co sprawi, że przyszłość, o jakiej marzysz, stanie się bardziej prawdopodobna.
Gdy wychodził na zewnątrz, ponownie spojrzał na starożytny miecz nad kominkiem. Gdyby dało się ulepszać świat za pomocą magii… Unikając pracy… Choćby raz na jakiś czas.
Widok miecza sprawił, że Paxon zadumał się nad tym, czy jego życie podąża w dobrym kierunku. Woził towary statkami powietrznymi, ponieważ tak robił ojciec. Prowadził rodzinny interes, gdyż był pierworodnym synem, a gdyby postanowił inaczej, matka musiałaby sprzedać firmę. Czy to, co robił, było jednak naprawdę tym, o co mu w życiu chodziło? Nie było jedynie przeczekiwaniem, pójściem na łatwiznę, godzeniem się na to, co znajome i nie wymaga ryzyka?
Frontowe drzwi otworzyły się gwałtownie.
– Paxon!
Odwrócił się i ujrzał Jayet, jedną z dziewczyn usługujących gościom w tawernie „Pod Dwoma Kogutami”. Wyglądała na roztrzęsioną.
– Co się stało?
– Twoja siostra! To się stało! Musisz po nią iść!
Chrys… Oczywiście.
Spieranie się z Jayet nie miało sensu, więc ruszył za nią bez słowa. Szła tak szybko, że musiał dobrze się starać, by za nią nadążyć.
– Co tym razem zrobiła?
– Wpakowała się w kłopoty. A co myślałeś?
Jayet była niska i mocna, krępej budowy i chłodnej natury, i cokolwiek robiła, zachowywała się niczym buldog, dzięki czemu nadawała się idealnie do pracy w tawernie. Przyjaźniła się z Chrys – na ile dało się przyjaźnić z Chrys – i była zawsze blisko niej, gotowa powstrzymać ją przed zbytnim zaangażowaniem się w kolejne szaleństwo, które wykluło jej się w głowie.
Gdy obejrzała się przez ramię na Paxona, jej nastroszone jak u jeżozwierza, niemal białe włosy gwałtownie zafalowały.
– Zaczęła grać w kości. Grali w pięcioro – miejscowi i przybysz, który twierdził, że przyleciał z Sudlandii w interesach. Nie wyglądał jak kupiec, ale kto wie? W każdym razie nie zwracałam na nich wielkiej uwagi. Zachowywali się spokojnie – nawet Chrys – do chwili, aż nagle skoczyła na równe nogi i zaczęła się drzeć na tego obcego. Wrzeszczała jak opętana, jakby jego widok ją parzył.
– Coś jej zrobił?
– Wyczyścił ją. Rzucił generała, zebrał całą pulę i wszystko, co zostało obstawione. A Chrys postawiła sporo, nie mając wiele przy sobie. Musiała być bardzo pewna, że wygra, bo powiedziała mu, że jeśli nie będzie w stanie spłacić go w zwykły sposób, zrobi to w inny. Wziął ją za słowo, nie sądzę jednak, żeby miała na myśli to samo, co on. Chrys nigdy by się na coś takiego nie zgodziła.
Paxon też tak sądził, jednak jego siostra szybko dojrzewała i granice tego, na co byłaby gotowa się zgodzić, mogły się przesuwać.
– W każdym razie twierdziła, że oszukiwał. Pozostali gracze od razu się wycofali, aby nie mieć nic wspólnego z awanturą. Gdyby Chrys nie była tak rozwścieczona, też by się zastanowiła, bo przybysz nie wyglądał na kogoś, kogo chciałoby się mieć za przeciwnika. Stwierdził, że przegrała, i jeśli nie jest w stanie zapłacić, należy do niego. Taka była umowa. Odpowiedziała mu, gdzie może sobie wsadzić swoją umowę, i gdy wychodziłam, stali naprzeciwko siebie, niemal dotykając się nosami, a wszyscy inni odsunęli się o kilka kroków.
Szli ulicą w kierunku miasta. W dole widać było mnóstwo dachów budynków, otoczone rezydencjami sklepy i warsztaty, na południu lotnisko, a na zachodzie baraki i plac ćwiczeń dla Straży Miejskiej i pilotów.
– Nikt ich nie rozdzielił? Nawet Raffe?
Jayet pokręciła głową.
– Raffe był pierwszy, który się wycofał. Moim zdaniem zna tego człowieka, może nawet w przeszłości robili razem interesy. Znasz Raffego – zawsze szuka łatwego zarobku, stale balansuje na krawędzi. Na moje oko w tej grze coś śmierdziało, bo Raffe stał, jakby wiedział, co się wydarzy.
– A co ze Strażą Miejską? Wezwałaś ich?
Jayet gwałtownie się zatrzymała, odwróciła na pięcie i spiorunowała Paxona wzrokiem.
– Posłuchaj: już idąc do ciebie, dużo zaryzykowałam. Raffe nawet przed tym mnie powstrzymywał, ostrzegając, żebym nie zajmowała się nieswoimi sprawami. Za to, że do ciebie poszłam, mogę stracić pracę, nie pytaj więc lepiej o Straż Miejską!
Miała rację, uznał Paxon. Jayet była tu osobą z zewnątrz i powinien być wdzięczny, że zechciała przybiec z wiadomością na tyle szybko, że może uda się jeszcze uratować sytuację.
Ruszyli jeszcze szybszym krokiem.
– Przepraszam za to o straży. Dzięki, że przyszłaś. Jestem twoim dłużnikiem.
– Tego możesz być pewien! – rzuciła Jayet przez ramię. – Ruszaj się! Szybciej! Chrys ma problemy!
Paxon wydłużył krok, by nadążyć za niemal biegnącą Jayet.

