Kategorie okolicznościowe
Kategorie
eseje, felietony i publicystyka literacka
literatura popularno - naukowa
Ostatnio oglądane
Sofia siedzi z książką, wciśnięta w boks Róży. Ciepło od krowy. Tylko kilka minut. Potem zaraz wróci do domu. Na wewnętrznej stronie okładki koślawe litery: Milton Andersson. Okładka błyszcząca. Singoalla wyrywa więdnący kwiat z dłoni Erlanda i mówi, że chce mu dać świeże kwiaty; zrywają je, Singoalla cieszy się z bukietu Erlanda, choć jest żałośnie byle jaki. Musi wracać, a Erland mówi: „Możesz odejść, Singoallo, lecz chcę, abyś tu przychodziła co dnia, bym mógł na ciebie patrzeć".
Jeszcze tylko kilka linijek. Tylko do końca rozdziału. A potem zacząć następny. Słońce, które zachodzi za skałami...
SOFIO! Czy już kończysz?
Sofia szybko odrzuca książkę.
Aina widzi, jak książka znika pod sianem. Sofia, rozkojarzona, podnosi wzrok, jakby obrazy się skrzywiły i musiały się naprostować. Aina sama wie, jak głęboko można wpaść w bajki Karin, jak trudno się uwolnić, ale wtedy to jest opowieść, którą się z kimś dzieli. Nie niezrozumiały tekst w książce, w którym chowa się nos i myśli. To, że Sofia robi coś takiego - chowa się - matce trudno jest znieść. I kto w ogóle wie, o czym one są, te wszystkie książki, które pożycza od Miltona Anderssona. Poza tym oczy się psują, kiedy człowiek za dużo czyta.
Milton Andersson. Potrafi pożyczać książki, a nie umie się oświadczyć.
Aina wzdycha.
Nigdy nie da się zrozumieć ani zaplanować dorastania córek. Tak łatwo jest się za nie wstydzić. Tak łatwo myśleć, że powinny być inne. Z jakiegoś powodu z chłopakami jest inaczej. Nawet jeśli Edwin czasami za dużo pije, a Otto jest lekkomyślnym bałamutem, to jest to jakoś uzasadnione. Wobec dziewczyn ma się większe oczekiwania i wtedy może uwierać, kiedy one nie starają się naprawdę. Aina tak się boi, że będą chodzić z rozmarzonymi spojrzeniami. Choć o Karin nie trzeba się martwić. Jeśli chodzi o jej ślub, jest tak obrotna i pomysłowa, że Aina nie musi nawet kiwnąć palcem. Co zresztą może być sprawdzianem dla jej cierpliwości, bo jak matka ma się czuć, kiedy nie może decydować w kwestii ślubu własnej córki?
Widzi Edwina w drodze na górę, z narzędziami i przyjaciółmi; wzdycha z ulgą.
Wrócił, mówi.
A skąd?, pyta Fredrik, który właśnie wszedł do kuchni.
Aina nie wie, co odpowiedzieć. Nawet Sofia nie wie, gdzie Edwin był, ale używa tego samego słowa: „powrót". Edwin jest z powrotem. Chciała zapytać, ale on i tak by nie odpowiedział... Za co należy go podziwiać, bo przecież nie powinno się wywlekać tego, co kogoś gryzie, wystarczy już samo gryzienie. Słowa nic tu nie pomogą. Ona też tak myśli, choć on nic nie powiedział.
Sofia lubi chodzić do lasu i patrzeć, jak Edwin pracuje; bierze ze sobą jedzenie; on wygląda, jakby się irytował, ale ona wie, że to tylko koncentracja. Jego krzaczaste brwi ściągają się u nasady nosa, można to łatwo wziąć za gniew, jeśli się go nie zna tak jak ona. Czasami są tam chłopcy Anderssona, wtedy Sofia zostawia picie i kanapki i pośpiesznie zawraca. Właściwie nie ma z nich żadnego pożytku, myśli czasem, zwłaszcza z Miltona, całe szczęście, że on jej nie chce; co ona miałaby robić z takim chudziakiem? I jeszcze te włosy, rude i bujne.
Jasne, że on cię chce, upiera się Karin; odkrawa kromki z bochenka, a Sofia miesza w garnku z zupą serową, który stoi na kuchence i bulgocze. Ale to jest głęboko ukryte, mówi dalej Karin przyciszonym głosem, żeby mama i tata nie słyszeli. Oni są trochę opóźnieni, ci chłopcy, szepcze Karin, a potem zaczyna się śmiać. A jej śmiech jest jak plaster - chociaż trudno powiedzieć, czy to w ogóle była jakaś rana.
Popatrz tylko na Emilię, szepcze Karin i pokazuje za okno, popatrz tylko na nią i ten jej ukochany rower. Ona już chyba nikogo nie znajdzie.
Tak myślisz?, odpowiada szeptem Sofia. Ale ona ma przecież talię osy.
No i co z tego, mówi Karin; wzdryga się, aż jej wielki biust się kołysze. Widocznie to nie od figury zależy. Szczypie się w pasie i wybucha śmiechem.
Sofia patrzy, jak Emilia odstawia rower i drapie Silvera za uchem. Kiedy wchodzi do kuchni, zaczynają chichotać, obydwie. Zaczyna Karin, ale tego nie słychać, bo Sofia szybko się dołącza. Aina jest ucieszona, ale ponieważ radość jest dla niej czymś tak nieznanym, może się tylko wykrzywiać do dziewczyn. Aż trudno uwierzyć, mówi, że wkrótce będziecie całkiem dorosłe. Słysząc słowo „dorosłe", Karin śmieje się jeszcze bardziej (widzi w myślach drzewo, które nigdy nie przestaje rosnąć).
Oczy Karin błyszczą - mężczyźni wrócili z lasu, a ona lubi sposób, w jaki na nią patrzą; tata z dumą i wzruszeniem, Max z dumą i oddaniem... Siada w samym środku, podwija rękawy bluzki, to niesłychane, jak ona umie opowiadać. Ale Sofia nigdy nie jest zazdrosna. Trzyma się w cieniu, ale mimo to jest w polu widzenia Karin, w samym słońcu.
Był sobie raz statek, zaczyna Karin, który wypłynął na poszukiwanie prawdy. Ale im bardziej się do niej zbliżał, tym gęstsza robiła się mgła, w końcu statek dostał się w sam środek burzy, wywrócił się i rozbił na skale. Tylko szczątki wraku wróciły na brzeg, z którego wyruszył. A na jednej z desek było napisane: UCZCIWOŚĆ, gdyż taka była nazwa okrętu.
Mężczyźni śmieją się życzliwie (i może trochę niepewnie), oprócz Maksa, który śmieje się z miłością, i ojca, który jest wyraźnie rozbawiony.
To była piękna opowieść, córeczko, mówi, i gładzi ją po policzku.
To było o tym, że ciekawość prowadzi nas nie tam, gdzie chcemy, ale dokładnie w przeciwną stronę, wyjaśnia Karin. Jeśli człowiek żegluje uczciwie przez życie, da sobie radę. A jak tylko próbuje zawłaszczyć prawdę, wtedy się wywraca.
Ależ ty masz fantazję, moja Karin, mówi Max i czerwieni się z dumy i niemożności ogarnięcia faktu, że ona naprawdę należy do niego. Fredrik łypie podejrzliwie na przyszłego zięcia; drażni go, że ten prostak mówi o Karin „moja". Właściwie nie ma nic przeciwko chłopakowi, ale ciągle myśli, że Karin mogłaby mieć kogoś lepszego (choć nie umie powiedzieć, kto miałby być tym lepszym).
Aina sprząta ze stołu po mężczyznach. To jedyna sytuacja, kiedy wzdycha z powodu Karin; siedzi sobie i opowiada, kiedy trzeba zająć się zmywaniem. Wie, że Karin też pójdzie, kiedy Sofia wstanie, choć niechętnie. Jak gdyby prace domowe były czymś, co można robić albo nie robić. Och, te wszystkie sprawy, które wywołują westchnienia matek. Te wszystkie sprawy! Na przykład Karin - jaką będzie żoną? Nie można żyć tylko samym śmiechem i opowieściami. Wygląda na to, że i tą córką trzeba będzie się zamartwiać.
Nasza cena: 45,29
Cena detaliczna: 49,77
U nas taniej o 9%
dodaj do przechowalni Dodaj do koszykastwórz link z okładką na swoją stronę
Jörgensdotter kreśli pojedyncze ludzkie historie na tle wielkich wydarzeń, pisze o uwarunkowaniach społecznych, które podcinają skrzydła, pokazuje różne oblicza miłości. W jednym z wywiadów nazwała Córki gór "brutalną mieszanką faktów i fikcji". W trakcie pracy nad książką przeprowadziła kwerendę w archiwum miasta, wykorzystała też opowieści swojej babci.
`Niewielu jest współczesnych prozaików, którzy umieją stworzyć tak poruszającą i lekką narrację.`
Expressen
`Książka o uczuciach tak wszechogarniających i intensywnych, jak to tylko możliwe, o balansowaniu na granicy eksplozji.`
Göteborgs-Posten
`Niepowtarzalny styl, lekkość pióra, której wielu pisarzy mogłoby jej zazdrościć.`
Skånska Dagbladet
Anna Jörgensdotter - (ur. 1973) - szwedzka pisarka, publicystka i redaktorka, prowadzi warsztaty kreatywnego pisania. Autorka powieści, dramatów i zbiorów wierszy. Zadebiutowała w 2002 roku książką dla dzieci Pappa Pralin. Córki gór (2009), jej pierwsza powieść dla dorosłych, zostały wyróżnione prestiżową nagrodą literacką Ivara-Lo Johanssona.
tytuł oryginału: Bergets döttrar
przekład: Alicja Rosenau
Szczegółowe informacje:
| Dział: | Książki Kategoria: literatura piękna, powieść biograficzna, powieść psychologiczna |
| Wydawnictwo: | W.A.B. |
| Oprawa: | miękka |
| Wymiary: | 123x195 |
| Ilość stron: | 528 |
| ISBN: | 978-83-7747-636-9 |
| EAN: | 9788377476369 |
| Wprowadzono: | 26.03.2012 |
Recenzje klientów
i zgarniaj nagrody napisz recenzjęIsadora zwiedzamwszechswiat.blogspot.com 8 kwiecień 2012
"Jestem wpleciona w Twoją opowieść" Skandynawskie sagi od kilku stuleci cieszą się niesłabnącą popularnością, a zainteresowanie i zachwyt, jakie budzą w dzisiejszych czasach dorównują temu, jakie wywoływały na dworach dumnych jarlów i pod strzechami wojowniczych wikingów. Rodzinne opowieści o heroicznej walce z przeciwnościami losu, życiowych tragediach, ziemskich radościach - jednym słowem o dramatycznych ludzkich losach rozgrywające się w surowej scenerii dzikiej, skandynawskiej przyrody i na tle gwałtownych przemian społeczno - obyczajowych oraz doniosłych wydarzeń historycznych, splatają się ze sobą niczym barwne nici układające się w splot kilimu nieodmiennie intrygując kolejne pokolenia słuchaczy i czytelników. Również i ja dałam się porwać urokowi jednej z tych nostalgicznych, życiowych, pełnych prostoty historii. Powieść Anny Joergensdotter zatytułowana "Córki gór" skupia się na losach piątki rodzeństwa wywodzącego się z niewielkiej szwedzkiej osady Norrby. Rozgrywająca się w przeciągu dwudziestu lat - od 1938 do 1958 roku - historia potomstwa Ainy i Fredrika Steenów opowiada o ich zmaganiach z życiem, próbach odnalezienia własnego miejsca w świecie, dążeniu do szczęścia, które jednak wciąż im umyka - być może za sprawą odziedziczonej po rodzicach bierności i rezygnacji przejawiających się w bezwolnym poddawaniu się nurtowi życia... Najstarszy syn Steenów, Edwin, jest zamkniętym w sobie samotnikiem, w którego duszy niczym cierń tkwi wspomnienie tragicznie utraconej miłości; nawet upływ czasu nie jest w stanie ukoić jego bólu. Ciekawy świata Otto pragnie wyrwać się z pogrążonej w marazmie wsi, której duszna atmosfera działa na niego przygnębiająco, poznać szeroki świat. Marzy o zawodzie marynarza, ostatecznie żeni się z elegancką Niemką Barbarą - odważna decyzja zważywszy na czasy i polityczne nastroje Szwedów. Sofia to uzdolniona narciarka, jednak niedoceniana w tej zdominowanej przez mężczyzn dyscyplinie sportu. Odrzucając miłość nieśmiałego i wrażliwego Miltona wychodzi za mąż za Arvida, co okazuje się jej życiowym błędem. Emilia to romantyczna marzycielka, którą pochłania platoniczne uczucie do dyrektora fabryki. Kiedy boleśnie przekonuje się o tym, że rzeczywistość nie dorównuje jej marzeniom, niespełnione uczucie przerzuca na siostrzenicę Lillemor. Wesoła i radosna Karin to ulubienica ojca, promyk słońca wśród posępnego rodzeństwa. Wkrótce po ślubie z Maksem rodzi córeczkę, ale umiera w połogu. Zrozpaczony Max nie potrafi pokochać małej Lillemor, co dramatycznie odbija się na jej psychice i dalszych losach... "Córki gór" to przejmująca, porażająca swoją prostotą i naturalnością saga rodzinna koncentrująca się na losach trzech sióstr i ich najbliższych, z którymi łączą je skomplikowane i wieloznaczne relacje. Codzienną monotonię ich zupełnie zwyczajnej egzystencji przeplatają barwne akcenty ważkich wydarzeń stanowiących kamienie milowe ich życia. Intrygującą areną tych życiowych zmagań jest sytuacja polityczna Szwecji w przededniu wybuchu II wojny światowej, ponura wojenna rzeczywistość, a także przemiany społeczno - obyczajowe tuż po jej zakończeniu. Niby nic takiego, a jednak leniwa narracja i wysmakowany urok po spartańsku surowego stylu charakterystycznego dla skandynawskich sag oraz zwyczajność prostych, niewyszukanych słów, skrywają zadziwiającą głębię i wieloznaczność treści stanowiących o prawdziwej wartości tej powieści. Nie uświadczycie tu patosu, wielkich słów i gwałtownych uczuć - dzięki temu dramatyzm losów bohaterów jest bardziej wyrazisty, wyczuwalny intuicyjnie, podskórnie; nienarzucający się, a przez to odczuwalny głębiej i mocniej. Niespieszną akcję idealnie obrazującą jednostajność i szarzyznę codziennego życia urozmaicają epizody wyznaczające jego rytm, które w istotny sposób nie tylko podtrzymują, ale tez potęgują nasze zainteresowanie fabułą. Opowieść niepostrzeżenie wsącza się w nasze myśli i sferę emocji, nie pozwala o sobie zapomnieć i pozostać obojętnym na jej dyskretny, subtelny urok. Polecam "Córki gór" tym z Was, którzy potrafią docenić surowe, naturalne piękno skandynawskich sag oraz odnaleźć cząstkę własnych doświadczeń w pogmatwanych, dramatycznych losach ich dumnych, melancholijnych bohaterów.
Zobacz również