Czarne ostrze Obrońcy Shannary
tom 1 (miękka)

książka

Wydawnictwo: Replika

Oprawa: miękka

Ilość stron: 336

Wysyłamy w: 24h - 48h

Nasza cena: 33,83

Cena detaliczna: 39,80

U nas taniej o 15%

dodaj do przechowalni dodaj do listy życzeń Dodaj do koszyka

Przy zakupie 5 egz.
Cena hurtowa:

31,84

Powrót GRATIS! Do każdego zamówienia zakładka mola książkowego!
  • Opis

  • Szczegółowe informacje

  • Recenzje (2)

  • Inne wydania

Czarne ostrze Obrońcy Shannary, tom 1 - opis produktu:

Legenda mówi, że Paxon Leah jest potomkiem królów i wojowników, którzy kiedyś rządzili Górami Leah i szli na wojnę z magiczną bronią. Ci królowie, królowe i bohaterowie dawno jednak odeszli, a stary miecz, wiszący nad kominkiem Paxona to jedynie kawał żelastwa. Prowadzący małą firmę przewozową Paxon prowadzi skromne i spokojne życie - do chwili, aż niezwykłe okoliczności wywracają jego świat do góry nogami, i okazuje się, że pisane jest mu inne przeznaczenie.
Gdy jego niepokorna młodsza siostra zostaje porwana przez groźnego przybysza, Paxon idzie jej na pomoc z jedyną bronią, jaką ma pod ręką - mieczem znad kominka. W trakcie pojedynku z porywaczem okazuje się, że jest w stanie wyzwolić z miecza potężną magię. Odkryta umiejętność jest jednak niebezpieczna, jeśli nie umie się nią mądrze kierować, a Paxon musi się szybko nauczyć to robić, bowiem starcie z mistrzem czarnej magii Arcannenem nie będzie ostatnie. Opuszcza więc dom i udaje się do warowni sławnych druidów, by nauczyć się tajników magii i zostać ich obrońcą.
W szeregach druidów doszło jednak do zdrady i użyto czarnej magii, aby z niewinnej osoby uczynić mordercze narzędzie zła. Aby powstrzymać podstępny spisek, który zagraża nie tylko zakonowi druidów, ale wszystkim Czterem Krainom, Paxon Leah musi użyć ukrytej w jego krwi magii i legendarnej odwagi jego przodków, by wygrać bitwę, do której los go wyznaczył.

Tytuł oryginału: The High Druid`s Blade
Przekład: Paweł Wieczorek

Czarne ostrze Obrońcy Shannary, tom 1 - wybrana recenzja:

Hrosskar 6/08/2017
recenzja dotyczy produktu: Książki

W zeszłym roku po raz pierwszy zetknąłem się ze magicznym światem fantasy Shannara, stworzonym przez Terryego Brooksa, za sprawą trylogii Kroniki Shannary. Po sukcesie, zarówno serialu opartego na powieści Kamienie elfów Shannary, jak i wszystkich trzech powieści, wydawnictwo postanowiło wydać... (czytaj dalej)

Czarne ostrze Obrońcy Shannary, tom 1 - szczegółowe informacje:

Dział: Książki

Kategoria: fantastyka, fantasy, epicka fantasy

Wydawnictwo: Replika
Oprawa:miękka
Okładka:miękka
Wymiary:145x205
Ilość stron:336
ISBN:978-83-7674-631-9
Wprowadzono: 24.07.2017
i zgarniaj nagrody napisz recenzję

Czarne ostrze Obrońcy Shannary, tom 1 - recenzje klientów

6/08/2017
recenzja dotyczy produktu: Książka

W zeszłym roku po raz pierwszy zetknąłem się ze magicznym światem fantasy Shannara, stworzonym przez Terryego Brooksa, za sprawą trylogii Kroniki Shannary. Po sukcesie, zarówno serialu opartego na powieści Kamienie elfów Shannary, jak i wszystkich trzech powieści, wydawnictwo postanowiło wydać kolejną powieść z tego świata, czyli Czarne ostrze. Książka ta otwiera nową trylogię - Obrońcy Shannary i rozgrywa się ponad sto pięćdziesiąt lat po wydarzeniach opisanych w Kamieniach elfów Shannary.

Paxon Leah jest potomkiem królów i wojowników, którzy kiedyś rządzili Górami Leah. Jego życie jest w gruncie rzeczy spokojne, do czasu, kiedy jego młodsza, niepokorna siostra zostaje porwana przez tajemniczego przybysza. Paxon wyrusza jej szukać, a jedyną bronią jaką posiada w domu jest stary miecz wiszący nad kominkiem, przekazywany z pokolenia na pokolenia, ponoć obdarzony magicznymi mocami. W trakcie pojedynku z porywaczem-czarnoksiężnikiem odkrywa tajemnice tego miecza i udaje mu się wyzwolić potężną magię. Wkrótce potem zostaje zaproszony warowni sławnych druidów, by nauczyć się tajników magii i zostać ich obrońcą.

Czarne ostrze znacząco różni się od poprzednio wydanych w Polsce trzech książek Terryego Brooksa. Tę najnowszą określiłbym jako pewien rodzaj wprowadzenia, czy nakreślenia tła do wydarzeń, które dopiero nastąpią. Przede wszystkim dlatego, że nie ma w tej powieści takiego wielkiego zagrożenia, czy zła czyhającego na całą Shannarę. Mamy za to czarnoksiężnika, który ma swoje ciemne interesy, zaś opisane wydarzenia dotyczą w gruncie rzeczy losów pojedynczych osób, a nie całych ludów i krain. Mając w pamięci poprzednią trylogię, troszkę brakowało mi cenionej w high fantasy podniosłości i ważności wydarzeń, mających wpływ na całą krainę. Niemniej jednak historia Paxona jest interesująca, obfituje w emocjonujące wydarzenia i bardzo przyjemnie mi się ją czytało.

Świat Shannary uległ pewnej dość istotnej zmianie. Po zniszczeniu i odbudowaniu Arishaig, ludzie zrezygnowali z magii i skierowali swoją uwagę w kierunku nauki. Dzięki temu powstały m.in statki powietrzne, a nawet pewien prototyp broni palnej. Został również odbudowany zakon druidów, za sprawą Aphenglow Elessedil, siostry Arling, która stała się następczynią Ellcrys - magicznego drzewa chroniącego świat przed demonami. Pomimo że Aphenglow stara się utrzymywać dobre stosunki ze zwykłymi ludźmi, to druidzi nie budzą powszechnego zaufania, wzywa się w ich ostateczności i zazwyczaj nie są mile widziani, zwłaszcza w małych zaściankowych wioskach. Jest więc to zdecydowanie inna Shannara niż znana z poprzedniej trylogii, niemniej interesująca i z wielką przyjemnością czytałem jak się ten świat zmienił i rozwinął.

W przypadku bohaterów, to w zasadzie przez całą książkę obserwujemy jak Paxon jest szkolony na obrońcę druidów. Począwszy od fechtunku, po naukę jak wykorzystać magiczne zdolności swojego miecza. Pomimo, że jest to nastolatek, który popełnia błędy, czy chwilami reaguje bardzo emocjonalnie, to jednak zachowuje się całkiem dojrzale, rozmyśla nad swoimi wyborami i decyzjami. Owszem, jest to bardzo typowy przykład od zera do bohatera, ale nie umniejsza to tej postaci. Paxon nie czuję się wyjątkowy dlatego, że posiada miecz, chce jedynie by jego bliscy byli bezpieczni. Nie sposób zatem go nie polubić i z wielką przyjemnością czytałem o kolejnych jego przygodach. Poznamy również kilkoro innych bohaterów, m.in krnąbrną siostrę Paxona - Chrys, Sebeca, prawą rękę Aphenglow, czy Starksa, który uczy chłopaka na misjach. Nie są oni tak dobrze przedstawieni jak Paxon, ale mimo to mamy okazję całkiem dobrze ich poznać.

Czarne ostrze jest dobrym otwarciem nowej trylogii za świata Shannary od Terryego Brooksa. Jest to w zasadzie powieść, które ma dać podwaliny pod przyszłe wydarzenia, przez co trudno tutaj szukać wydarzeń podobnych do tych z Kronik Shannary. Pomimo tego książka zawiera wiele emocjonujących wydarzeń, a o losach głównego bohatera czytałem z wielką przyjemnością i już się nie mogę doczekać ich kontynuacji. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika!

hrosskar.blogspot.com

29/07/2017
recenzja dotyczy produktu: Książka

KRONIKI TRWAJĄ

Opus magnum Terry?ego Brooksa powraca. Po wydanym niedawno wznowieniu ?Trylogii Miecza Shannary? nadszedł czas by na polski rynek trafiły nieznane wcześniej tomy serii. ?Obrońcy Shannary?, bo o nich mowa, to najnowsza opowieść z tego cyklu (poprzedzającą bezpośrednio rozpoczęty niedawno czteroksiąg wieńczący całą tę historię, ?The Fall of Shannara?), a jej pierwszy tom, ?Czarne ostrze? to naprawdę niezła powieść fantasy dla miłośników gatunku.

Paxon Leah jest ostatnim przedstawicielem niegdyś świetnego rodu, od którego nazwano okoliczne góry i miasto, ale jego fakt ten zbytnio nie dotyczy. Nie ma w końcu z niego żądnych korzyści, a dawna chwała przeminęła najwyraźniej bezpowrotnie, tym bardziej podboje, wyprawy, walki i skarby. Została tylko firma przewozowa należąca do jego rodziny od kilku pokoleń, ale i ona ledwie przędzie, nie przynosząc zbyt dobrego zarobku. I jest jeszcze miecz. Siostra Paxona znalazła go na strychu i powiesiła nad kominkiem, a wszystko wskazuje na to, że czarne ostrze to legendarna broń: jej głownię hartowano w wodach Hadeshornu, a opowieści o wyczynach jej samej łączą się z czarną magią, druidami i wielką mocą. Tylko, że akurat w to wszystko Paxonowi uwierzyć jest trudno, bo chociaż historie rozpaliły jego wyobraźnię, mimo usilnych prób nie zdołał obudzić magii miecza. To jednak wkrótce się zmienia, a chłopak staje oko w oko ze swoim przeznaczeniem i zwraca na siebie uwagę druidów. Co teraz na niego czeka?

?Shannara? to jedna z najbardziej rozbudowanych serii fantasy, która powstaje nieprzerwanie od czterdziestu lat. W chwili obecnej liczy blisko 30 tomów, opowiadania, przewodniki, gry i komiks, do tego dochodzi jeszcze cykl ?Word & Void?, z którym w pewnym momencie się łączy i oparty na podstawie pierwszych części nakręcono serial telewizyjny ? drugi sezon wystartuje na jesieni tego roku. Trzeba przyznać, że liczby te imponują, a jak jest z samą serią?

To naprawdę niezła fantastyka. Chociaż użyłem wcześniej hasła ?fantasy? nie jest ono do końca adekwatne w tym przypadku, bo równie wiele tu z Science Fiction i post apo (ale takiego, w którym świat podźwignął się już po zagładzie), chociaż jednocześnie królują magia i miecz. Całość została ciekawie pomyślana i dobrze wykonana, lekka pod względem stylu i nie pozwalająca się nudzić w trakcie lektury. W ?Czarnym ostrzu? akcja właściwie zaczyna się od razu i nie zamierza zwolnić, dzieje się dużo, fabuła podąża dobrze znanymi, sprawdzonymi już ścieżkami a nieco humoru, jaki oferuje ten tom, dobrze współgra z całością. Co więcej, ?Obrońcy Shannary?, chociaż kontynuują serię, nadają się doskonale do samodzielnego czytania. Jeśli więc macie ochotę na lekki, nieskomplikowane, ale sympatyczne fantasy, będziecie dobrze się bawić.

Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Wilcze Leże

A. Pilipiuk

książka

27,87 zł taniej -30%

Quidditch przez wieki

J. Rowling

książka

17,50 zł taniej -30%

Baśnie Barda Beedle`a

J. Rowling

książka

17,46 zł taniej -30%

Mitologia nordycka

N. Gaiman

książka

20,24 zł taniej -30%

Terry Brooks - przeczytaj też

Kamienie elfów Shannary

T. Brooks

książka

33,83 zł taniej -15%

Kroniki Shannary Kamienie elfów ...

T. Brooks

książka

33,83 zł taniej -15%

Kroniki Shannary Miecz Shannary tom 1

T. Brooks

książka

33,83 zł taniej -15%

Kroniki Shannary Pieśń Shannary tom 3

T. Brooks

książka

38,05 zł taniej -15%

Miecz Shannary

T. Brooks

książka

33,83 zł taniej -15%

Zobacz również

Granica Zbiór opowiadań

A. Wells

książka

19,38 zł taniej -25%

Stacja bojowa Star Force, Tom 5

B. Larson

książka

29,85 zł taniej -25%

Wybrana przez księżyc

K. Urbaniec

książka

17,96 zł taniej -25%

Ciekawe pomysły Gandalfa

książka

25.78 zł

taniej -32%

Czarne narcyzy Lipowo, Tom 8

W Brodnicy trwają przygotowania do hucznych obchodów lipcowego Święta Policji. Radosny klimat nadchodzącego dnia nie udziela się jednak wszystkim. Były policjant Daniel Podgórski wciąż nie może zapomnieć o sprawie śmierci trójki bezdomnych i wahadełkach znalezionych przy martwych ciałach. Niestety nie wszystkim jest na rękę jego zainteresowanie sprawą. Z...

książka

24.90 zł

taniej -36%

Czarne echo

Los Angeles. W rurze kanalizacyjnej znaleziono ciało mężczyzny. Okazuje się, że detektyw Wydziału Zabójstw, Harry Bosch, zna denata. Służyli razem podczas wojny w Wietnamie jako `tunelowe szczury`, oczyszczając je z lokalnych partyzantów. Bosch orientuje się, że były żołnierz miał związek z niedawnym napadem na bank. Sprawcy dostali się do środka, wykonując...

książka

34.40 zł

taniej -31%

Czarne flagi Geneza Państwa Islamskiego

Historia człowieka, który stoi za powstaniem ISIS Czarne flagi to nagrodzony Pulitzerem reportaż, odsłaniający kulisy powstania Państwa Islamskiego. Joby Warrick, bazując w dużej mierze na relacjach pracowników wywiadu, rekonstruuje losy jego twórcy, Abu Musaba Az-Zarkawiego. Okazuje się, że wielu z nich przewidziało rosnącą potęgę ekstremistów i...

książka

13.55 zł

taniej -20%

Czarne okna

Czarne okna należą do kanonu polskiej literatury młodzieżowej. Napisane są w formie dziennika prowadzonego przez kilkunastoletniego chłopca, Krzyśka. Mówią z wielką kulturą i wyczuciem o trudnym okresie dorastania: kłopotach rodzinnych, pierwszej miłości, konflikcie na forum klasowym, konieczności wywalczenia swojej pozycji w społeczności nastolatków,...

książka

27.48 zł

taniej -19%

Czarne

Czarne to letnisko, gdzie spędza wakacje rodzina bohaterki książki. Opowieść, w którą wplatają się dramatyczne losy pięknej aktorki Jadwigi Rathe - muzy ojca narratorki, rozgrywa się w letnie miesiące lat: 1893, 1914 i 1935. Warszawskie kawiarnie, spotkania w Towarzystwie Spirytystycznym, leniwa atmosfera podwieczorków w starym dworku i budzący się erotyzm...

ebook

27.32 zł

taniej -20%

Czarne ostrze Obrońcy Shannary - mobi, epub tom 1

Rozpoczynająca nowy cykl powieść ze świata znanego z serii Kroniki Shannary Prowadzący dotąd spokojne życie Paxon odkrywa, że pisany jest mu całkiem inny, pełen niebezpieczeństw los... Dawne historie opowiadają o królach i wojownikach, którzy niegdyś władali Górami Leah i wyruszali na wielkie wyprawy ze swą legendarną bronią, którą druid Allanon przed...

Brak list życzeń:

Utwórz

zamówienie tradycyjne
Brak produktów w koszyku
Brak produktów w koszyku
Łączna wartość zamówienia: 0 zł0 zł
Dostawa i płatność › Płatność ›
rozwiń
Wpisz numer
Swojego zamówienia (xxxxxx/rrrr)
Sprawdź

Powiadom kiedy produkt będzie dostępny

Wpisz swój adres e-mail: